Dwa karne w trzy minuty nic nie dały. Górnik Zabrze powstrzymany przez Podbeskidzie Bielsko-Biała

Górnik Zabrze bez zwycięstwa na własnym stadionie w ósmym kolejnym ligowym meczu. Inaczej być nie mogło, bo przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała gospodarze rozegrali tylko jedną dobrą połowę. Mecz zakończył się remisem 3:3.
ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

Spotkanie Górnika z Podbeskidziem miało być gwarantem piłkarskich emocji. Zespoły z Zabrza i Bielska-Białej są bowiem jedynymi w ekstraklasie, które dotąd nie zremisowały bezbramkowo.

Początek ich bezpośredniego starcia niespecjalnie wróżył jednak gole. Obie drużyny raczej nie kwapiły się do odważnych ataków i gra toczyła się w środku pola. Gdy jednak w końcu się rozkręciły, na Roosevelta rzeczywiście zrobiło się emocjonująco.

Zaczęło się od gola Rafała Kosznika, który wybiegł zza pleców obrońców gości i ładnym strzałem przerzucił piłkę nad Richardem Zajacem. Gol to w dużym stopniu zasługa Erika Grendela, który zaliczył fantastyczną asystę. To jednak nie było najładniejsze podanie meczu. Chwilę potem Bartosz Śpiączka efektownie zagrał piłkę piętą do Damiana Chmiela, a ten doprowadził do wyrównania.

Końcówka pierwszej połowy to już prawdziwa burza emocji. Górnik w ciągu trzech minut wywalczył dwa rzuty karne. Oba zamienił na gole Mariusz Magiera. Obrońca Górnika pokazał, że ma nerwy ze stali. Najpierw strzelił w lewy róg bramki, a za drugim razem - w prawy. Za każdym razem skutecznie.

Tuż po przerwie gospodarze powinni wbić czwartą bramkę, ale Grendel zmarnował wyśmienitą okazję. Zabrzanie szybko tego pożałowali. Od tego momentu to ich rywale zaczęli dobrze grać i stwarzać kolejne okazje. Bramkarz Górnika Pavels Steinbors miał pełne ręce roboty. Łotysz nie był jednak w stanie zatrzymać uderzenia Śpiączki z kilku metrów. To była kolejna bardzo efektowna akcja, a asystę przy tej bramce zaliczył podający piętą Maciej Iwański.

To nie był koniec nieszczęść Górnika. Podbeskidzie do bólu wykorzystało nieporadność zabrzan w defensywie i zdołało doprowadzić do wyrównania. Szóstego i ostatniego gola w tym meczu - po dośrodkowaniu Iwańskiego - strzelił głową Chmiel.

I tak Górnik nie wygrał ósmego kolejnego meczu na własnym stadionie, co stanowi najgorszą taką serię w historii zabrzańskiego klubu!

Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:3 (3:1)

Bramki:1:0 Kosznik (25.), 1:1 Chmiel (35.), 2:1 Magiera (41. karny), 3:1 Magiera (44. karny), 3:2 Śpiączka (58.), 3:3 Chmiel (79.)

Górnik: Steinbors - Szeweluchin Ż, Augustyn, Magiera - Gergel, Danch, Grendel Ż, Madej (66. Jeż), Iwan (67. Mańka, 73. Nowak), Kosznik - Łuczak.

Podbeskidzie: Zajac - Kolczak, Stano, Konieczny, Tomasik - Sokołowski, Iwański Ż, Deja, Chmiel (90.+ 1. Kołodziej) - Korzym (46. Malinowski), Śpiączka Ż (68. Demjan).

Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Widzów: 3000.

Obserwuj autora na Twitterze - @maciekblaut >>

Górnik Zabrze i Ruch Chorzów zdobyli dotąd po czternaście tytułów mistrza Polski. Który z tych klubów szybciej sięgnie po piętnasty tytuł?