Kanonada na Roosevelta. Gol za gol w starciu Górnika Zabrze ze Śląskiem Wrocław

Górnik Zabrze nie wygrał siódmego kolejnego meczu na własnym boisku. Punkt wywalczony w szalonym starciu ze Śląskiem Wrocław ma jednak swoją wartość.
Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>

Z siedziby Górnika płyną w ostatnim czasie optymistyczne wieści dotyczące sytuacji finansowej. Zbliżająca do wielkiego finału emisja obligacji na astronomiczną kwotę 35 mln zł ma sprawić, że zabrzański klub pozbędzie się balastu długów. Co prawda, Górnik ma się stać sprawnie funkcjonującą firmą pod względem biznesowym dopiero za dwa lata, ale prawdziwy przełom ma nastąpić lada dzień.

To wszystko sprawia, że w Zabrzu znów będzie można więcej myśleć o sporcie niż o pieniądzach. Zawodnicy Górnika na sukcesy wcale nie muszą czekać aż dwa lata. Od ligowej czołówki dzieli ich przecież niewiele już teraz. Skoro klub zapowiada, że postara się zdobyć w pierwszym terminie licencję na grę w ekstraklasie, a tym samym w europejskich pucharach, to dlaczego zabrzanie mieliby nie powalczyć o taki cel? Przed rokiem taką wizję brutalnie im przecież odebrano.

Aby w Górniku można było o tym myśleć, zabrzanie powinni jednak wygrywać takie mecze jak ten ze Śląskiem Wrocław. To przecież bezpośredni konkurent w wcale o czołowe lokaty. Spotkanie rozpoczęło się dla nich wyśmienicie. Już pierwsza groźna akcja zakończyła się zdobyciem gola. Wszystko zaczęło się od dobrego... wyrzutu z autu. Potem kapitalnie dośrodkował Łukasz Madej, a Słowak Roman Gergel ładnym uderzeniem z pola karnego wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.

Górnik był w gazie i niewiele zabrakło, aby w pierwszej połowie zdobył jeszcze jednego gola. Po szybkiej kontrze, w wyśmienitej sytuacji po podaniu Bartosza Iwana znalazł się Madej, ale piłka po jego uderzeniu przeleciała tuż obok słupka.

Goście potraktowali to zdarzenie jako znak ostrzegawczy i od tego momentu zabrali się do roboty. Przebudzony Śląsk potrafił zdominować gospodarzy, którzy zaczęli mieć problemy ze skonstruowaniem sensownej akcji. Tuż przed końcem pierwszej połowy do wyrównania doprowadził Marco Paixao i był to gol w pełni zasłużony.

Prawdziwe kłopoty gospodarze zaczęli mieć niedługo po przerwie. Śląsk wywalczył wtedy rzut wolny tuż przed linią pola karnego. Mateusz Machaj tak długo przestawiał sobie piłkę do strzału, że został za to ukarany przez sędziego żółtą kartką. Najważniejsze jednak, że gdy już zdecydował się na uderzenie, to futbolówka poleciała wprost do bramki Górnika.

Na doprowadzenie do wyrównania było sporo czasu. Tyle że zabrzanom brakowało pomysłu na sforsowanie obrony Śląska. Skoro koronkowe akcje się nie udają, to warto próbować uderzeń z dystansu. Z podobnego założenia wyszedł Madej. Pomocnik Górnika w pełni zrehabilitował się za pudło z pierwszej połowy, gdy fantastyczną bombą zza pola karnego doprowadził do remisu.

Ostatnie minuty meczu to prawdziwy wulkan emocji. Najpierw zaatakował Śląsk, który wyprowadził błyskawiczną kontrę, dającą mu trzeciego gola. Jego autorem był Flavio Paixao.

Jednak gospodarze ani myśleli się poddawać. Chwilę później wywalczyli rzut karny (zagranie Tomasza Hołoty ręką w polu karnym po strzale Roberta Jeża), a gola strzałem z jedenastu metrów zdobył Mariusz Magiera.

Remis to pewnie wynik poniżej oczekiwań, jakie były w Zabrzu przed meczem, ale z przebiegu spotkania gospodarze mogą być z niego zadowoleni.

Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław 3:3 (1:1)

Bramki: 1:0 Gergel (5.), 1:1 M. Paixao (44.), 1:2 Machaj (53. wolny), 2:2 Madej (75.), 2:3 F. Paixao (82.), 3:3 Magiera (85. karny)

Górnik: Steinbors - Danch, Augustyn, Magiera - Gergel, Grendel Ż, Sobolewski, Iwan (69. Skrzypczak), Madej Ż (90. + 2. Szeweluchin), Kosznik - Łuczak (69. Jeż).

Śląsk: Wrąbel - Zieliński, Celeban, Hołota Ż, Dudu - F. Paixao, Hateley, Danielewicz (81. Calahorro), Machaj Ż (65. Grajciar), Pich (73. Ostrowski) - M. Paixao.

Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

Widzów: 3 000.

Obserwuj autora na Twitterze - @maciekblaut >>

Górnik Zabrze i Ruch Chorzów zdobyli dotąd po czternaście tytułów mistrza Polski. Który z tych klubów szybciej sięgnie po piętnasty tytuł?