Górnik Zabrze czekał na tego piłkarza pół roku. To wina złośliwych Czechów?

Mateusz Słodowy przez ostatnie miesiące mógł tylko trenować i grać w sparingach.
22-letni obrońca, który jest wychowankiem Odry Wodzisław, związał się z Górnikiem zimą, ale w oficjalnym meczu zabrzańskiej drużyny wciąż jeszcze nie zagrał. Kartą piłkarza dysponowała bowiem cały czas Viktoria Żiżkov - ostatni klub Słodowego. - Przyznam szczerze, że spodziewałem się, że Czesi będą robić mi problemy. Nie myślałem jednak, że aż tak długo będę czekał na swój certyfikat - mówi piłkarz, który cieszy się, że wszystkie dokumenty trafiły już do Górnika.

Zawodnik liczy na grę w ekstraklasie. Dotąd zaliczył dwa ligowe spotkania w barwach Odry. - W rozegranych dotychczas trzech sparingach zanotowaliśmy zwycięstwa i co najważniejsze dla mnie, zagraliśmy na zero z tyłu. Ciężko pracuję, nadrabiam zaległości i mam nadzieję, że dostanę swoją szansę w lidze. Cieszy mnie reforma i większa ilość spotkań do rozegrania. Mam tylko pewne obawy, jak kluby odnajdą się w tej nowej sytuacji. Wszystko zweryfikuje jednak jak zawsze boisko - zaznacza.