W piłkarskiej wojnie lepsza Korona Kielce. Górnik Zabrze gaśnie w oczach

Górnik Zabrze doznał trzeciej z rzędu porażki, tym razem z Koroną w Kielcach. Na Roosevelta mogą już zapomnieć o grze w europejskich pucharach?


- Chcieliśmy wygrać, walczyliśmy, chyba każdy to widział. Znowu zabrakło koncentracji w ostatnich minutach gry. Trzeba przeprosić kibiców - kajał się po piątkowej porażce kapitan Górnika Adam Danch.

Słaba ostatnio gra Górnika, a szczególnie porażka z broniącym się przed spadkiem Podbeskidziem, kazała obawiać się o jego losy w Kielcach. Korona na własnym boisku to bowiem grupa zdeterminowanych facetów, która nie obawia się żadnego rywala.

Goście na dodatek przystąpili do gry bez dwóch kluczowych zawodników drugiej linii - Aleksandra Kwieka i Mariusza Przybylskiego. Ten pierwszy pojawił się jednak na boisku już pod koniec pierwszej połowy, zastępując brutalnie sfaulowanego Grzegorza Bonina. Wygwizdany kilka dni temu przez własnych kibiców Bonin nawet nie zdążył przekonać do siebie wątpiących.

Mecz przebiegał tak, jak można było przewidywać. Gospodarze rzucili się na zabrzan, ale ci potrafili się przeciwstawić ostrej grze Korony. W obronie Górnika najtrudniejsze zadanie miał młody Bartosz Kopacz, który toczył bezpardonowe pojedynki z Maciejem Korzymem.

W drugiej połowie impet kielczan nieco zmalał i wtedy Górnik przeprowadził kilka groźnych akcji. Szczególnie niebezpiecznie pod bramką Korony było po strzałach Kwieka. Generalnie jednak zabrzanom brakowało dokładności. Pod koniec meczu szansę gry dostał Ireneusz Jeleń. Eksreprezentant Polski niczym jednak nie błysnął.

W ostatnich minutach zaatakowała za to Korona, która w 83. min zdobyła zwycięskiego gola. Po centrze z rogu Krzysztofa Golańskiego piłkę z bliska wepchnął do siatki Piotr Malarczyk.

Zabrzanie kończyli mecz w dziesiątkę, bo za dwie żółte kartki boisko musiał opuścić Seweryn Gancarczyk. Gospodarze mogli wtedy nawet podwyższyć wynik. - Nie było zbyt wiele pięknej gry, za to dużo serca i walki z obu stron - stwierdził strzelec gola dla Korony.