W 2012 roku Górnik Zabrze miał zdobyć mistrzostwo Polski...

... a tymczasem tnie koszty i walczy z 20-milionowym długiem. Co do tego doprowadziło i kto za to odpowiada?
Na te pytania próbuje odpowiedzieć sobotni Przegląd Sportowy.

Osobą, która pięć lat temu - przy okazji wejścia firmy Allianz do zabrzańskiego klubu - zapowiadała walkę o tytuł był wiceprezes niemieckiej korporacji, Michael Mueller. - Teraz potrzebujemy trzech lat, żeby wyjść na prostą - podkreśla prezes Górnika, Artur Jankowski, który jesienią ubiegłego roku wprowadził plan oszczędnościowy. Udało się także zamienić 12-milionowe zadłużenie wobec niemieckiej firmy na umowę reklamową, która ma obowiązywać przez trzy lata. Zresztą już niedługo Allianz może zniknąć z koszulek piłkarzy - pod warunkiem, że znajdzie się nowy sponsor strategiczny.

Dlaczego plan nie wypalił? - Niekompetencja właścicieli, ich brak konsekwencji i obdarzenie zaufaniem niewłaściwych ludzi - wylicza były prezes Górnika Łukasz Mazur. - Duży wpływ miała też osoba jednego z członków rady nadzorczej (chodzi o Muellera - przyp. red), który traktował piłkę jak grę Football Manager - dodaje.

Tylko zimą 2009 Górnik wydał na transfery (wliczając w to prowizje menedżerskie i podpisy pod umowami) 5 milionów złotych (najdroższy zakup: Robert Szczot - 2 miliony), Damian Gorawski za samo zawarcie kontraktu dostał ponad milion złotych, a w przypadku trzech zawodników w okresie 2007-2011 rekordowe miesięczne gaże przekroczyły 50 tysięcy złotych (najwyższa płaca: Tomasz Zahorski - 83 tysiące złotych).

Więcej w Przeglądzie Sportowym.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »