Co z Prejucem Nakoulmą? Górnik Zabrze chce go zatrzymać, ale piłkarz naciska na transfer

- Prejuce nie ukrywa, że chciałby spróbować sił w innej lidze niż polska. Chcieć to jednak nie zawsze znaczy móc - przyznaje Daniel Weber, menedżer zawodnika.
Jeszcze niedawno odejście Nakoulmy z Górnika wydawało się przesądzone. Gdy podczas ostatniego jesiennego meczu piłkarz schodził w końcówce z boiska, kibice wstali z miejsc i głośno krzyczeli "dziękujemy". Nakoulma długo machał w ich stronę. Wyglądało to jak pożegnanie, tyle że wcale nie wiadomo, czy do tego pożegnania dojdzie.

Sprawę transferu Nakoulmy w nowym świetle postawiło odejście Arkadiusza Milika do Bayeru Leverkusen. Górnik nie tylko stracił czołowego zawodnika z formacji ofensywnej, ale i zarobił na tym transferze spore pieniądze. Z klubu od razu popłynął jasny sygnał, że w tej sytuacji sprzedaż Nakoulmy nie jest konieczna ani nawet wskazana.

Trochę kłóci się to z oczekiwaniami samego zawodnika. - Prejuce nie ukrywa, że chciałby spróbować sił w innej lidze niż polska. Chcieć to jednak nie zawsze znaczy móc. Wiadomo, że Prejuce ma wpisaną w kontrakt kwotę odstępnego. Tyle że czasy są ciężkie i kluby nie bardzo palą się do tego, aby płacić za piłkarzy. Latem Terek Grozny mógł wyłożyć za niego nawet większe pieniądze niż w klauzuli, ale zawodnik nie był i nie jest zainteresowany tym kierunkiem - mówi Weber.

Z całą pewnością Nakoulmy zabraknie podczas styczniowych treningów Górnika. To efekt powołania do szerokiej reprezentacji Burkina Faso na zbliżający się Puchar Narodów Afryki. - Udany występ na mistrzostwach tylko może mu pomóc w transferze. Dla zachodnich klubów to będzie prawdziwa wykładnia jego umiejętności - mówi Weber.

Wybierz wydarzenie roku w śląskim futbolu