Defibrylacja Górnika Zabrze. Życie na Roosevelta staje się łatwiejsze [WYWIAD]

- Górnik to był pacjent z zaawansowaną chorobą wieńcową, u którego ustała akcja serca. To, co zrobiliśmy, to była defibrylacja. Teraz trzeba prowadzić dalsze leczenie - mówi Andrzej Pawłowski, prokurent Górnika Zabrze.
Maciej Blaut: Aby zdobyć licencję, Górnik musiał do końca marca uregulować najważniejsze długi. Udało się?

Andrzej Pawłowski, prokurent Górnika Zabrze: Tak jak planowaliśmy, przeprowadziliśmy emisję obligacji na kwotę 35 mln zł. Całość była skierowana do Getin Noble Banku. Proces zakończył się powodzeniem, tzn. obligacje zostały objęte, a pieniądze z tego tytułu wpłynęły na nasz rachunek. Z nich regulujemy nasze zobowiązania i przywracamy zdolność operacyjną firmy. Duża część problemów jest załatwiona. Życie staje się łatwiejsze.

O licencję możecie być zatem spokojni?

- Do ostatniej chwili przygotowywaliśmy dokumenty. Pieniędzmi dysponujemy zaledwie od dwóch tygodni, a pracy było sporo. Sprawdzamy, czy wszystko jest spłacone. Tylko czynnik ludzki, jakaś pomyłka, mogłaby sprawić, że kogoś pominęlibyśmy. Nawet jeśli coś takiego by się stało, to chyba i tak nie wpłynęłoby na proces licencyjny. Zakładamy, że ze zdobyciem licencji nie będzie problemów.

Najważniejsze, że wreszcie spłaciliście piłkarzy.

- Nasza intencja była taka, aby na koniec marca wszystkie zobowiązania wobec piłkarzy i w ogóle pracowników klubu były uregulowane. Jedno zastrzeżenie: już w ubiegłym roku Górnik porozumiał się z zawodnikami, że część ich wierzytelności będzie ściągnięta z przyszłych wpływów telewizyjnych. Jeszcze jedna taka cesja nastąpi w czerwcu. W tym sensie pozostała pewna zaległość, ale ona uregulowana jest inną umową.

Piłkarze byli chętni do tego, aby negocjować redukcję części długu?

- Wiadomo, że rozmowy z całym zespołem naraz są trudne. Koniec końców negocjowaliśmy z każdym z osobna. Dziękuję piłkarzom, że stali się uczestnikami procesu restrukturyzacji. Chodzi przede wszystkim o pewien akt woli. To podkreśla pewną solidarność z ich strony i chęć działania dla dobra Górnika.

Wizerunkowo pomoże wam też rozliczenie się z Rozwojem Katowice za transfer Arkadiusza Milika.

- Dług nie podlegał dyskusji, pieniądze Rozwojowi się należały. Przypominam jednak, że to nie było tak, że dotąd nic od Górnika nie dostał. Pozostawała pewna kwota do spłaty i teraz ją uregulowaliśmy. O tym, że stało się to teraz, nie decydowała zła wola, ale zła sytuacja finansowa Górnika. Ustaliliśmy, że po spłacie głównej wierzytelności porozmawiamy z Rozwojem o odsetkach.



Na jakim stadionie Górnik zagra w przyszłym sezonie?

- We wniosku licencyjnym zgłosiliśmy jako podstawowy stadion w Bielsku-Białej. Obiekt w Zabrzu jest tylko zapasowy, bo wiadomo, że na teraz nie spełnia on wymogów licencyjnych. Wciąż mamy nadzieję, że do przyszłego sezonu to się zmieni. Otwarcie nowej trybuny nie tylko zapewniłoby nam dodatkowy przychód, ale także ograniczyło koszty związane z wynajęciem innego stadionu.

Górnik pozbył się długu licencyjnego. A ile pozostało mu innych zobowiązań?

- Dług radykalnie zmniejszył się wartościowo. Ilościowo w mniejszym stopniu, bo wierzycieli było przecież wielu. Pochylimy się nad wszystkimi i sukcesywnie wszystko będziemy spłacać. Naszą intencją było, aby porozmawiać ze wszystkimi wierzycielami. Czasami jednak trudno o kontakt... Wynajęliśmy nawet zewnętrzną kancelarią, która nas w tym wspomaga. Przypominam też, że do omówienia pozostały nasze zobowiązania wobec firmy Allianz.

Pieniędzy z obligacji wystarczy, aby Górnik mógł spokojnie funkcjonować w kolejnych miesiącach?

- To, co się stało, nie rozwiązało problemu w stu procentach. To oczywiście było bardzo ważne. Bez tego nie byłoby możliwe dalsze funkcjonowanie klubu. Górnik to był pacjent z zaawansowaną chorobą wieńcową, u którego ustała akcja serca. To, co zrobiliśmy, to była defibrylacja. Teraz trzeba prowadzić dalsze leczenie i - na podstawie ustalonych przyczyn - zapobiec nawrotowi choroby. Trzeba pamiętać, że wyemitowaliśmy obligacje mniej więcej na poziomie zadłużenia klubu z końca ubiegłego roku. Owszem, pojawiły się redukcje długu i pewne wpływy. Nie mam jednak wątpliwości, że tych pieniędzy nie wystarczy, aby Górnik mógł bezpiecznie funkcjonować do końca roku. Klub miał gigantyczne straty w ubiegłych latach. Z dnia na dzień nie osiągniemy rentowności. Redukcja kosztów to też musi być proces. Trzeba jeszcze pamiętać o stronie sportowej. Wszystko musi być tak ułożone, aby klub był w stanie wygenerować jakość, nawet przy mniejszych nakładach finansowych.

Przed wami Wielkie Derby Śląska. Dobre wieści organizacyjne przełożą się na dobry wynik na boisku?

- Byłoby fajnie, gdyby właśnie to okazało się zwieńczeniem tego całego procesu. Kłopoty finansowe zażegnane, a do tego fajny wynik w ważnym meczu derbowym z Ruchem Chorzów... Czy tak będzie? Psychika ludzka jest niezbadana. Trudno orzec, jaki to będzie miało wpływ. Mam nadzieję, że piłkarze będą mieli z tyłu głowy, że towarzyszy im pewien komfort nieposiadania zaległości finansowych.

Górnik od dawna funkcjonuje bez prezesa. Mówi się, że to pan może nim wkrótce zostać.

- Mam obraz sytuacji Górnika i pewne przemyślenia, jak klub powinien dalej funkcjonować. Decyzja należy do akcjonariuszy i rady nadzorczej. Na teraz nie ma czego przesądzać.

Śledź autora na Twitterze - @maciekblaut >>

RGOR11: Górnik Zabrze - koszulka Adidas
w okazje.info


Już w Poniedziałek Wielkanocny kolejne Wielkie Derby Śląska! Kto je wygra?
Więcej o: