Kolega z Górnika o Henryku Bałuszyńskim: "Nigdy się nie skarżył. Nie palił, nie pił"

Mieczysław Agafon grał ze zmarłym nagle w czwartek Henrykiem Bałuszyńskim w Górniku Zabrze. Obaj kolegowali się także poza boiskiem. - Byliśmy umówieni na czwartek na godzinę 19 - mówi wstrząśnięty Agafon.
Henryk Bałuszyński zmarł na zawał serca w czwartek. Tak wspomina go Mieczysław Agafon, kolega z Górnika Zabrze:

- To do mnie nie dociera. Choroba? Nic o niej nie wiedziałem. Heniek nigdy się nie skarżył. Graliśmy razem na hali. Nie palił, nie pił. Był zdrowym człowiekiem. Pamiętam, jak przed laty opuszczał Górnika i wyjeżdżał grać do Niemiec. Wtedy pierwszy raz mi tak bardzo go brakowało, ale przecież to była normalna kolej losu. Nasze piłkarskie życie. Transfer do lepszego klubu. Kontakt się nie urwał. Spotykaliśmy się całymi rodzinami. Zawsze wyczekiwałem na grudzień, gdy Heniek i ja mieliśmy przerwę w rozgrywkach i mogliśmy się w końcu nagadać.

Byliśmy umówieni na czwartek na godzinę 19. Mieliśmy usiąść przy piwie, pośmiać się, porozmawiać. Wysłałem do Heńka sms-a z pytaniem "Czy nic się nie zmieniło. Czy nasze spotkanie jest aktualne". Nie odpowiedział... Pięć minut później dostałem wiadomość, że nie żyje.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »