Prezes Socios Górnik: Za pięć lat będziemy realną siłą biznesową

- Dla wielu osób Socios to wielka niewiadoma. Wszystko może się zmienić, gdy porozumiemy się z klubem. Już teraz mamy przetłumaczone na wiele języków europejskich prośby do klubów czy organizacji o pomoc. Nie chcemy jednak zanotować falstartu - mówi Marek Krupa, prezes Socios Górnik.


Nowe stowarzyszenie kibiców zabrzańskiego klubu powstało w odpowiedzi na trudną sytuację ekonomiczną klubu. Czy to właśnie Socios sprawią, że Górnik stanie wreszcie na nogi?

Maciej Blaut: Z Górnika nadchodziło w ostatnich tygodniach wiele niepokojących informacji. Socios wiedzą, jak rzeczywiście wygląda sytuacja klubu?

Marek Krupa: Wiemy tyle, ile zarząd nam przekazuje podczas oficjalnych spotkań. Do tej pory odbyły się trzy takie spotkania. Nikt nie ukrywał, że sytuacja jest trudna. Są zaległości w stosunku do piłkarzy, instytucji i innych klubów. Problemem pozostaje, skąd wziąć pieniądze, by ugasić pożary. Nie da się ukryć, że wszyscy patrzą w kierunku miasta. To ostatnia deska ratunku. Pani prezydent mówiła przed wyborami, że sprawa klubu leży jej na sercu. Liczymy zatem, że kolejny raz go wspomoże.

Sytuację pewnie poprawi sprzedaż Mateusza Zachary.

- To powinno dać oddech klubowi. Nie wiemy, na co w pierwszej kolejności pójdą zarobione pieniądze, ale podejrzewam, że na te najpilniejsze wydatki. Z drugiej strony szkoda, że osłabiliśmy naszą siłę ataku. Nie wiem, czy w obecnej sytuacji klub będzie w stanie zagwarantować pozyskanie zawodnika, który zapewni podobny poziom.

A kiedy klub otrzyma pomoc ze strony Socios?

- Pomaganie Górnikowi to oczywiście nasz cel. W czasie naszej oficjalnej prezentacji pojawiło się pamiętne hasło "20x20x12", czyli 20 tys. osób wpłacających 20 zł przez 12 miesięcy, co daje 5 mln zł. Niektórzy myśleli jednak, że zorganizujemy taką grupę w miesiąc, a to przecież niemożliwe. Taki cel jest realny do osiągnięcia, ale w ciągu 5 lat. Wtedy będziemy realną siłą biznesową. Na razie mamy na koncie około 30 tys. zł. Nie wyobrażam sobie, aby klub - w swojej obecnej sytuacji - mógł odmówić przyjęcia pieniędzy, niezależnie od tego, jaka to będzie kwota. Poza tym stowarzyszenie liczy już oficjalnie 567 członków, więc stan naszego konta będzie ciągle rósł. Na koniec roku - przy tej liczbie członków - powinniśmy mieć około pół miliona zł. Rozmawiamy też z kilkoma dużymi firmami, które chcą nas wesprzeć na wyższym poziomie. Codziennie zgłaszają się nowi członkowie. Po podpisaniu umowy z klubem powinno być ich jeszcze więcej.

Jak to możliwe, że dotąd takiej umowy nie ma?

- Umowa ma umożliwić nam posługiwanie się nazwą czy herbem klubu, co znacznie ułatwi nam działalność i przeprowadzanie wszystkich akcji marketingowych. To poważna współpraca. Projekt wysłaliśmy do klubu w połowie października. Klub zwrócił nam ją dopiero niedawno ze swoimi poprawkami. Pojawiły się całkiem nowe punkty. Na niektóre nie jesteśmy w stanie przystać. Generalnie chodzi o to, że klub stara się pilnować swoich interesów, a my chcemy być równorzędnym partnerem. Przedstawiliśmy już Górnikowi nasze uwagi. Wierzymy, że przed rundą wiosenną wszystko będzie załatwione.

Wygląda jednak na to, że klub nie zapałał do was miłością.

