Sport.pl

Robert Warzycha: Za wcześnie, aby porównywać mnie do Adama Nawałki [WYWIAD]

- Jestem w Zabrzu po to, aby Górnik grał dobrze. Trudno więc, abym był teraz z tego powodu zaskoczony - mówi w rozmowie ze ŚLĄSK.SPORT.PL dyrektor sportowy lidera Ekstraklasy Robert Warzycha.
Warzycha oficjalnie pełni funkcję dyrektora (trenerem jest Józef Dankowski), ale wiadomo, że to wybieg spowodowany brakiem licencji. Ostatnie świetne wyniki Górnika to więc raczej zasługa Warzychy, który w środę obchodził 51. urodziny.

Maciej Blaut: Piłkarze Górnika dostali obiecaną wypłatę na czas. Spadł panu kamień z serca, że pożar wokół klubu został ugaszony?

Robert Warzycha: - Moja praca to przygotowanie drużyny do sezonu i utrzymywanie jej w formie. Za inne sprawy nie odpowiadam. Pewnie, że klub ma trudności. Wierzę, że ludzie, którzy są odpowiedzialni za sprawy finansowe, sprawią, że będzie jak najlepiej.

Uwierzyłby pan, gdyby ktoś przez sezonem powiedział, że po pięciu kolejkach Górnik będzie liderem?

- Gdy trafiłem do Górnika Zabrze, klub miał trudny okres. Zbieg okoliczności sprawił, że zespół był w dołku. Wyprowadziliśmy jednak drużynę na prostą. Zresztą, jestem w Zabrzu po to, aby Górnik grał dobrze. Trudno więc, abym był teraz z tego powodu zaskoczony. Jeśli chcemy dostać się do górnej ósemki, to takie mecze jak z Cracovią czy Jagiellonią, po prostu trzeba wygrać. Z drugiej strony były pewne trudności. Graliśmy przecież nowym systemem, którego ciągle się uczymy.

Dołącz do zabawy w Wygraj Ligę i rywalizuj z innymi prezesami wirtualnych klubów »

Skąd pomysł na nowe ustawienie drużyny?

- Z obserwacji zespołu. W poprzednim sezonie traciliśmy dużo bramek, więc drużynę trzeba było poukładać na nowo. Chcieliśmy spróbować czegoś, co pozwoliłoby wydobyć z zawodników to, co w nich najlepsze. Co ważne, nad nowym ustawieniem pracowaliśmy od pierwszego dnia przygotowań. Wcześniej sam nigdy nie ustawiałem tak mojego zespołu, ale niejednokrotnie przeciwko takiemu grałem. To popularna taktyka wśród drużyn z Meksyku. Wiedziałem więc, że jeśli ma się do tej taktyki odpowiednich zawodników, to ciężko pokonać tak grający zespół. Mistrzostwa świata tylko to potwierdziły. Muszę jednak dodać, że nic nie dzieje się bez odpowiedniego przygotowania fizycznego.

Dobre wyniki Górnika to musi być bolesny cios dla osób wypominających panu brak licencji trenerskiej.

- Ale ja mam licencję trenerską. Tyle że ona po prostu nie jest respektowana w Polsce. Gdy byłem jeszcze w Stanach Zjednoczonych, dzwoniłem dwa razy do PZPN z zapytaniem o tę sprawę. Powiedzieli, że nie będzie problemu. Ja i tak postanowiłem, że pójdę do szkoły, by uzyskać średnie wykształcenie. Dostałem indywidualny tok nauczania w Liceum Ogólnokształcącym dla dorosłych w Łodzi. Tyle że na jego ukończenie potrzeba dwóch lat. W czerwcu dostałem pierwsze świadectwo, a w kwietniu przyszłego roku dostanę kolejne. Wtedy uzyskam wykształcenie średnie i będę mógł rozpocząć odpowiednie kursy trenerskie w Polsce. Przyznam, że trochę mnie to boli. Kończyłem szkołę 35 lat temu i teraz okazało się, że muszę do niej wrócić, bo jest nowy przepis. Prawo zadziałało wstecz. Dla mnie to parodia.



Mecze Górnika ogląda pan z trybun. W Zabrzu to nie problem, ale na wyjazdach nie spotyka się pan z docinkami?

- Nie, i przyznam, że jestem tym nawet pozytywnie podbudowany. A może to dlatego, że ludzie nie poznają, kim jestem?

Pana pojawienie się w Górniku to był pomysł Zbigniewa Waśkiewicza. Jego rezygnacja z funkcji prezesa była dla pana zaskoczeniem?

- Miał swoje powody, by to zrobić. Nie będę wnikał w to, czy były słuszne, czy nie. Prawdą jest, że to po jego jednym telefonie zdecydowałem się na przyjazd. Nie ustaliliśmy nawet żadnych warunków. Wystarczyło pytanie, czy chcę trenować Górnika. Nie znaliśmy się wcześniej, ale jego wizja klubu sprawiła, że przyleciałem.

Wkrótce w klubie może pojawić się prezes, który będzie miał całkiem inną wizję.

- Nie boję się tego. Trenerów zatrudnia się po to, by później ich zwolnić. Ja mogę tylko trenować i starać się, by drużyna grała jak najlepiej. Nie mam wpływu na to, jak ktoś będzie mnie oceniał. Nieraz trenerzy mają wyniki, a i tak się ich zwalnia. Dlatego nie zaprzątam sobie głowy tym, co będzie za jakiś czas.

Szybko zbudował pan sobie silną pozycję w klubie. Już porównuje się pana do Adama Nawałki.

- Adam Nawałka jest bardzo dobrym trenerem, zrobił wiele dla Górnika i nie przez przypadek jest w reprezentacji Polski. Pracował w Zabrzu długo, miał sukcesy, sprawił, że drużyna grała dobrze. Jest zbyt wcześnie, by mnie do niego porównywać.

Dobry początek sezonu rozbudza apetyty kibiców. Górnika w końcu musi jednak dopaść kryzys?

- Każda drużyna ma trudniejsze momenty. Przychodzą przecież kartki, kontuzje... O wiele łatwiej jest wtedy klubowi, który nie ma zakazu transferowego i może liczyć na dopływ świeżej krwi. Mamy dobry początek sezonu i myślę, że tak będzie nadal. Nie będę się martwił na zapas.



Kto w nowym sezonie Ekstraklasy zajmie wyższe miejsce?
Więcej o:
Komentarze (7)
Robert Warzycha: Za wcześnie, aby porównywać mnie do Adama Nawałki [WYWIAD]
Zaloguj się
  • xxxxxdonjuanxxxxx

    Oceniono 34 razy 28

    fakt...byłem na "nie"...ale widzę, że facet wie co robi....a nie jak pamiętny Rychu Wieczorek:)...a co do licencji...polska myśl szkoleniowa jest ceniona na całym świecie...hehehe

  • rucki

    Oceniono 29 razy 21

    Cieszę się. Że Legła przegrała wszystkie możliwe szanse na awans do kolejnej tury walki o Champions League. Błąd z występem Bereszyńskiego był ewidentny. Guzik obchodzą mnie rankingi polskich drużyn! Cieszę się, i basta. Nie dlatego, że - delikatnie mówiąc - Ległej nie lubię, ale dlatego, że troglodyci z wawki byli bezlitośni i nad wyraz złośliwi wobec mojego Górnika Zabrze. Robert Warzycha, były (zasłużony) piłkarz i aktualnie trener z amerykańskimi papierami (za oceanem nie robiono mu żadnych problemów, tam notował dobre wyniki), nie może siedzieć na ławce Górnika nawet jako asystent, ani jako dyrektor sportowy, bo wg warszawskich działaczy "nie posiada stosownych dokumentów, a procedury są procedurami". No więc PROCEDURY SĄ PROCEDURAMI, i Legła łamiąc je zaprzepaściła szansę gry w Lidze Mistrzów. Nie można pójść na rękę Górnikowi, nie można powiedzieć Robertowi Warzysze, że ma rok czasu na uzupełnienie pezetpeenowskich licencyji! Walcząc o awans Ległej wypisywano hasła: "niech wygra futbol i zasada fair play"; "precz z decyzjami przy zielonym stoliku". Jak widać, hasła owe nie znajdują zastosowania wobec drużyny ze Śląska, bo wawka ani myślała pójść na rękę klubowi, pomimo, iż wymaga to delikatnego nagięcia procedur. Zatem niech i nie tyczą się Ległej, przynajmniej poza strukturami PZPN. End.

  • czarnyksawera

    Oceniono 21 razy 15

    Facet przynajmniej umie się wypowiedzieć a nie duka banały jak co niektórzy z licencją

  • afeu

    Oceniono 9 razy -9

    w ktorym miejscu panie warzycha prawo zadziałało wstecz? to ze 35 temu nie byl pan w stanie zrobić matury to naprawdę nie jest problem pzpnu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX