Słowacy rządzą w ekstraklasie. Rekordowe Podbeskidzie Bielsko-Biała

Czy to będzie słowackie starcie? W meczu Górnika Zabrze ze Śląskiem Wrocław na boisko może wybiec sześciu piłkarzy zza naszej południowej granicy.


Erik Grendel, Roman Gergel, Robert Jeż - to słowacki zaciąg Górnika. A kto stanie na drodze zabrzańskiego klubu w barwach Śląska? Trzech Słowaków z Wrocławia przedstawia Gergel. - Wszyscy to dobrzy piłkarze, którzy nieprzypadkowo trafili do polskiej ligi. Na pewno wnoszą do ekstraklasy coś dobrego. Milos Lacny to napastnik. Byłem z nim na kadrze U-21, więc znamy się dość dobrze. Podobnie jak z Robertem Pichem. Z nim grałem w jednej drużynie, w Żilinie. Najmniej znam pomocnika Petera Grajciara, z którym nie grałem w żadnym zespole na Słowacji - mówi piłkarz Górnika.

- To moi koledzy, więc mogę o nich mówić tylko dobrze. Lacnego, który jest groźnym napastnikiem, długo nie widziałem w akcji, gdyż wcześniej leczył kontuzję. Pich gra głównie na lewym skrzydle i jesienią strzelił sześć bramek. W tym roku już tak dobrze mu nie idzie. Co do Grajciara, to trudno mi go oceniać, gdyż za dobrze go nie znam. Każdy z nich gra inaczej, jest innym typem piłkarza. Chciałbym jednak dodać, że w polskiej lidze to nie Śląsk czy Górnik mają największą ilość Słowaków w ligowej kadrze. Podbeskidzie ma ich sześciu - przypomina Gergel.

Górnik Zabrze i Ruch Chorzów zdobyli dotąd po czternaście tytułów mistrza Polski. Który z tych klubów szybciej sięgnie po piętnasty tytuł?