- Już na pierwszym spotkaniu władze klubu dały nam do zrozumienia, że cieszą się z takiej inicjatywy, ale wcześniej musimy uzyskać akceptację środowiska kibicowskiego i władz miasta. Rozmawialiśmy z panią prezydent i wyrażała się o nas przychylnie. Wielokrotnie rozmawialiśmy też z chłopakami z Torcidy. Nie jesteśmy ich rywalem, ale możemy być partnerem. Nie organizujemy wyjazdów ani opraw. Chcemy za to pokazać, że w tzw. piknikach też jest siła.

To, że nie zajmujecie się wyjazdami ani oprawami, trochę was wyróżnia na tle innych stowarzyszeń kibicowskich w Polsce.

- To prawda. Zauważyliśmy, że w Polsce brakuje stowarzyszeń otwartych. Większość z nich prowadzonych jest przez stosunkowo hermetyczne środowiska, z którymi wielu kibiców się nie utożsamia. Nie tylko w Zabrzu, ale w większości polskich miast, brakuje organizacji otwartych na wszystkich sympatyków. Nasz projekt, poza wymiarem finansowym, ma więc wymiar integracyjny. Świetnie pokazują to statystyki, które mówią, że nasz najstarszy Socio ma 83 lata, a najmłodszy pół roku. Pragniemy stworzyć nową jakość w Zabrzu i jesteśmy otwarci na to, by dzieląc się wiedzą i doświadczeniem z PZPN czy Ekstraklasą SA, wspólnie pracować nad postrzeganiem kibica piłkarskiego w Polsce.

Wracając do waszych relacji z Górnikiem - to znaczące, że nikt z władz klubu nie przyszedł na waszą prezentację.

- Nie wiem, dlaczego tak się stało. Osobiście składałem zaproszenia dla władz Górnika, zawodników i osób związanych z klubem. Podkreślam, że nie jesteśmy od oceniania zarządu i pracowników klubu. Od tego jest rada nadzorcza i właściciel. Socios są od pomagania. Nie ukrywam jednak, że w przyszłości chcielibyśmy mieć przedstawiciela w radzie nadzorczej, bo to dałoby możliwość nadzorowania tego, co dzieje się w Górniku. Miasto - jako główny akcjonariusz - musi określić, jaką kwotę musimy zainwestować w akcje Górnika, aby zyskać miejsce w radzie.

Może niechęć do was wynika z tego, że wsparli was byli prezesi klubu - Łukasz Mazur i Zbigniew Waśkiewicz?

- Na początku naszej działalności Łukasz Mazur nawet bardzo nam pomógł. Teraz zarówno on, jak i Zbigniew Waśkiewicz są po prostu członkami naszego stowarzyszenia i nie zasiadają w jego władzach.

Dlaczego w zbieraniu pieniędzy nie wspierają was dawne gwiazdy Górnika?

- Dla wielu osób Socios to wielka niewiadoma. Wszystko może się zmienić, gdy porozumiemy się z klubem. To Górnik mógłby nas uwiarygodnić w rozmowach np. z Arkadiuszem Milikiem. Już teraz mamy przetłumaczone na wiele języków europejskich prośby do klubów czy organizacji o pomoc. Nie chcemy jednak zanotować falstartu. Mogę jednak zdradzić, że pierwszy piłkarz aktualnie grający w Górniku wkrótce nas wesprze.

A jak to się stało, że pan został prezesem Socios?

- Wraz z całym zarządem zostałem wybrany na naszym spotkaniu założycielskim. Na co dzień jestem pracownikiem zabrzańskiej firmy, która zajmuje się m.in. sportem. Gdy pojawiły się informacje o kłopotach Górnika, na internetowym forum kibiców rozgorzała dyskusja o tym, jak można pomóc klubowi. Nic konkretnego z niej nie wynikało, dlatego zaproponowałem, aby spotkać się na żywo. Zrobiliśmy burzę mózgów, której efektem jest właśnie stowarzyszenie Socios i jego obecna forma prawna. Zastanawialiśmy się również nad powołaniem fundacji, ale w stowarzyszeniu większą wagę ma głos ogółu kibiców. Głównym składnikiem naszego budżetu są ich składki, dlatego poszliśmy właśnie w takim kierunku. Wiadomo, że wizerunek kibiców nie jest najlepszy. Uważam, że powolutku uda nam się jednak zbudować do nas pełne zaufanie.

Obserwuj autora na Twitterze - @maciekblaut >>

Więcej o: