Lista Adama Nawałki. Czego potrzebuje Górnik Zabrze, aby walczyć o mistrzostwo Polski?

- Wszyscy chcemy, aby Górnik był wielkim zespołem i grał w pucharach, ale ta wiosna pokazała, że nie jest to takie proste, jak by się wydawało - mówi Adam Nawałka w rozmowie ze SLASK.SPORT.PL i zapowiada swoje pozostanie w klubie.
Górnik Zabrze był rewelacją początku sezonu, trzecim zespołem rundy jesiennej. Do Legii tracił tylko pięć punktów, stracił najmniej bramek w lidze. Zimą z klubu odszedł jednak najlepszy strzelec, gwiazda Ekstraklasy, Arkadiusz Milik. W rundzie wiosennej było już znacznie gorzej. Zabrzanie nie przypominali zespołu z jesieni - przegrali aż dziewięć spotkań (cztery na własnym boisku), sytuacji nie poprawił nałożony na klub zakaz transferów. Górnik może tylko podpisywać wolnych zawodników - Ireneusz Jeleń, który przybył w ten sposób z Podbeskidzia, nie okazał się zbawcą i następcą Milika.

Maciej Blaut: W jakiej atmosferze żegnał się pan z piłkarzami przed wakacyjną przerwą: satysfakcji z piątego miejsca czy rozczarowania z powodu ostatnich złych wyników?

Adam Nawałka: Jesteśmy wszyscy niezadowoleni i rozczarowani. Rzeczy trzeba nazwać po imieniu: wiosna była słaba w naszym wykonaniu. Przegrana wtedy jest jednak porażką, gdy nie wyciąga się z niej wniosków. Dobrze, że sezon zakończyliśmy zwycięstwem, bo to pozytywny akcent na przyszłość. Dokonaliśmy podsumowania sezonu i z pewnością będziemy mądrzejsi o negatywne doświadczenia z rundy wiosennej w następnych rozgrywkach. Mam nadzieję, że po urlopach zawodnicy wrócą zregenerowani pod względem fizycznym i przygotowani mentalnie do letnich treningów. Chcę, abyśmy nowy sezon rozpoczęli tylko z pozytywnym myśleniem.

Co zadecydowało o słabszych wynikach Górnika na wiosnę?

- Jesienią straciliśmy tylko jedenaście bramek i do tego zdobyliśmy ich dwa razy więcej. Wiosną było odwrotnie. Jeśli dodamy do tego, że najlepszym strzelcem jest zawodnik, który grał tylko jesienią, to wnioski co do jakości gry ofensywnej oraz defensywnej całego zespołu nasuwają się same. Jesienią prezentowaliśmy zorganizowaną grę w obronie i ataku. Potrafiliśmy bronić wysoko całym zespołem. Wiosną tego zabrakło, do czego przyczyniły się zmiany personalne i dyspozycja zdrowotna poszczególnych zawodników. Pod względem motorycznym byliśmy przygotowani nie gorzej niż jesienią, o czym świadczą testy wydolnościowe. W siedmiu z dziesięciu przegranych wiosną meczów, mieliśmy cały czas inicjatywę, a porażek doznawaliśmy po błędach indywidualnych. Z pewnością drużyna musi wrócić do poziomu koncentracji z jesieni i odbudować się mentalnie.

Pańskie pozostanie w Górniku na przyszły sezon to pewnik?

- Szczegóły nowej umowy są dograne i pozostaje kwestia złożenia podpisów.

Przyszły sezon zapowiada się ciężko, bo będziecie musieli nie tylko poprawić wyniki, ale i odbudować zaufanie kibiców.

- Wiemy, że po jesieni bardzo rozbudziliśmy apetytów fanów. A Górnik jest takim klubem, że ten głód sukcesu od wielu lat jest olbrzymi. To, że zajęliśmy najlepsze miejsce od 19 lat i tak nikogo w pełni nie satysfakcjonuje. Aby nie było w następnych sezonach takich rozczarowań, musimy realnie ocenić możliwości klubu na dzień dzisiejszy. Do walki o mistrzostwo Polski i europejskie puchary potrzebne są solidne fundamenty klubu, których nie można wypracować z dnia na dzień. Mam na myśli dobrze funkcjonującą akademię piłkarską, która zapewniałaby dopływ utalentowanej młodzieży do pierwszej drużyny. Legia Warszawa i Lech Poznań to świetne przykłady, ale warto zauważyć, że na efekty ich inwestycji w młodzież trzeba było czekać kilka dobrych lat. Następnie chodzi o stabilizację ekonomiczną klubu. Płynność finansowa i dotrzymywanie terminów porozumień o spłacie zaległości jest konieczne do prawidłowego funkcjonowania. W Górniku od 3,5 roku zmagamy się z takim problemami. Nie może być też tak, że co pół roku drużyna jest osłabiana poprzez sprzedaż najlepszych zawodników. Na dłuższą metę tak się nie da. Żeby drużyna się rozwijała, potrzebna jest stabilizacja poprzez właściwą politykę transferową. Czekamy też z utęsknieniem na otwarcie stadionu, bo to nie tylko zapewni odpowiednią atmosferę podczas meczów, ale i pomoże ekonomicznie.

Wspominał pan o stabilizacji składu, ale to wciąż nierealne. Odszedł już Aleksander Kwiek, karierę skończył Michał Bemben, a działacze zapowiadają sprzedaż kilku czołowych graczy.

- Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że klub jest po prostu do tego zmuszony, bo inaczej miałby problemy z otrzymaniem licencji. Mam duży szacunek dla właścicieli i działaczy za to, że wkładają olbrzymi trud w to, aby klub normalnie funkcjonował, a drużyna miała stworzone odpowiednie warunki do treningu. Musimy pozytywnie myśleć o przyszłości, natomiast skala trudności będzie rzeczywiście olbrzymia, bo spodziewam się odejścia wielu zawodników. Trzeba po prostu zakasać rękawy i wziąć się do ciężkiej pracy. Wszyscy chcemy, aby Górnik był wielkim zespołem i grał w pucharach, ale ta wiosna pokazała, że nie jest to takie proste, jak by się wydawało.

Latem musicie się zmierzyć z jeszcze jednym wielkim problemem, czyli zakazem transferów.

- Polityka transferowa polega na tym, że zawodników trzeba nie tylko sprzedawać, ale i kupować. Pewnie, że na rynku jest wielu zawodników wolnych, ale często zdarza się, że akurat za tych najbardziej potrzebnych trzeba zapłacić. Teraz jesteśmy pozbawieni tej możliwości, co sprawia trudność, aby stworzyć zespół na dobrym poziomie. W przerwie letniej sprawdzimy wszystkich piłkarzy, którzy grali dotąd na wypożyczeniu w pierwszej lidze, by ocenić ich gotowość do występów w ekstraklasie. Przedstawiłem też działaczom w swoim raporcie plan pozyskania odpowiednich zawodników, zarówno młodych i utalentowanych, jak i tych bardziej doświadczonych, by zachować równowagę w zespole. Nie można oprzeć zespołu wyłącznie na młodzieży. Świetnym przykładem jest Michał Bemben, który w ostatnich latach był podczas treningów i meczów wzorem dla młodszych kolegów.