Prezydent Zabrza za tym żeby piłkarze jak najdłużej grali na stadionie Górnika

Prezydent Zabrza odpowiada szefowi Komisji Licencyjnej. Nie uciekajmy z naszego stadionu za wcześnie. Tu piłkarze znają każde źdźbło trawy. Ten obiekt to atut drużyny - przekonuje Małgorzata Mańka-Szulik.
Hilary Nowak, szef Komisji Licencyjnej przy PZPN, uważa, że stadion w Zabrzu w obecnym stanie nie jest bezpieczny. Jego Komisja w ubiegłym tygodniu uznała, że Górnik powinien szukać sobie obiektu rezerwowego. Decyzję zmieniła co prawda Komisja Odwoławcza, jednak przewodniczący Nowak zapowiada, że nie wyklucza nadzwyczajnego posiedzenia w sprawie obiektu Górnika.

Problem komentuje dla "Gazety" prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik: - Szanuję pana przewodniczącego i wiem, że jemu też zależy na tym obiekcie. Nie mogę się natomiast zgodzić, że nasz stadion jest niebezpieczny. Nie wiem skąd w ogóle taka opinia i na jakiej podstawie ona została wypowiedziana. Obecnie stadion Górnika spełnia wszystkie stawiane wymogi: murawa jest podgrzewana, jest oświetlenie, bramofurty. Budowa jest poza terenem boiska i nie żadnych wynikających z tego zagrożeń. Owszem, że te wystające żurawie to jakaś egzotyka, ale taka jest kolej budowy, a postępy przy pracach wokół nowego stadionu są doskonale widoczne - mówi pani prezydent.

Czy miasto szykuje wariant z obiektami rezerwowymi? - Uważam, że na razie nie jest to konieczne. Nie uciekajmy stąd za wcześnie. Na Śląsku w razie potrzeby znajdziemy obiekt rezerwowy, w grę wchodzą stadiony w Wodzisławiu, Gliwicach i Sosnowcu. Ale chcemy jeszcze grać u siebie. Piłkarze na własnym obiekcie czują się dobrze, tu każde źdźbło trawy jest im znane. Oni mają i tak wystarczająco dużo meczów do rozegrania na obcych stadionach, po co zwiększać tę liczbę? Nie ma na razie powodu gdziekolwiek się wyprowadzać. A co do Komisji Licencyjnej to w razie potrzeby pojadę do Warszawy, by osobiście zapewnić, że nasz obiekt jest gotowy na rozgrywanie meczów - odpowiada prezydent Zabrza.

Małgorzata Mańka-Szulik z trybun kibicowała zabrzańskim piłkarzom podczas niedzielnego meczu z Legią. - Pojawiłam się na tym meczu z nadzieją i niepokojem. Liczyłam na walkę, jak w Warszawie. Tam zabrakło siły i szczęścia. Tym razem Górnik był zdecydowanie lepszy, a oba gole były niesamowite. Oby nasi piłkarze utrzymali taką formę do końca sezonu - ma nadzieję pani prezydent.