Sport.pl

Adam Danch z Górnika Zabrze apeluje przed WDŚ: bądźcie naszym dwunastym zawodnikiem [WIDEO]

Górnik Zabrze z okazji 101. Wielkich Derbów Śląska przygotował filmik.
Czy w kadrze Górnika Zabrze powinno dojść do rewolucji? Podyskutuj na Facebooku >>

Jego bohaterem jest kapitan Górnika. Niewiele mówi, bo nie musi wiele mówić. Wiadomo jak w Wielkich Derbach Śląska istotna jest atmosfera. I tę atmosferę na filmie można poczuć.





Kto będzie w tabeli wyżej na koniec sezonu?
Więcej o:
Komentarze (11)
Adam Danch z Górnika Zabrze apeluje przed WDŚ: bądźcie naszym dwunastym zawodnikiem [WIDEO]
Zaloguj się
  • ralf75

    Oceniono 5 razy 5

    Do tych co nie wiedzą
    Awans Górnika do I ligi w roku 1955 zawodnicy: Kaczmarczyk Zabrze, Zimmermann Zabrze, Franosz Zabrze, Dominik Zabrze, Klenczar Zabrze, Olejnik Katowice, Szałecki Zabrze, Gawlik Zabrze, Fojcik Zabrze, Jankowski Katowice, Wiśniowski Katowice, Procek Zabrze, Dworaczek Zabrze, Czech Zabrze
    JAK WIDAĆ AWANS ZROBILI PRAWIE SAMI ZABRZANIE
    czy to są zawodnicy pościągani z całej Polski jak niektórzy piszą?
    Dominik SV Borsigwerk Biskupice*, Klenczar Preussen Zaborze, Szałecki Zjednoczenie Zabrze, Procek SV Deichsel Hindenburg, Dworaczek ZFMG Zabrze

    -Skład Górnika na mecz z Ruchem18.03.1956 - Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 3:1

    Józef Kaczmarczyk – ur. 25 stycznia 1931 Zabrze, Niemcy z Preussen Zaborze*
    Henryk Zimmermann - 27 lutego 1929 Zabrze, Niemcy z SV Deichsel Hindenburg
    Antoni Franosz - 9 lutego 1928 Zabrze, Niemcy z Preussen Hindenburg
    Henryk Hajduk - 30 kwietnia 1932 Hajduki, Polska z Bergknappen
    Eryk Nowara - 12 grudnia 1928 Zabrze, Niemcy z Concordia Zabrze
    Marian Olejnik - 26 sierpnia 1928 Katowice, Polska z Kolejarz Katowice
    Manfred Fojcik - 16 lipca 1924 Zabrze, Niemcy z Reichsbahn SV Borsigwerk Biskupice
    Ginter Gawlik - 5 grudnia 1930 Zabrze-Biskupice, Niemcy z Reichsbahn SV Borsigwerk (Biskupice)
    Edward Jankowski - 9 stycznia 1930 Bogucice (dziś dzielnica Katowic), Polska z 1.FC Katowice
    Henryk Czech - 21 września 1934 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Pogoń Zabrze
    Ewald Wiśniowski - 24 listopada 1927 Bogucice, Polska z TuS (Gwiazda Bogucice)
    W roku 1957 MP w Górniku grali oprócz ww.
    Jan Pieczka - 13 stycznia 1936 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Górnik Zabrze
    Ernest Pol - 3 listopada 1932 Ruda Śląska, Polska z Preussen Hindenburg
    Edmund Kowal - 16 lutego 1931 Bobrek, Niemcy z Odra (Sparta) Bobrek
    Henryk Szalecki - 25 lutego 1933 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Zjednoczenie Zabrze
    Roman Lentner - 15 grudnia 1937 Chropaczów, Polska z Czarni Chropaczów
    Stefan Florenski - 17 grudnia 1933 Sośnica (Gliwice), Niemcy z Sośnica Gliwice
    Jan Kowalski - 15 lutego 1937 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Pogoń Zabrze
    * klub macierzyński

