Świetny mecz Oleksandra Szeweluchina. Załatał dziurę w obronie Górnika Zabrze

Oleksandr Szeweluchin dobrze wywiązał się z roli zastępcy Błażeja Augustyna w składzie Górnika Zabrze.


Augustyn nie mógł zagrać w sobotnim meczu z Górnikiem Łęczna, bo pauzował za żółte kartki. Jego nieobecność mogła niepokoić, bo bez niego zabrzanie zwykle radzili sobie gorzej. W spotkaniu w Łęcznej Augustyna świetnie zastąpił jednak Oleksandr Szeweluchin. Ukrainiec pewnie kierował defensywą, która nie dopuściła do utraty gola.

- Przede wszystkim nastawiliśmy się na ciężki mecz. Zawsze staram się przed meczem właściwie ocenić przeciwnika, podnieść poprzeczkę jak najwyżej. Chodzi o to, by nie było momentu lekceważenia, by nie pojawiły się na boisku nagłe problemy. Staram się wcześniej realnie oceniać możliwości rywala i myślę, że właściwie oceniłem potencjał Górnika Łęczna - mówi Szeweluchin.

Dzięki wygranej Górnicy umocnili się w czołowej ósemce.

- Każdy mecz jest bardzo ważny i na razie trudno mówić, że jesteśmy bliżej gry w najlepszej "ósemce". Na to jest stanowczo za wcześnie. Poczekajmy, bo za 2-3 mecze wiele się może zmienić w układzie tabeli. Przełomowe momenty jeszcze będą, mamy do rozegrania 9 kolejek sezonu zasadniczego. A to sporo gier. Nie możemy się rozluźniać po jednym czy drugim zwycięstwie. Gra w gronie najlepszych zespołów to oczywiście nasz cel. Gdybyśmy awansowali do najlepszej "ósemki", to gra w niej dałaby nam duży spokój - podkreśla Ukrainiec.

W następnej kolejce górnicy zmierzą się u siebie ze Śląskiem Wrocław. - Musimy się nastawiać na bardzo trudny mecz i przede wszystkim dobrze zagrać w obronie. A wtedy wszystko będzie dobrze - mówi Ukrainiec.

Pytanie tylko, czy Szeweluchin w tym meczu zagra, bo do składu będzie mógł przecież już wrócić Augustyn.

Górnik Zabrze i Ruch Chorzów zdobyli dotąd po czternaście tytułów mistrza Polski. Który z tych klubów szybciej sięgnie po piętnasty tytuł?
Więcej o: