Wpadka Górnika Zabrze. Tomasz Hajto triumfuje na Roosevelta

Górnik Zabrze miał wykorzystać potknięcia Legii Warszawa i dogonić ją w tabeli ekstraklasy. Zabrzanie sami jednak zanotowali paskudną wpadkę w spotkaniu z Jagiellonią Białystok.
Gdyby zabrzanie wygrali z Jagiellonią pięcioma bramkami, to wdrapaliby się na sam szczyt tabeli. O wygranej w aż takich rozmiarach było raczej ciężko marzyć, ale zgarnięcie trzech punktów wydawało się być jak najbardziej w zasięgu Górnika. Zabrzanie nieźle zaprezentowali się przecież w pierwszym wiosennym meczu, a Jaga została rozgromiona w Bielsku-Białej.

Trener białostockiego zespołu Tomasz Hajto, czyli dawna gwiazda Górnika, przygotował jednak strategię, która kompletnie zaskoczyła gospodarzy. Jagiellonia wcale nie przyjechała do Zabrza, by rozpaczliwie się bronić, ale odważnie zaatakowała od pierwszych minut. Efekty przyszły błyskawicznie. Goście objęli prowadzenie po uderzeniu z dystansu Daniego Quintany. Hiszpanowi nieco dopisało w tej sytuacji szczęście, bo kopnięta przez niego piłka odbiła się od Adama Dancha i zmyliła interweniującego Łukasza Skorupskiego.

W prowadzeniu Jagiellonii nie było jednak przypadku, co udowodnił - strzelając drugiego gola - Adam Dźwigała. Syn byłego kapitana Górnika - Dariusza, zdobył swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie uderzeniem głową.

Ofensywny dorobek Górnika z pierwszej połowy meczu ograniczył się do jednego groźnego uderzenia Aleksandra Kwieka. Ataki zabrzan z reguły rozbijane były jeszcze przed polem karnym Jagiellonii.

Trener Górnika Adam Nawałka - widząc, co się dzieje - szybko zdecydował się na dwie zmiany. Na boisku pojawili się sprowadzeni zimą Grzegorz Bonin i Sergei Mosnikov. Obaj mieli szansę, by zapracować na miano bohaterów spotkania, ale zmarnowali kapitalne okazje bramkowe. Przy strzale Mosnikova błysnął Dźwigała, który w ostatniej chwili wybił piłkę zmierzającą do pustej bramki.

Po przerwie zabrzanie zepchnęli rywali do obrony, ale kontaktowego gola udało im się zdobyć dopiero w samej końcówce. Jego autorem był Mariusz Przybylski. Na doprowadzenie choćby do wyrównania zabrakło jednak czasu.

Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok 1:2 (0:2)

Bramka: 0:1 Quintana (9.), 0:2 Dźwigała (30.), 1:2 Przybylski (81.)

Górnik: Skorupski - Bemben (51. Bonin), Danch Ż, Szeweluchin, Gancarczyk - Olkowski, Mączyński, Przybylski Ż, Kwiek (68. Mosnikov), Zahorski Ż - Łuczak (79. Iwan).

Jagiellonia: Słowik - Norambuena (62. Modelski), Ukah, Dźwigała, Hanzel Ż - Quintana, Grzyb, Bandrowski, Plizga (90.+1 Fidziukiewicz), Kupisz - Smolarek (79. Kim).

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów: 3000