  • ralf75

    Oceniono 5 razy 3

    Do tych co nie wiedzą
    Awans Górnika do I ligi w roku 1955 zawodnicy którzy grali w pierwszym meczu i ostatnim: Kaczmarczyk Zabrze, Zimmermann Zabrze, Franosz Zabrze, Dominik Zabrze, Klenczar Zabrze, Olejnik Katowice, Szałecki Zabrze, Gawlik Zabrze, Fojcik Zabrze, Jankowski Katowice, Wiśniowski Katowice, Procek Zabrze, Dworaczek Zabrze, Czech Zabrze
    JAK WIDAĆ AWANS ZROBILI PRAWIE SAMI ZABRZANIE
    czy to są zawodnicy pościągani z całej Polski jak niektórzy piszą?
    Dominik SV Borsigwerk Biskupice*, Klenczar Preussen Zaborze, Szałecki Zjednoczenie Zabrze, Procek SV Deichsel Hindenburg, Dworaczek ZFMG Zabrze

    -Skład Górnika na mecz z Ruchem18.03.1956 - Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 3:1

    Józef Kaczmarczyk – ur. 25 stycznia 1931 Zabrze, Niemcy z Preussen Zaborze*
    Henryk Zimmermann - 27 lutego 1929 Zabrze, Niemcy z SV Deichsel Hindenburg
    Antoni Franosz - 9 lutego 1928 Zabrze, Niemcy z Preussen Hindenburg
    Henryk Hajduk - 30 kwietnia 1932 Hajduki, Polska z Bergknappen
    Eryk Nowara - 12 grudnia 1928 Zabrze, Niemcy z Concordia Zabrze
    Marian Olejnik - 26 sierpnia 1928 Katowice, Polska z Kolejarz Katowice
    Manfred Fojcik - 16 lipca 1924 Zabrze, Niemcy z Reichsbahn SV Borsigwerk Biskupice
    Ginter Gawlik - 5 grudnia 1930 Zabrze-Biskupice, Niemcy z Reichsbahn SV Borsigwerk (Biskupice)
    Edward Jankowski - 9 stycznia 1930 Bogucice (dziś dzielnica Katowic), Polska z 1.FC Katowice
    Henryk Czech - 21 września 1934 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Pogoń Zabrze
    Ewald Wiśniowski - 24 listopada 1927 Bogucice, Polska z TuS (Gwiazda Bogucice)
    W roku 1957 MP w Górniku grali oprócz ww.
    Jan Pieczka - 13 stycznia 1936 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Górnik Zabrze
    Ernest Pol - 3 listopada 1932 Ruda Śląska, Polska z Preussen Hindenburg
    Edmund Kowal - 16 lutego 1931 Bobrek, Niemcy z Odra (Sparta) Bobrek
    Henryk Szalecki - 25 lutego 1933 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Zjednoczenie Zabrze
    Roman Lentner - 15 grudnia 1937 Chropaczów, Polska z Czarni Chropaczów
    Stefan Florenski - 17 grudnia 1933 Sośnica (Gliwice), Niemcy z Sośnica Gliwice
    Jan Kowalski - 15 lutego 1937 Hindenburg (dziś Zabrze), Niemcy z Pogoń Zabrze
    * klub macierzyński

  • waldek_king

    Oceniono 8 razy 2

    nie ma dwóch zdań : szczerbate bRudne skunksy polegną ! Tylko GÓRNIK !

  • sk64

    Oceniono 6 razy 2

    szombrycw...u-zapanowala radosc tylko w tym zapomnianym syfie-gownianym chorzowie.

  • szombry30

    Oceniono 7 razy -3

    i dalej można przeczytać:Najlepszym przykładem propagandy systemu była zbiorowa histeria po dotarciu wizytówki socjalistycznego górnictwa do finału najsłabszego z pucharów europejskich – Puchary Zdobywców Pucharów (nie bez powodu został zlikwidowany 10 lat temu!). W finale Górnik przegrał z przeciętnym Manchesterem City, który nigdy później nie sięgnął już po europejskie trofeum. Do finału dostał się dzięki… szczęśliwemu losowaniu. „Pokonanym” rywalem w losowaniu była słabiutka Roma, przedstawiana w komunistycznej prasie jako potentant europejskiej piłki! Tymczasem klub w dziesięcioleciu 1965-1975 ani razu nie zajął nawet miejsca na ligowym podium, niejednokrotnie kończąc rozgrywki w drugiej połowie tabeli. Z Górnikiem grał tylko dlatego, że udało mu się zdobyć krajowy puchar. Mimo, że faktycznym faworytem spotkania był Górnik (znajdujący się co roku na ligowym podium i grający niemal corocznie w Pucharze Mistrzów), nie zdołał ani razu pokonać włoskiego średniaka. Awansował dopiero dzięki szczęśliwemu rzutowi monetą.
    W finale gwiazdorzy z Górnika przestraszyli się stawki meczu i tradycyjnie w decydującym starciu polegli. W kraju odtrąbiono jednak wielki sukces! Świętowanie klęski było możliwe tylko w PRL-u. Próbowano w oparciu o te smutne wydarzenie dowodzić wybitności klubu… Przecież żaden inny nie dotarł… Zapominano tylko dodać, że żaden inny nie miał takich warunków w PRL-u. To Górnik był hegemonem politycznym, sportowym i dodatkowo najbogatszym klubem. Któż inny miałby więc wyręczyć krezusa? 1957-1972 rok w rok na podium; 1963-1972 rok w rok z jakimś trofeum a mimo to reprezantacyjny klub gomułkowszczyzny nie sięgnął w przeciwieństwie do innych socjalistycznych kombinatów typu Steaua, Crvena Zvezda, Dinamo Zagrzeb, Dynamo Kijów, Dinamo Tibilisi, Slovan Bratysława czy nawet biedniutki Magdeburg, po europejski puchar.
    W Pucharze Mistrzów, który był zawsze najlepszym miernikiem wartości klubów Górnik grał fatalnie. Wystąpił w nim 12 razy (!) i 6-krotnie odpadł w pierwszej rundzie. Na 12 występów najbogatszy klub PRL-u jedynie jeden raz dotarł do ćwierćfinału! Lepszy bilans mają: Legia, Widzew, Ruch, Wisła. W Pucharze UEFA Górnik grał pięciokrotnie i jego największy sukces to 1/16. Poza sezonami 1968 i 1970 wyniki Górnika w pucharach są dramatycznie słabe, a biorąc pod uwagę fakt, że klub w latach 1957-1972 cały czas był na szczycie (zdobywając 10 mistrzostw i 6 pucharów, zasiadając 16 razy pod rząd na podium MP) i nie notował żadnych kryzysów formy wyniki te są kompromitujące. Dzięki usilnej propagandzie udało się jednak zatrzeć takie wrażenie. Udało się tym łatwiej, że olbrzymie środki inwestowane w Górnika przynosiły oczywiście efekt na krajowym podwórku, gdzie najsilniejszy składowo i finansowo Górnik nie miał żadnej poważnej konkurencji.

  • szombry30

    Oceniono 7 razy -3

    cd.....Górnik w niepodległej Polsce to prawdziwy zabytek komuny. Najprawdziwszy relikt zniewolenia, pozostałość stalinizmu, jak pomniki ku czci Armii Czerwonej czy Pałac Kultury. Olbrzymie pieniądze na odrestaurowanie tego komunistycznego dinozaura wyłożył niemiecki koncern Allianz, mający równie nieciekawą proweniencję. Współudział w dojściu Hitlera do władzy (był sponsorem nazistów jeszcze przed 1933 rokiem) i współudział w holocauście, z czerpaniem z niego wielkich profitów. Dzięki ubezpieczaniu życia gazowanych Żydów, jednoczesnym ubezpieczaniu obozów koncentracyjnych i zagrabieniu pięniędzy z polis zagazowanych, stał się po wojnie, właścicielem olbrzymiego kapitału. Tym samym mógł zdobyć pozycję hegemona na rynku ubezpieczeń. Dziś utopił w ten spróchniały komunistyczny twór miliony złotych a Górnik mimo 4 budżetu w ekstraklasie (30 milionów zł. na sezon 2008/2009), wydaniu dużych pieniędzy na transfery i na olbrzymią gażę Kasperczaka (2 razy wiecej niż Maciej Skorża!) zakończył rozgrywki na ostatnim miejscu. Okazał się być piłkarskim PGR-em, olbrzymie nakłady nie pomogły, produkcja była niedochodowa i cały proces zakończył się katastrofą.
    Na zakończenie trochę propagandowej poezji, jeśli ktoś dalej nie wierzy, ten wiersz powstał naprawdę i na zamówienie władz a autorem był niejaki Broniewski:

    „Zabrze”
    Prędzej, górniku, głębiej, górniku,
    węgla pokłady rąb,
    w twojej kopalni, na twym chodniku
    staje ojczyzny zrąb.

