Sport.pl

Ekstraklasa. O Górniku, co się po czole nie kopie

Nie można ich nazwać wybrykiem, tłumaczyć sukcesów słabością rywali, korzystnym terminarzem czy szczęściem. Choć runda się jeszcze nie skończyła, Górnika Zabrze już teraz można brać za rewelację jesieni.
Przewidywać w naszej ekstraklasie cokolwiek to właściwie typowanie na chybił trafił. Może poza Legią, każdy jest w stanie wygrać z każdym, przyzwoite spotkania przeplatają nieznośne knoty, wyskakujące nagle gwiazdki ledwie doczekają się pierwszych artykułów wpychających ich do reprezentacji, a już bledną, o ile nie gasną zupełnie.

I z Górnikiem była taka obawa, zwłaszcza że nic - ani budżet, ani nazwiska - nie wskazywało, że forma z trzech wyjazdowych spotkań inaugurujących dla nich sezon nie jest zupełnym przypadkiem. W meczach tych zabrzanie raz wygrali i dwa razy zremisowali, ale robili to z dawno niespotykanym w naszej lidze wdziękiem. A później potwierdzali to z każdym meczem, przegrywając tylko raz.

To jest nowa jakość: piłka niewybijana na oślep z obrony na połowę rywala, niezwykła sprawność w przechodzeniu do kontry po odbiorze piłki, szybka, okraszona wieloma podaniami gra na małej przestrzeni w kwartecie ofensywnie ustawionych zawodników. Momentami za szybka nawet dla najsprawniejszych ligowych obron.

Odlotowy na co dzień bohater knajpianej rozróby Łukasz Skorupski w bramce staje się zwierzęciem - zwinnym jak kot, reagującym z niesamowitym refleksem. I choć zdarzają mu się potknięcia w błahych sytuacjach, na pewno jest w trójce najlepszych bramkarzy całej ligi. W obronie dwa bardzo sprawne kafary nie do przejścia - Ukrainiec Ołeksandr Szeweluchin oraz niełatwego charakteru Adam Danch, który jeszcze niedawno boisko coraz częściej zamieniał na dyskotekowy parkiet. Po bokach niby-leciwi, niby-niechciani, niby-skreśleni już Michał Bemben i Seweryn Gancarczyk. Obaj skuteczni do bólu (Górnik stracił 11 goli, najmniej w lidze), a do tego dorzucają piłki precyzyjnie jak mało kto (w sumie wszyscy obrońcy mają osiem asyst). Że defensywni pomocnicy tylko "pałują" piłkę? Nie w Górniku. Mariusz Przybylski i Krzysztof Mączyński strzelili w sumie trzy gole, zaliczyli też kilka podań otwierających drogę do bramki. Aleksandra Kwieka, mimo że to już jego 11. sezon w ekstraklasie, eksperci przekonują, że to jego najlepszy czas. Wreszcie ci, o których mówi się najczęściej: Préjuce Nakoulma, Paweł Olkowski i Arkadiusz Milik, zdolni w pojedynkę rozmontować każdą obronę.

Kadra Górnika na tę jesień to w sumie 20, w większości niełatwych w prowadzeniu zawodników, których Nawałka utemperował, nie zabijając w nich charakteru. Stworzył zespół, o którym można powiedzieć, że jest "jakiś". A w naszej lidze normą to nie jest.

Jeśli zimą najlepsi nie zostaną wyprzedani, wiosna może wynieść Górnika do pucharów. Później, już czekając na nowy, jeden z piękniejszych stadionów w lidze, być może na Śląsku znów będziemy mieli wielką siłę. Przestrogą dla zabrzan niech będzie jednak to, co wydarzyło się latem z Ruchem. Mimo stabilizacji w kadrze, a nawet wzmocnień, chorzowianie stali się trudnym do zniesienia przeciętniakiem, któremu bliżej teraz do spadku niż czołówki. Skąd ta metamorfoza? Doszło tam do jednej kluczowej zmiany - odszedł trener Waldemar Fornalik. Okazało się, że cały Ruch stał właśnie na nim. Mam wrażenie, że w Zabrzu też wszystko na Nawałce stoi.

Więcej o:
Komentarze (2)
Ekstraklasa. O Górniku, co się po czole nie kopie
Zaloguj się
  • gm

    Oceniono 29 razy 15

    cupial przenosi sie na slask to moze da se spokoj z wisla a wylozy na gornika

  • wsamookno

    Oceniono 8 razy 8

    jak juz wszysyscy to wszyscy
    Mariusza Magiere tez wypada wymienic z nazwiska

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX