Od dobrego wujka po opcję zero. Wszystkie scenariusze dla Górnika Zabrze

Górnik Zabrze znalazł się na historycznym zakręcie. Brak pieniędzy w klubie stał się wyjątkowo uciążliwy, a prezes Zbigniew Waśkiewicz, skonfliktowany z władzami Zabrza, zrezygnował ze stanowiska. Jak zatem w najbliższym czasie mogą ułożyć się losy Górnika? - zastanawia się Maciej Blaut.


Oto cztery scenariusze: 

Scenariusz pierwszy, czyli dobry wujek

Dług Górnika oscyluje wokół 40 mln zł. Biorąc pod uwagę, że to o wiele więcej niż wynosi roczny budżet klubu, to Górnikowi właściwie potrzebny jest cud. Takim "cudem" z pewnością byłoby pojawienie się w Zabrzu nowego inwestora, sponsora czy po prostu dobroczyńcy, który wyłożyłby na klub wielkie miliony i pomógł szybko wyprowadzić go na prostą. Niektórzy wyobrażają sobie w tej roli np. wielkiego kibica Górnika Lukasa Podolskiego (a może bardziej kogoś z jego bogatych znajomych). Taki scenariusz byłby oczywiście dla Górnika najlepszy, ale jest praktycznie nierealny.

Scenariusz drugi, czyli przetrwanie

Górnik przechodził już w niedalekiej przeszłości kilka poważnych kryzysów. Za każdym razem ratunkiem okazywała się pomoc finansowa ze strony miasta. Zabrze, jako główny akcjonariusz klubu, ma nawet obowiązek wspierania swojej spółki. Tyle że UM już w tym roku przeznaczył na Górnika spore pieniądze i nie pali się do tego, by wydawać kolejne. Zabrze ma przecież gigantyczne wydatki związane m.in. z budową stadionu. Znając jednak życie, jeśli sytuacja klubu stanie się dramatycznie zła, to miasto zadba o finansową kroplówkę. Mamy w końcu rok wyborczy i dopuszczenie przez Zabrze do bankructwa Górnika byłoby politycznym samobójstwem dla miejscowych władz. Scenariusz zakładający pomoc miasta wydaje się całkiem realny. Tyle że Zabrze zdoła pewnie wycisnąć ze swojego budżetu kilka milionów złotych. To nie oznaczałoby dla Górnika żadnego przełomu, ale jedynie dałoby mu możliwość przetrwania do... następnego kryzysu.

Scenariusz trzeci, czyli upadek kontrolowany

To wersja wydarzeń, o której w Zabrzu mówi się coraz częściej. Niektórzy twierdzą nawet, że po prostu nie ma innego wyjścia. Chodzi o postawienie Górnika w stan upadłości układowej. Brzmi fatalnie, ale tak naprawdę daje realne szanse wyjścia na prostą. Dzięki dogadaniu się z wierzycielami klub mógłby zredukować swój dług, przestałyby nękać go odsetki i zacząłby w miarę normalnie funkcjonować. W świecie polskiej piłki nożnej takie rozwiązanie nie byłoby niczym nowym, bo przecież podobny scenariusz przerabia Widzew Łódź. Tyle że tam dług był dwa razy mniejszy, więc o porozumienie z wierzycielami było łatwiej. Inna rzecz, że w razie postawienia klubu w stan upadłości układowej, Górnik wyjątkowo solidnie musiałby zacząć spłacać wszystkie zobowiązania. Inaczej groziłaby mu upadłość likwidacyjna, co oznaczałoby gigantyczne problemy.

Scenariusz czwarty, czyli opcja zero

Niektórzy kibice mają już powyżej uszu napływających z Roosevelta informacji o kłopotach klubu. Ich zdaniem najrozsądniejszym wyjściem byłoby wycofanie się z ekstraklasy i budowa nowego Górnika. Plusem takiego rozwiązania byłoby pozbycie się balastu długów. Lista minusów jest niestety wyjątkowo długa. Nowy Górnik musiałby najpewniej zaczynać rozgrywki w IV lidze (jak Polonia Warszawa czy ŁKS Łódź). Ponowne przebijanie się do ekstraklasy zabrałoby mnóstwo czasu i pieniędzy. Nie bardzo wiadomo, kto miałby finansować taki nowy klub. Gra w niższych klasach z pewnością poskutkowałaby odpływem części kibiców i pustkami na nowym stadionie. Poza tym ucieczka przed długami nie byłaby zbyt chwalebną kartą we wspaniałej historii Górnika.

Górnik Zabrze jesienią znów będzie mocny? Podyskutuj na Facebooku >>

Kto w nowym sezonie Ekstraklasy zajmie wyższe miejsce?