Obligacje to za mało! Górnik Zabrze musi mocniej zaciskać pasa

Górnik Zabrze chce wyemitować obligacje, by podreperować finanse klubu. Aby zdobyć licencję na grę w ekstraklasie, Górnik Zabrze będzie jednak musiał spełnić jeszcze jeden ważny warunek. I wydaje się, że obecnie jest z tym spory kłopot.
Władze Górnika oficjalnie poinformowały niedawno, że planują emisję obligacji. Skala operacji jest olbrzymia, bo klub potrzebuje kilkudziesięciu milionów złotych, by w pełni opanować obecne zadłużenie i jeszcze zapewnić sobie pieniądze na bieżącą działalność. Klub goni czas, bo - aby zdobyć licencję - wszystko musi się odbyć do końca marca. Jeśli to się powiedzie, Górnik ma realne szanse, by wyjść na prostą.



- Zamienienie krótkoterminowych zobowiązań na długoterminowe finansowanie przez obligacje, gwarantowane przez miasto, to byłaby wręcz fantastyczna zmiana. Trzymam kciuki za ten pomysł, bo to oznaczałoby radykalną poprawę finansów klubu - ocenia Krzysztof Sachs, przewodniczący Komisji Licencyjnej PZPN.

To jednak nie koniec. Komisja Licencyjna od pewnego czasu bardzo restrykcyjnie ocenia kluby. Najboleśniej przekonał się o tym właśnie Górnik. Nieregulowanie zobowiązań w terminie sprawiło, że zabrzanie nowy sezon rozpoczną z jednym punktem ujemnym. Z kolei za przekroczenie limitu płac na klub nałożono sporą karę finansową (263 tys. zł).

- Oddłużenie klubu wysiłkiem miasta to jest tylko jeden krok. Drugim jest przywrócenie operacyjnego bilansowania klubu. Restrukturyzacja finansów jest dramatycznie potrzebna. Chodzi o to, by koszty klubu były poniżej przychodów. Wiem, że dopóki nie ma nowego stadionu, będzie to trudniejsze, ale wtedy, kiedy przychody z obiektu zaczną się pojawiać, to Górnik powinien wychodzić co najmniej na zero, jeśli nie wykazywać nadwyżkę. Ktoś powinien przynajmniej próbować spłacać obligacje, a nie zakładać w ciemno, że spłaci je miasto - przypomina Sachs.

Wydaje się, że z obniżaniem kosztów w Zabrzu wciąż jednak mają kłopot. Działacze na pewno będą musieli wyjaśnić Komisji Licencyjnej, dlaczego - pomimo problemów z utrzymaniem limitu płac - podpisali zimą kontrakt ze Słowakiem Erikiem Grendelem. Na dodatek do Górnika przymierzany jest też Gruzin Giorgi Alawerdaszwili. - Odszedł od nas Mateusz Zachara, a Erik jest od niego tańszym piłkarzem. Poza tym będziemy chcieli jeszcze wypożyczyć kilku naszych zawodników do innych klubów - wyjaśnia Krzysztof Maj, wiceprezes Górnika. Jeśli jednak okaże się, że limit płac jest wciąż przekraczany, to w Zabrzu już teraz mogą powoli szykować się na kolejną karę.



W sprawie starań Górnika o licencję pozostaje jeszcze jedna wielka zagadka. Chodzi oczywiście o stadion. PZPN już nie zgodzi się, by zabrzanie grali przy widowni ograniczonej do 3 tysięcy miejsc. Tymczasem data zakończenia pierwszego etapu modernizacji obiektu w Zabrzu wciąż nie jest znana. Wydaje się nieprawdopodobne, aby udało się to do połowy lipca, gdy rusza nowy sezon ekstraklasy. W Zabrzu przymierzają się więc do wariantu awaryjnego.

- W przypadku, gdyby nie udało się oddać do użytku całego stadionu przed startem nowego sezonu, rozważamy możliwość oddania jego części. Najprawdopodobniej byłby to fragment trybuny południowej. Obecnie sprawdzamy możliwości i warunki, jakie musiałyby zostać spełnione. W głównej mierze chodzi tu o kwestie bezpieczeństwa - informuje spółka Stadion w Zabrzu. Jeśli ten wariant nie wypali, to Górnik będzie zmuszony do czasowej wyprowadzki z Zabrza.