    Pod twym oskardem padł kapitalizm,
    nadszedł wolności czas.
    Więcej żelaza, węgla i stali
    dla robotniczych mas!

    Węgiel ogrzeje, węgiel nakarmi,
    z węgla nasz Wspólny Dom,
    węgiel - to siła Ludowej Armii,
    droga ku jasnym dniom.

    Nie dla bogaczy-wyzyskiwaczy
    dzisiaj wyciskasz pot:
    Polska robocza czeka i patrzy,
    czeka i pług, i młot.

    Prędzej, górniku, śmielej, górniku,
    w przyszłość twą jasną idź,
    dąż zastępami współzawodników,
    w trudzie pierwszeństwo chwyć.

    Twoja ta ziemia, twoja na zawsze
    węgiel, żelazo, stal!
    Zabrze na przedzie, prowadzi Zabrze
    w socjalistyczną dal.

    Tradycje to mogą miec kluby przedwojenne ale nie komunistyczny twór stworzony na potrzebę resortu górnictwa i partyjnej propagandy. Dorośnijcie i przestańcie wierzyć w bajki o wielkim Górniku – legendzie polskiego futbolu.”

  • szombry30

    Oceniono 6 razy -4

    cdALSZY....Pomimo tych faktów wielu prostym ludziom, wychowanym w systemie komunistycznym, Górnik kojarzy się jeszcze dziś z olbrzymimi sukcesami międzynarodowymi! Komunistyczna ideologia skolonizowała więc skutecznie proste znaczenie sportu. Sportu, który na ogół nie jest związany z polityką, a nawet – zgodnie z olimpijską tradycją – powinien być apolityczny. W komunistycznym państwie sport miał jednak ściśle wyznaczoną rolę (zjawisko to występowało w każdym totalitarnym ustroju, wystarczy wskazać przykład III Rzeszy), należał do tych form oddziaływania na społeczeństwo, o których Lenin pisał, że są „pasami transmisyjnymi partii do mas”. Opisy „dramatycznych” i „zwycięskich” bojów Górnika pozostaną na zawsze zabytkiem komunistycznej propagandy i przyczynkiem do badań nad skutecznością manipulacji opinią publiczną w epoce komunizmu.
    Można by jeszcze dodać jak po tej klęsce z londyńskimi kogutami i przegraniu w 1962 tytułu mistrzowskiego z biedną Polonią Bytom, o mało nie zachwiała się pozycja zabrskiego Górnika (pojawił się pomysł zbudowania sztandarowego klubu górnictwa gdzie indziej – w Sosnowcu). Jak dla celów propagandowych organizowano mecze Górnika na Śląskim, rozdając za darmo bilety na kopalniach. Władza pragnęła sukcesów sportowych, sukcesy repreznetantów PRL były sukcesami władz PRL! Propagandzie sukcesu sport służył przez cały okres Polski Ludowej.

    Górnik powstał, na Śląsku, w Polsce, ale pomysł i sam założyciel przybyli ze wschodu. Ze wschodu przybył też reżim polityczny, który umożliwił dokładne skopiowanie rozwiązań radzieckich i powstanie tego tworu. W propagandzie komunistycznej klub pełnić miał rolę piłkarskiego odpowiednika mocarza pracy i bohatera socjalizmu – górnika. Pompowano w sztandarowy klub górnictwa duże pieniądze, bo odpowiednik czołowej klasy robotniczej Polski na piłkarskich boiskach także miał wyrabiać 200% normy.

  • szombry30

    Oceniono 5 razy -5

    no i poczytajmy sobie dalej:
    Ciekawostką jest fakt, że nigdzie na zachodzie Europy nie powstał klub o odpowiedniku nazwy „Górnik”, w Polsce zaś nazwa ta pojawiła się dokładnie w chwili rozpoczęcia reorganizacji polskiego sportu na wzór radziecki. Nie trzeba chyba dodawać, że nazwa ta pojawiła się znacznie wcześniej niż w Polsce na obszarze ZSRR. Co ciekawe klub z Zabrza gra pod tym szyldem do dzisiaj, chociaż przygniatająca większość klubów pozbyła się stalinowskich, narzucanych odgórnie nazw.
    Reorganizacja sportu na wzór radziecki to było zniszczenie wszystkiego, całego dorobku przedwojennego piłkarstwa. W latach 1948-1949 zlikwidowano w Polsce autonomiczne kluby piłkarskie, podporządkowując je państwowym zrzeszeniom. Doszło do olbrzymiej nacjonalizacji klubów piłkarskich. Kluby zostały po prostu zagrabione przez państwo. Można było zatrzeć niewygodne przedwojenne nazwy klubów, to co dla jednych było tragedią dla innych stało się jednak radością i źródłem powstania – narodził się Górnik, towarzysz Górnik! O okolicznościach tych wydarzeń nie dowiecie się jednak w ugładzonych notkach dziennikarskich o „wielkim” Górniku. Prawda jest politycznie niepoprawna. Już kilkanaście lat po powstaniu fałszowano w Górniku jubileusze istnienia, wymazano też nazwisko pierwszego prezesa i nikt z kibiców ani klubowych działaczy nie znał prawdy. Odkryto ją dopiero przy powstawaniu monografii klubu w latach 90. To daje do myślenia.
    To niestety tylko wierzchołek góry lodowej. Można by się rozpisywać na temat wyznaczenia Górnika do roli sztandarowego koła zrzeszenia Górnik, analizować sylwetki pierwszych prezesów z których jeden był działaczem Niemieckiej Partii Komunistycznej a drugi przodownikiem pracy awansowanym w błyskawicznym tempie, po kilkudniowym kursie (!!! Słynne hasło: nie matura, lecz chęć szczera), na stanowisko dyrektora kopalni. Rozwodzić się dlaczego mieszkańcy Radlina nie chcieli mieć u siebie centralnego klubu - wizytówki górnictwa, w efekcie czego sztandarowe koło zrzeszenia Górnik postanowiono przenieśc do Zabrza. Można wymieniać aparatczyków którzy wspierali go w komunie, a byli to ludzie z najwyższych szczebli władzy. Komu i dlaczego zależało na tym by stworzyć wizytówkę hołubionego przez władze zawodu. Przypominać, że wśród najwybitniejszych piłkarzy lat 50., 60. i 70. nie ma ani jednego wychowanka, że Górnik słynął z pasożytowania na innych śląskich klubach, które zwyczajnie okradał, łamiąc niejednokrotnie statuty PZPN-u i posiłkując się przy tym oferowaniem znakomitych sztygarskich pensji. Okoliczności transferów niektórych piłkarzy do Górnika mają iście mafijną genezę i zamieszani w nie byli najważniejsi decydenci PRL-u. Rzadko kto dziś pamięta, że Górnik nigdy nie stracił piłkarza na rzecz CWKS-u Legii. Wręcz potrafił wyciągnąć z Legii takich asów jak Kowala czy Pohla, wykradzionych wczesniej przez wojskowych z małych śląskich klubów. To jedyny taki przypadek w PRL-u: całkowita odporność na zabiegi potężnych ponoć wojskowych patronów Legii.

