Piłkarski światek przed debiutem byłego obrońcy Górnika w MMA: zaciekawienie i niepokój [WIDEO]

Jeśli Bóg da, wygram - zapowiada Jacek Wiśniewski, który w sobotę na prestiżowej gali KSW 20 stoczy swoją pierwszą oficjalną walkę w MMA. Koledzy z piłkarskich boisk czekają na to wydarzenie nie tylko z dużym zaciekawieniem, ale i... niepokojem, by Jackowi coś złego się nie stało.
Wiśniewski ma za sobą bogatą karierę w piłce nożnej. W polskiej ekstraklasie rozegrał blisko dwieście meczów, przede wszystkim w barwach Górnika Zabrze i Cracovii. Słynął z waleczności, twardego, nieustępliwego charakteru.

Przed kilku miesiącami potężny defensor zdecydował, że spróbuje swoich sił w zupełnie innej dyscyplinie sportu - walkach MMA. Niespodziewanie też dostał propozycję występu 15 września w gdańskiej Ergo Arenie w prestiżowej gali KSW 20. Jego rywalem będzie Kamil Waluś o groźnie brzmiącym przydomku "Amstaf". To były strongman, który ma już doświadczenie w walkach MMA. - Jeśli walka potrwa dłużej niż jedną rundę, to już będzie jego sukcesem - odgraża się Waluś.

- To co mówi Kamil to jest walka słów. Ja nie należę do napinaczy. Chcę po prostu wyjść i dać dobrą walkę. Jeśli Bóg da, to wygram - odpowiada "Wiśnia", który od czwartku będzie już nad morzem. Ostatnie godziny przed walką chce poświęcić relaksowi i taktyce.

Wszyscy podkreślają, że MMA to nie futbol. - Tu będzie większy stres. To na milion procent. Na boisku mogło się liczyć na kolegów, na to, że ktoś będzie asekurował. Tu będę liczył tylko na siebie. Każdy błąd jaki popełnię może mieć znaczenie, nie ma zmiłuj - przyznaje Wiśniewski. - Ale z tego, że uprawiałem futbol są też pewne plusy. Przede wszystkim silne nogi, wytrzymałość. To mi się na pewno przyda. Kamil bardzo dobrze kopie, ja będę próbował to wykluczyć. Może też chcieć mnie ściągnąć do parteru. Na to też jestem przygotowany - odpowiada.

Futbolowy polski świat z wielkim zaciekawieniem przygląda się debiutowi "Wiśni" w nowej dyscyplinie sportu. - On był zawsze ambitny i waleczny. To dla niego fajna przygoda. Trzymam za Jacka kciuki - zapowiada Tomasz Hajto, obecnie trener Jagiellonii Białystok. Na galę wybiera się kilku zawodników (m.in. podobno Piotr Świerczewski), reszta obejrzy zapewne w telewizji. - Nie znam się na tym, ale występ Wiśni chętnie obejrzę - mówi Michał Probierz, kolega z Górnika, obecnie trener Wisły Kraków. Pojedynek ma zamiar też obejrzeć Marek Motyka, były trener Górnika, który pracował z Wiśniewskim. - Jacek to fantastyczny piłkarz, za Górnika by życie oddał. Ma dwa oblicza: ciepły i miły człowiek, ale na boisku nieraz miał dużo siły, agresji i woli walki. Prywatnie poznałem tą jego pierwszą sympatyczną stronę, ale słyszałem, że w jest to prawdziwy kozak jeśli chodzi o walkę. Będę trzymał kciuki za niego, bo go lubię. Nie ukrywam, że jest też niepokój, szkoda, by mu się jakaś kontuzja w sobotę przytrafiła - twierdzi szkoleniowiec.

Gala zaczyna się o godzinie 20. Walka Wiśniewskiego z Walusiem planowana jest około godziny 21.



Jacek Wiśniewski, Górnik Zabrze, MMA