Górnik zremisował, choć drugą połowę grał z przewagą jednego zawodnika

Po emocjonującym meczu piłkarze Górnika zremisowali w Bełchatowie. Zabrzanie mogą czuć niedosyt, że nie zdobyli kompletu punktów.
Nieszczęśliwy remis Górnika

Po emocjonującym meczu piłkarze Górnika zremisowali w Bełchatowie. Zabrzanie mogą czuć niedosyt, że nie zdobyli kompletu punktów.

To był pojedynek dwóch rewelacji pierwszej tegorocznej kolejki ekstraklasy. Bełchatowianie niespodziewanie pokonali na wyjeździe Lecha Poznań, a zabrzanie wygrali u siebie z Legią. Spotkanie zapowiadało się na bardzo emocjonująo i tak rzeczywiście było. W pierwszej połowie obie drużyny stworzyły sobie kilka sytuacji i gdyby były bardziej skuteczne, to na przerwę powinny schodzić przy wysokim remisie. Ale po kolei...

Najpierw zdecydowaną przewagę uzyskali gospodarze, a prym w akcjach ofensywnych - tak jak w Poznaniu - wiedli skrzydłowi, czyli Kamil Kosowski i Dawid Nowak. W 23. min właśnie ten pierwszy przejął piłką na prawej stronie boiska, zagrał w pole karne do Grzegorza Fonfary, ten podał do Tomasza Wróbla, ale jego strzał z ostrego kąta efektownie obronił Łukasz Skorupski.

To było pierwsze ostrzeżenie bełchatowian. Kilka chwil później Jacek Popek pokazał, co znaczy włączenie się bocznego obrońcy do ataku. Po dośrodkowaniu w pełnym biegu kapitana drużyny, przed znakomitą szansą stanął Wróbel, który stał pięć metrów od bramki, ale po jego uderzeniu piłka trafiła w poprzeczkę.

W drużynie gości najwięcej zamieszania robił Prejuce Nakoulma, ale indywidualne akcje reprezentanta Burkina Faso kończyły się prostymi stratami. Akcje zabrzan były coraz odważniejsze. To była jednak tylko cisza przed burzą, jaka rozpętała się tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę. Najpierw znakomitej okazji nie wykorzystał Marcin Żewłakow, który miał przed sobą Skorupskiego, ale potknął o się o murawę i stracił piłkę. Chwilę później na bramkę Bełchatowa popędził Nakoulma, który przepchnął Filipa Modelskiego, wpadł w pole karne zagrał w jego wzdłuż do wbiegającego Aleksandra Kwieka. Na pomocnika Górnika wpadł rozpędzony Popek i sprawa była jasna: ewidentna "jedenastka", a także druga żółta i czerwona kartka dla kapitana gospodarzy. Do karnego podszedł Nakoulma, ale Sapela pewnie obronił jego strzał.

Zanosiło się na jeszcze lepsze widowisko w drugiej połowie i z pewnością żaden kibic na stadionie w Bełchatowie nie mógł się czuć rozczarowany poziomem gry. Trener Kiereś wprowadził na boisko Dawida Nowaka, który zastąpił Żewłakowa. 27-letni napastnik w rundzie wiosennej znajduje się w wysokiej formie. Zabrzanie przekonali się o tym w 60. min. Po wyrzucie z autu Nowak przejął piłkę i choć nie miał wsparcia w polu karnym, poszedł na przebój jak za najlepszych czasów. Poradził sobie z trzema zawodnikami Górnika i strzałem w krótki róg pokonał Skorupskiego. Lepszego początku rundy wiosennej były reprezentant Polski nie mógł sobie wymarzyć. W poprzedniej kolejce zwycięskim golem w końcówce spotkania zapewnił zwycięstwo swojej drużynie w Poznaniu.

Zabrzanie jednak się nie poddali i głośno wspierani przez kilkuset fanów dążyli do wywiezienia przynajmniej punktu z Bełchatowa. Udało im się to za sprawą Michała Pazdana, który w 75. min oddał chyba najpiękniejszy strzał w swojej karierze. Uderzeniem z 30 metrów umieścił piłkę tuż przy słupku bramki PGE GKS. Być może błąd popełnił Sapela, który za wolno zareagował.

Wielkie emocje trwały do 93. min, do której zabrzanie walczyli o komplet punktów. Proste błędy popełniali bełchatowscy obrońcy, ale zabrzanie nie potrafili tego wykorzystać.

GKS Bełchatów 1 (0)

Górnik Zabrze 1 (0)

Bramki: 1:0 Nowak (60.), 1:1 Pazdan (75.)

PGE GKS: Sapela - Modelski, Wilusz, Lacić, Popek Ż, CZ - Wróbel, Giel, Bożok, Fonfara (46. Szmatiuk), Kosowski - Żewłakow (46. Nowak)

Górnik: Skorupski - Bemben, Pazdan Ż, Szeweluchin, Magiera - Olkowski, Mączyński (72. Wodecki), Kwiek, Marciniak, Nakoulma (88. Jonczyk) - Milik (72. Zieliński)