  • szombry30

    Oceniono 5 razy -5

    cd prawdy o tym klubiku :
    Do historii komunistycznej propagandy przeszły prasowe relacje z kompromitacji Górnika w Londynie, kiedy został ośmieszony przez Tottenham wynikiem 8:1. Prasa lamentowała nad okrucieństwem barbarzyńskich Anglików. Nie można było pisać o kompromitacji wizytówki górnictwa – nie wypadało. W rzeczywistości piłkarze Tottenhamu, który nigdy nie zawojował Pucharu Mistrzów grali po prostu swoje – angielską piłkę. Gwiazdorzy z Górnika nie podołali presji i byli po prostu znacznie słabsi piłkarsko, przyzwyczajeni do tego, że nikt w kraju nie był w stanie stawić im oporu. Wzorowi socjalistyczni górnicy zostali po prostu stratowani na Ścieżce Białego Jelenia (White Hart Line). Czytając jednak relacje o tym meczu w komunistycznej prasie można było pomyśleć, że Górnik powinien awansować dalej, jedynie kapitalistyczny spisek powstrzymał jego marsz ku zwycięstwu… Jan Kowalski, jeden z gwiazdorów tamtej drużyny, ogłoszony przez komunistyczną prasę ofiarą Anglików analizował sytuacje po upadku komuny: „Owszem odniosłem kontuzję, ale nie było to wynikiem jakiejś szczególnie brutalnej gry Anglików. Mieli taki styl, grali po prostu zdecydowanie i tyle. Oni nie byli złośliwi, nie byli chamscy”.
    Zabawnym jest fakt, że przygoda Górnika z Pucharem Mistrzów zaczynała się jednak pod hasłem zatarcia „niechlubnych wyników poprzedników”. Wydawane w olbrzymich nakładach ulotki propagandowe (w formie książeczek) zawierały informacje, że wielki Górnik idzie na podbój Europy. Po klęsce w Londynie i kilku dalszych niepowodzeniach wizytówki górnictwa, jedna z kolejnych „ulotek” wydana we wrześniu 1964 nie zaczynała się już od buńczucznych zapowiedzi tylko od usprawiedliwień: „wyniki górników byłyby lepsze gdyby sprzyjało im szczęście w losowaniu”. Do potęg które złośliwy los postawił na drodze „wiecznego pechowca” – Górnika, zaliczone zostają: Tottenham (europejski średniak), Austria Wiedeń (mniej niż średniak) i Dukla Praga. Za komentarz do największej klęski polskiej drużyny w dziejach Pucharu Mistrzów/Ligi Mistrzów poza pokaźnym zestawem usprawiedliwień służy krzepiące stwierdzenie, że „nie był to mecz do jednej bramki”. Cieżkie zmagania Górnika z Austrią (1963) kwitowane są słowami, iż zabrakło „łutu szczęścia” (na temat 1:0 na Stadionie Śląskim). Arcydziełem kłamstwa jest zaś relacja o autentycznie szczęśliwym awansie po dodatkowym meczu z Austrią. Po zdobyciu w I połowie dwóch bramek, w II połowie tego meczu trwał nieustanny szturm bramki Górnika, a Górnik całą druga połowę się bronił, stracił jednak tylko jedną bramkę i wygrał ostatecznie awans 2:1. Fatalna postawa zespołu przedstawiona została jednak jako efekt „niefortunnej taktyki”. Wysoka porażka Górnika w następnej rundzie, na wyjeździe w Pradze (Dukla-Górnik 4:1) określona jest po raz kolejny jako „ogromne szczęście” Dukli. Dotkliwa porażka dokładnie w takim samym wymiarze (znów lanie 4:1!) rok później określona jest jako „jeszcze bardziej pechowa”. Nad losem Górnika mścił się zapewne jakiś demon-reakcjonista, bo cóż innego mogło spowodować taką niekończąca się serię potwornego pecha? W 1967 roku Górnik dał kolejny popis ulegając w II rundzie Pucharu Mistrzów CSKA Sofia 0:4.
    W 1968 w kolejnej broszurce czytamy zaklęcie by górnicy zagrali tak wspaniale jak gdy „przed laty rzucili na kolana Tottenham”. W tymże 1968 roku, w pierwszym meczu Górnik przegrał w Manchesterze tylko 2:0 jednak komunistyczna prasa znowuż rozpatrywała niezwykły pech czempiona…. W tym samym czasie brytyjski Times wytypował 6 rozpaczliwych obron Huberta Kostki do tytułu „nie z tego świata” i zastanawiał się nad tym jakim cudem Manchester United nie strzelił Górnikowi więcej bramek…

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX