Sport.pl

Artur Jankowski żegna się z prezesurą w Górniku Zabrze, ale nie z futbolem

Artur Jankowski szefował Górnikowi Zabrze przez blisko 2,5 roku. To sporo jak na zabrzańskie standardy.
Śledź autora na Twitterze - @maciekblaut >>

Jankowski wytrwał dłużej na tym gorącym stanowisku od swoich poprzedników Tomasza Młynarczyka, Łukasza Mazura, Jędrzeja Jędrycha, Ryszarda Szustera, Eugeniusza Postolskiego, czy Jerzego Frenkiela. Dłużej od niego, bo aż cztery lata, urzędował za to Zbigniew Koźmiński.

Przed objęciem prezesury w Górniku Jankowski był postacią szerzej nieznaną w świecie futbolu. Jego działalność zawodowa była związana przede wszystkim z mediami. - Zostałem wychowany na marce Górnika i jestem jego kibicem. Mam nadzieję, że moje doświadczenie z zakresu zarządzania i prowadzenia firmy pomoże klubowi w osiąganiu celów organizacyjnych i sportowych. Przed klubem stoi dużo wyzwań, ale patrzymy w przyszłość z optymizmem i wierzymy, że wszystko się uda - mówił w listopadzie 2011 r.

"Wyborcza" pisała wtedy, że jego zadaniem jest "zapewnienie klubowi z Roosevelta licencji na grę w ekstraklasie oraz ustabilizowanie sytuacji w Górniku". Teraz, gdy żegna się z klubem, możemy to samo napisać o zadaniach nowego prezesa Zbigniewa Waśkiewicza.

W czasie rządów Jankowskiego nie dokonał się bowiem żaden zasadniczy przełom w sytuacji finansowej klubu. Klub pozyskiwał nowych sponsorów, starał się ograniczać koszty, ale stan jego finansów wciąż jest daleki od idealnego.

Trzeba jednak zauważyć, że Jankowskiemu przyszło zarządzać Górnikiem w czasie przedłużającej się modernizacji stadionu. - W ciągu roku straty z tego powodu wynoszą nawet 4 mln zł. Takie pieniądze pozwoliłyby nam na kilka miesięcy spokojnego funkcjonowania - wyliczył niegdyś Jankowski.

W czasie jego kadencji Górnik bardzo dobrze radził sobie pod względem sportowym. Zaczęło się od 8. miejsca w 2012 r. Poprzedni sezon górnicy zakończyli na 5. miejscu, co przyjęto z lekkim rozczarowaniem, ale to i tak był najlepszy wynik zabrzan od lat. W tym sezonie Górnik zachowuje szanse na ukończenie ligi na jeszcze wyższej pozycji.

Zapewne część kibiców zasługi te w pełni przypisze byłemu trenerowi Adamowi Nawałce, ale to byłoby niesprawiedliwe. Z prezesem, który tylko podkładałby nogę trenerowi, takich osiągnięć by nie było. Inna rzecz, że relacje pomiędzy nimi nie były podobno idealne.

Z osobą Nawałki związana jest zresztą chyba największa wpadka Jankowskiego. Chodzi o wywiad, jakiego udzielił "Gazecie", gdy trener Górnika obejmował reprezentację Polski. - Adam Nawałka ma być szkoleniowcem Górnika do 18 grudnia i nie zgadzam się na inne rozwiązanie. Naszym zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby obie funkcje łączył. Byłby przecież w Górniku raptem sześć tygodni dłużej, a reprezentacja w tym czasie rozegra - trzeba to sobie powiedzieć jasno - dwa nieważne mecze - stwierdził, ale z jego zamierzeń nic nie wyszło.

O odejściu Jankowskiego głośno zrobiło się już jakiś czas temu, gdy okazało się, że może trafić do władz Ekstraklasy SA. Choć się to nie udało, to Jankowski i tak wkrótce rozstanie się ze stanowiskiem prezesa.

To wcale nie będzie jednak oznaczało jego pożegnania z futbolem. Jankowski ma bowiem trafić do Rady Nadzorczej Górnika. Warto też przypomnieć, że jest wiceprezesem Śląskiego Związku Piłki Nożnej oraz członkiem Komisji Rewizyjnej PZPN.

Czy Górnik Zabrze opanuje kryzys? Podyskutuj na Facebooku >>

Więcej o: