Seweryn Gancarczyk: Mały kryzysik Górnika Zabrza. Trenerzy będą mieć pretensje

Górnik Zabrze fantastycznie zaczął mecz z Pogonią Szczecin, ale potem było już tylko gorzej.
Śląski zespół wyszedł na prowadzenie po pięknej zespołowej akcji i strzale Mateusza Zachary.

- Zaczęliśmy dobrze, prowadziliśmy grę. Potem jednak przyszedł feralny stały fragment gry i straciliśmy bramkę po rzucie rożnym. Podobnie było w ostatnim meczu Pucharu Polski z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Trenerzy na pewno będą mieć o to pretensje, bo uczulali nas na to, że Pogoń dobrze wykonuje stałe fragmenty gry. Po straconej bramce zaraz mogliśmy dostać kolejną. Na szczęście Rafał Murawski się pospieszył i przestrzelił. Brakuje nam spokoju i koncentracji. Przechodzimy mały kryzysik. Chcieliśmy wygrać i spokojnie przygotowywać się do kolejnego spotkania - mówił Seweryn Gancarczyk, obrońca Górnika

- Przyjechaliśmy do Zabrza po trzy punkty. Zaczęło się źle, ale po wyrównującym golu dostaliśmy wiatr w plecy. Mieliśmy dwie kolejne, dobre okazje na bramkę. Sam uderzałem głową, ale nie wpadło. Pracy było sporo. Moja zmiana miała też związek z tym, że w czwartek graliśmy z Legią przez 120 minut w Pucharze Polski - mówił Mateusz Matras, pomocnik Pogoni.