Twarde boje Górnika Zabrze o ekstraklasową licencję. Znów happy end?

Kibice Górnika Zabrze mieli prawo przywyknąć do tego, że staraniom klubu o licencję towarzyszą nadzwyczajne emocje.
Śledź autora na Twitterze - @maciekblaut >>

Komisja Licencyjna PZPN rozstrzygnie dzisiaj, jakie kluby dostaną prawo do gry w ekstraklasie w kolejnym sezonie. Fani Górnika mają prawo denerwować się przed tym komunikatem. Uzyskiwanie licencji w ostatnich latach szło klubowi dość opornie, choć zawsze miało szczęśliwy finał.

Jak wyglądały starania Górnika o licencję w ostatnich latach. 

2010 r.

Górnik ubiegał się o licencję jako beniaminek. Komisja dostrzegła problemy klubu dotyczące stanu jego stadionu. Górnikowi pomógł dokument zaświadczający, że na Roosevelta ruszy budowa nowego obiektu. Licencję udało się uzyskać, choć klub objęto nadzorem infrastrukturalnym i finansowym. 

2011 r.

W pierwszej instancji Górnik licencji nie dostał. - Mocno zaskoczony nie jestem. Teraz jest bardziej rygorystyczne podejście niż wcześniej - wyznał ówczesny prezes Tomasz Młynarczyk. - Niewykluczone, że swoje zrobiły publikacje medialne, z których wynikało, jak to źle jest w Górniku. Tymczasem sytuacja wcale nie jest taka zła - dodawał. Prawdziwym powodem braku licencji były jednak zaległości wobec piłkarzy. Górnik skutecznie odwołał się od decyzji komisji, ale PZPN ogłosił, że klub został objęty "ostrym nadzorem finansowym i infrastrukturalnym".

Co ciekawe, w połowie sezonu Komisja Licencyjna uznała, że Górnik nie może dłużej grać na stadionie, który jest placem budowy, ale od tej decyzji klub też z powodzeniem się odwołał.

2012 r.

Górnik ponownie nie dostał licencji w pierwszej instancji, bo w PZPN-ie uznano, że wniosek dotyczący infrastruktury jest niekompletny. Było to o tyle ciekawe, że Górnik - ze względu na trwającą budowę stadionu przy ul. Roosevelta - zgłosił dodatkowo Stadion Ludowy w Sosnowcu. Klub musiał się odwoływać i dopiero ponowne rozpatrzenie wniosku dało pozytywny efekt. Co więcej, Górnikowi udało się ostatecznie wywalczyć prawo do gry na własnym stadionie. W sprawach finansowych było o tyle łatwiej, że przed decyzją Komisji Odwoławczej pomoc klubowi w wysokości 4 mln zł zadeklarowała rada miasta.

2013 r.

Tym razem Górnik dostał licencję w pierwszej instancji. Stan jego finansów sprawił jednak, że objęto go bardzo dokuczliwym zakazem transferów i limitem wynagrodzeń dla nowych graczy. Początkowo klub nie dostał natomiast licencji na grę w europejskich pucharach. Odwołanie było skuteczne, ale Górnik i tak do tych rozgrywek nie awansował. 

2014 r.

W styczniu PZPN ogłosił, że Górnik nie spełnia warunków licencyjnych i grozi mu, że nie zagra w ekstraklasie. Misji ratunkowej podjął się nowy prezes Zbigniew Waśkiewicz. Szefa klubu wspomogło miasto, które przeznaczyło na klub aż 6 mln zł. Waśkiewicz porozumiał się z wieloma wierzycielami klubu.

Czy jednak przekonał PZPN do przyznania klubowi licencji?



Kto będzie w tabeli wyżej na koniec sezonu?