Sport.pl

Zabrzanie zdobyli twierdzę Łęczna. W piłkę grał tylko jeden Górnik

Jeśli traci się bramkę po własnym rzucie rożnym, to meczu nie można wygrać. Górnik Łęczna był bezradny w starciu z Górnikiem Zabrze. To była pierwsza porażka zielono-czarnych na własnym boisku.
Górnik Zabrze zagra w grupie mistrzowskiej? Podyskutuj na Facebooku >>

Początek meczu był bardzo obiecujący. W pierwszym kwadransie obie ekipy starały grać się szybko i kreatywnie. Już w 2. min Patrik Mraz ni to strzelał, ni dośrodkowywał z lewej strony boiska. W polu karnym wślizgiem piłkę próbował zaatakować Evaldas Razulis, ale ostatecznie nie sięgnął futbolówki, która minimalnie przeszła obok słupka. To była jedyna akcja, w której litewski napastnik mógł zaistnieć. W kolejnych minutach był kompletnie niewidoczny.

W odpowiedzi groźnie zza pola karnego strzelał kat łęcznian Łukasz Madej (cztery gole w sześciu meczach z tym przeciwnikiem). Jego strzał z 20 metrów Sergiusz Prusak przeniósł nad poprzeczką. Później tempo meczu zdecydowanie siadło. Szczególnie za sprawą gospodarzy, którzy nie mieli pomysłu, aby sforsować solidną defensywę zabrzan.

Goście za to próbowali swoich sił w kontrach. Po jednej z nich kapitalnym dośrodkowaniem popisał się lewy obrońca Rafał Kosznik. Na 11. metrze kompletnie niepilnowany był Bartosz Iwan, po którego główce piłka przeszła tuż obok bramki.

Zaraz po przerwie goście powinni objąć prowadzenie. Wojciech Łuczak kapitalnie posłał piłkę pomiędzy dwoma środkowymi obrońcami gospodarzy. Sytuacji sam na sam nie wykorzystał jednak Madej. Po chwili kolejnej sytuacji dla zabrzan nie wykorzystał Roman Gergel. Słowacki pomocnik był pozostawiony bez opieki w polu karnym po rzucie rożnym wykonywanym przez Mariusza Magierę, ale nie trafił czysto w futbolówkę i jego strzał głową przeszedł nad bramką.

W 58. min byliśmy świadkami pierwszej dobrej akcji Grzegorza Bonina. Pomocnik zielono-czarnych nie trenował przez kilka dni z zespołem i było widać, że nie najlepiej czuje się na boisku. W tej akcji jednak bardzo dobrze wystawił piłkę Josu, ale Hiszpan z 13 metrów strzelił daleko od bramki. To powinno być 1:0 dla Łęcznej.

Kolejnym sygnałem ostrzegawczym dla gospodarzy była akcja Kosznika, który idealnie zagrał do Gergela. Słowak jednak spartaczył swoją drugą szansę na strzelenie bramki. Był sam na 5. metrze przed bramką Prusaka, ale kopnął niecelnie.

W 77. min goście rozegrali akcję, jaką do znudzenia powinni oglądać młodzi adepci futbolu. Górnik Łęczna fatalnie rozegrał rzut rożny. Piłka trafiła do Roberta Jeża. Wprowadzony chwilę wcześniej na boisko pomocnik popędził co sił w nogach na bramkę gospodarzy i wyłożył piłkę Kosznikowi. Ten nie miał problemów ze strzałem na pustą bramkę.

Od tego momentu goście bardzo mądrze się bronili. Zagęścili środek boiska i nie dawali dojść do głosu Górnikowi Łęczna, który swoje akcje rozgrywał na stojąco. Jeszcze w 90. min dośrodkowanie rozpaczy wykonał Bonin, ale w polu karnym najniższy na boisku Wołodymyr Tanczyk nie mógł wygrać rywalizacji z silniejszymi przeciwnikami.

Górnik Łęczna - Górnik Zabrze 0:1 (0:0)

Bramka: Kosznik (77.)

Górnik Łęczna: Prusak - Mierzejewski, Szmatiuk, Bożić, Mraz - Bonin, Nowak, Rudik (83. Pruchnik), Josu (79. Hasani), Bożok (36. Tanczyk) - Razulis.

Górnik Zabrze: Steinbors - Danch, Szeweluchin, Magiera - Gergel, Sobolewski, Grendel, Madej (90. + 1. Skrzypczak), Iwan (71. Jeż), Kosznik - Łuczak.

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

Widzów: 3 359.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Górnik Zabrze i Ruch Chorzów zdobyli dotąd po czternaście tytułów mistrza Polski. Który z tych klubów szybciej sięgnie po piętnasty tytuł?
Więcej o:
Komentarze (1)
Zabrzanie zdobyli twierdzę Łęczna. W piłkę grał tylko jeden Górnik
Zaloguj się
  • xxxxxdonjuanxxxxx

    Oceniono 16 razy 14

    nadal uwazam,ze Pan Luczak sie nie nadaje...ale 3 pkt ciesza....brakuje nam napastnika...a jak gral ruch w Lecznej...heheh

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX