Sport.pl

Górnik Zabrze przypomni zapomnianą historię o... legendzie Ruchu Chorzów

Górnik przygotował z okazji Wielkich Derbów Śląska specjalną gazetę poświęconą rywalizacji zabrzańskiego klubu z Ruchem Chorzów.


Na 12 stronach bezpłatnego programu meczowego znajdzie się wiele ciekawych tekstów. Będzie się z nich można m.in. dowiedzieć, komu poza zabrzańskim klubem kibicuje bramkarz Grzegorz Kasprzik, kto jest piłkarskim idolem Dżikamai Gwaze, dlaczego trener i menedżer Robert Warzycha nie strzelił bramki Ruchowi i co łączy Wielkie Derby Śląska z derbami Liverpoolu.

W gazecie nie zabraknie także tekstów historycznych. Do poczytania artykuły o Włodzimierzu Lubańskim, który 43 lata temu upokorzył niebieskich na Cichej oraz tekst o niezwykłym epizodzie z kariery ikony Ruchu Gerarda Cieślika, który... reprezentował również barwy Górnika.

Gazeta będzie rozdawana w dniu meczu na stadionie oraz na ulicach Zabrza i okolicznych miast. 

Kto będzie w tabeli wyżej na koniec sezonu?
Więcej o:
Komentarze (10)
Górnik Zabrze przypomni zapomnianą historię o... legendzie Ruchu Chorzów
Zaloguj się
  • misjonarz75

    Oceniono 11 razy 1

    no co ty? jemu już tylko ortopeda może nogi wyleczyć, bo na głowę już za późno. głowa służy mu tylko do jedzenia, i żeby deszcz do środka mu się nie lał :)

  • jokemaker

    0

    Uważam, że po derbach należy się kilka słów otuchy w.grzonowi, dominowi i innym wiernym kibicom Ruchu-12minut-Chorzów.
    Porażka 2:0 z wielkim Górnikiem, to całkiem niezły wynik - mogło być więcej, ale wciąż macie przyjaciół w gronie sędziowskim.

  • w.grzon

    Oceniono 13 razy -1

    Niewiele brakowało, żeby Wielkie Derby Śląska były między Ruchem a Górnikiem Radlin, a nie Zabrze.
    Górnik Zabrze powstał w 1948 r. jako prowincjonalny klubik bez aspiracji. Dopiero potem ministerstwo górnictwa zaczęło kombinować, żeby stworzyć silny resortowy klub. Padło na Górnik Radlin, bo klub miał już pewne tradycje, panowała tam fajna atmosfera, sporo ludzi przychodziło na mecze i byli nieźli piłkarze. W 1951 r. zdobyli nawet wicemistrzostwo Polski. Wymyślono, że teraz dobrych piłkarzy będzie się kierować do Radlina. Jak ktoś kończył służbę w wojsku, albo pochodził z małego okolicznego klubu, dostawał przydział do Radlina i etat górniczy. Napływ tych piłkarzy spowodował jednak bunt i niechęć miejscowej ludności. Bo nagle nowi zaczęli wypierać ze składu swoich chłopaków: "Mu tu mamy swoich, jesteśmy wicemajstrem. Nie chcemy tych przybłędów".I wywalczyli, żeby nie robić rewolucji w Radlinie?
    To były czasy stalinowskie. Ludzie sobie mogli protestować. Na pomoc przyszedł radliński proboszcz. Zaczął na kazaniach w niedzielę mówić, że "miejscowa ludność, katolicka i chrześcijańska, nie życzy sobie, żeby im zmieniano klub. Nie życzy sobie zawodników z całej Polski pościąganych." Ponoć interweniowała kuria. Komuchy stwierdziły, że jak te kapelany ludzi podburzają, to w dupie ich mamy. To gdzie przeniesiemy klub?Do Zabrza.
    A piłkarzom było obojętne. Mieli te same etaty górnicze. I w Zabrzu powstał klub resortowy. Co roku awansował wyżej, aż w 1956 doszedł do I ligi, a w debiucie w ekstraklasie wygrał 3:1 z Ruchem. Górnik ściągał piłkarzy z całego Śląska. Wie pan, ilu wychowanków Górnika zagrało w reprezentacji? Jeden - Andrzej Pałasz. Górnik to była taka trochę inna Legia. Niewielu było piłkarzy, których by im się nie udało ściągnąć. Oczywiście przede wszystkim nie dali rady sprowadzić Gerarda Cieślika.Dlaczego?
    Bo Cieślik nie chciał. Protektorem Cieślika był Wiktor Markiewka, który przed wojną grał dwa sezony w Śląsku Świetochłowice, ale chodził na Ruch i chciał grać w Ruchu. Za bardzo nie mógł, bo był za słaby. Na jakimś meczu ligowym dał albo przeciwnikowi albo sędziemu po ryju Dostał dożywotnią dyskwalifikację i zniknął. Po wojnie stał się przodownikiem pracy, nie wyciągano mu tamtej sytuacji. Był cały czas zapatrzony w Ruch, a poprzez to, że był stachanowcem miał kilka kontaktów politycznych, w ministerstwach itd. Jest kilka wersji do kogo poszedł, by Cieślik nie trafił do Górnika. Mówią, że do Rokosowskiego inni nawet, że do samego Gomułki. Nie, udał się do szefa ministerstwa spraw wewnętrznych i z nim to załatwił. Pan Gerard mi opowiadał jak Górnik przyjechał po niego, a on się ukrywał w domu. Gazikiem podjechali we czterech, z jakimś smutnym facetem w czarnym płaszczu. No, ale gdy Górnik jechał na towarzyskie tournee po Związku Radzieckim to Cieślika pożyczyli sobie.I od początku był Górnik uznawany na Śląsku za pupila władzy

  • 19katowicki64

    Oceniono 10 razy -2

    temu w.grzon to tylko psychiatra pomoże:-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX