PZPN zaostrzył kurs, więc Górnik Zabrze ma poważny kłopot

Kara odjęcia punktów nałożona na Górnika Zabrze to kolejny dowód na to, jak ciężka jest sytuacja klubu. Już wiadomo, że na zapowiadanego sponsora nie ma co liczyć. Jedynym ratunkiem znów wydaje się pomoc miasta.
Miesiąc temu, po 11. kolejce sezonu, Górnik był liderem ekstraklasy. Teraz zajmuje dopiero siódme miejsce, na dodatek Komisja Licencyjna PZPN pozbawiła Górnika trzech punktów w kolejnym sezonie. Klub ma jeszcze szansę na odzyskanie dwóch z nich, o ile będzie realizował wszystkie ugody z wierzycielami. W Zabrzu zapewniają, że tak właśnie się stanie, ale kara to właśnie efekt tego, że dotąd był z tym kłopot. Górnik nawet nie ma argumentów, by się bronić, i nie odwołał się od decyzji komisji.

Sytuacja w klubie zaczyna mocno niepokoić kibiców. Z władzami Górnika spotkali się już przedstawiciele stowarzyszenia Torcida Górnik. Pytania zarządowi chcą też zadać członkowie nowego stowarzyszenia Socios Górnik.

- Ostatnie doniesienia płynące z klubu budzą nasz spory niepokój. Decyzja Komisji Licencyjnej o odebraniu Górnikowi punktów świadczy o tym, że nie dzieje się dobrze. Dlatego chcemy się spotkać z władzami klubu i zapytać o to, jak Górnik chce walczyć o licencję na przyszły sezon. Umówiliśmy się na spotkanie na koniec przyszłego tygodnia - mówi Grzegorz Pacuła, rzecznik Socios.

Czy sytuacja finansowa Górnika rzeczywiście się pogarsza? - Kara to nie sygnał, że sytuacja w Górniku nagle się pogorszyła, ale dowód na to, że PZPN zaostrza kurs i jest bardziej restrykcyjny wobec klubów. Trudno się nawet temu dziwić. Dla nas powinna być to raczej forma mobilizacji. Realizujemy program naprawczy, ale dopóki nie otworzymy nowego stadionu, to trudno o poprawę po stronie przychodów. Musimy przetrwać ten ciężki okres - mówi Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.

Tyle że termin otwarcia obiektu to wciąż spora zagadka. - Wkrótce powinniśmy podpisać umowę z wykonawcą robót ogólnobudowlanych. Firma potrzebuje sześciu miesięcy na ich wykonanie. To daje szansę na to, że od nowego sezonu Górnik będzie grał na nowym obiekcie. Reklamodawcy spojrzą wtedy na klub zupełnie inaczej - zapewnia Lewandowski.

Problem w tym, że Górnik potrzebuje pieniędzy, i to sporych, już w tym roku. Inaczej może zapomnieć o zdobyciu licencji. Skąd je wziąć? Sytuację finansową klubu miało poprawić pojawienie się nowego sponsora strategicznego, który zastąpiłby Kompanię Węglową. Nic jednak z tego nie wychodzi.

- Rozmawialiśmy z dużą firmą, ale na teraz nie jest ona w stanie zadeklarować aż tak dużego wsparcia, by jej reklama pojawiła się na koszulkach piłkarzy. Na razie będzie pomagać tylko zabrzańskiej młodzieży - mówi Lewandowski.

To oznacza, że ratunek znów jest we władzach Zabrza. W budżecie miasta trzeba podobno znaleźć nawet 8-10 mln zł.

- Przed końcem roku musimy wyczyścić zaległości licencyjne. Miasto musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce mieć klub w ekstraklasie - podkreśla wiceprezydent. Choć sytuacja klubu jest trudna, to na konkretne decyzje z pewnością nie ma co liczyć przed wyborami samorządowymi.

Piłkarze Górnika w niedzielę rozegrają wyjazdowy mecz z ostatnim w tabeli Zawiszą Bydgoszcz.