Trener Hajto przeciwko Górnikowi. A kiedyś strzelał dla niego supergole [ZDJĘCIA I WIDEO]

Obecny szkoleniowiec Jagiellonii Białystok stanie ze swoją drużyną przeciwko klubowi, któremu zawdzięcza bardzo wiele
Sobotni mecz ekstraklasy Jagiellonii Białystok z Górnikiem Zabrze skupia uwagę także z powodu osoby trenera gospodarzy. Tomasz Hajto, szkoleniowiec Jagi, to bardzo zasłużony dla Górnika piłkarz, ulubieniec zabrzańskich kibiców. Przypominamy najciekawsze epizody z zabrzańskiego okresu kariery byłego reprezentanta Polski.

Sierpień 1993. 21-letni reprezentant młodzieżówki trafił do Zabrza z krakowskiego Hutnika. Początkowo młody obrońca trenował z Miliarderem, ale klub z Pniew nie dogadał się z krakowianami. W Górniku Hajto zadebiutował w meczu na Roosevelta z sosnowieckim Zagłębiem (1:1) we wrześniu 1993 roku. Skład Górnika z tamtego meczu: Górnik: Bęben - Hajto, M. Staniek, Jegor - Grembocki, Koseła, Brzęczek, Agafon (74. Zagórski) - Bałuszyński, Mielcarski, Orzeszek (65. Kraus).

Maj 1994. Pierwszego gola w Ekstraklasie Hajto zdobył dla Górnika w debiutanckim sezonie. W maju 1994 roku Górnik wygrał na własnym stadionie z Pogonią Szczecin 3:2. Decydująca bramka padła w 78. min po strzale z rzutu wolnego. zdobył ją właśnie Hajto. Jeszcze w tym samym sezonie Hajto dołożył drugiego gola, w pojedynku ze Stalą Mielec (5:0) trafił z rzutu karnego.

Lato 1997. Hajto został piłkarzem niemieckiego MSV Duisburg. 25-letni piłkarz otrzymał wcześniej także ofertę z Wolverhampton Wanderers. Początkowo zabrzanie żądali za swojego zawodnika 800 tys. marek, ostatecznie jednak Niemcy zapłacili 550 tys. - Szkoda, że Hajto odszedł, ale taka była umowa między nim a prezesem. Drugiego tak walecznego zawodnika nie mam już w zespole - twierdził Henryk Apostel, szkoleniowiec Górnika.

Lato 2007. Po dziesięciu latach nieobecności Hajto znów na Roosevelta. Zawodnik trafił do Zabrza po rocznym pobycie w ŁKS-ie Łódź. Po powrocie zadebiutował w sparingu z MFK Karvina.

Marzec 2008. Genialny gol Hajty w meczu z Polonią w Bytomiu. Stoper Górnika odebrał na swojej połowie piłkę Mariuszowi Mężykowi i bez namysłu... strzelił na bramkę. Kopnięta z potężną siłą piłka przeleciała około 60 m i wpadła do bramki. Michal Peskovic, którego przelobowała piłka, padł na murawę jak nieżywy. - Parę minut przed strzałem mówiłem Jurkowi Brzęczkowi, że bramkarz Polonii często wychodzi na przedpole i że spróbuję go zaskoczyć - opowiadał potem Hajto.



Grudzień 2008. Henryk Kasperczak, który od niedawna pełnił funkcję trenera Górnika, zdecydował, że Hajto powinien odejść z Zabrza. - Tomek zastanawia się, czy skończyć karierę, czy zostać skautem albo dyrektorem sportowym. Ale to już raczej nie w Zabrzu - uprzedzał prezes Górnika, Jędrzej Jędrych. Ostatecznie Hajto został znowu zawodnikiem ŁKS-u.

Maj 2009. Wbrew umowie z Górnikiem, Hajto zagrał w ligowym spotkaniu w barwach ŁKS przeciwko swojemu byłemu klubowi. I pomógł wygrać łodzianom 2:0, co mocno przybliżyło Górnika do spadku z ekstraklasy. - Tomasz Hajto złamał umowę z Górnikiem, dlatego będzie musiał zapłacić 100 tys. złotych - mówił wtedy prezes Jędrych. Sądowe potyczki między klubem a jego byłym piłkarzem trwaja do dziś.