Sport.pl

Górnik Zabrze. Małgorzata Mańka-Szulik o klubie, pieniądzach i czwartej trybunie [OBSZERNA ROZMOWA]

- Co, jeśli Górnik spadnie? Zapewniam, że nie zostawimy klubu w trudnej sytuacji. Jesteśmy i będziemy konsekwentni w opiece nad nim. To jest właśnie to bezpieczeństwo, jakie dajemy. Miasto kocha Górnika "pomimo", a nie "za" - mówi Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza, właściciela Górnika.
Czy Górnik Zabrze będzie piął się w tabeli? Podyskutuj na Facebooku >>

Kamil Kwaśniewski, Paweł Czado: Jak ocenia pani obecną sytuację Górnika?

Małgorzata Mańka-Szulik: Wiadomo, że nasz klub boryka się z poważnymi problemami już od dawna. Wszyscy pamiętamy czasy, gdy w Górniku wyłączano prąd. Od momentu, kiedy objęłam urząd prezydenta miasta, czyli od prawie dekady, miasto robi wszystko, by wesprzeć klub na drodze do normalności. Uważam, że dzięki temu dzisiaj Górnik, owszem, nadal stąpa nerwowo, ale już jednak pewniejszym krokiem. Taka jest niestety specyfika większości polskich klubów.

Co, gdyby miasto, które jest większościowym udziałowcem, otrzymało od prywatnego inwestora naprawdę konkretną ofertę sprzedaży klubu?

- Wszystko można sprzedać, Górnika także. Nie mam nic przeciwko, ale tylko pod warunkiem, że to byłaby rzeczywiście dobra, przemyślana i przede wszystkim sprawdzona oferta. Od razu trzeba sobie jednak uzmysłowić, że w polskim futbolu zbyt często takich ofert się nie spotyka. Mamy w Zabrzu doświadczenia z czasów, kiedy klubem rządziła spółka Allianz. Ona rzeczywiście dała miastu pewien oddech, a klubowi stabilizację. Dzięki temu mogliśmy wtedy podjąć wielkie wyzwanie, jakim jest budowa nowego stadionu. Niestety, tego wiarygodnego partnera, jakim był Allianz, szybko dotknęły problemy - w efekcie z większościowego udziałowca stał się mniejszościowym.

Nie zmienia to faktu, że samorządy oczywiście nie są od prowadzenia tego rodzaju działalności sportowej. Jeśli więc znajdzie się naprawdę stabilny i wiarygodny partner, który przejmie Górnika, to będę wtedy najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem. Ale klubem z tak ogromną tradycją i wielkimi osiągnięciami nie można się bawić. Z przykrością muszę powiedzieć, że nie wszyscy, którzy podejmują współpracę z Górnikiem, patrzą dalekosiężnie.

Co ma pani na myśli?

- Żeby zarządzać czymkolwiek, trzeba dokładnie wiedzieć, skąd się wychodzi i dokąd się zmierza. W przypadku Górnika nie może chodzić o natychmiastowe zyski. Górnik jest jednym z najbardziej utytułowanych klubów w kraju i nie można zamknąć go dziś na jednej półce, a jutro na innej. Musimy pamiętać, jak ciężko pracowano na jego wcześniejsze sukcesy. Należy zrobić wszystko, żeby stabilnie funkcjonował na poziomie ekstraklasy. A czy będzie na miejscu dwunastym, ósmym, trzecim, czy, daj Boże, na pierwszym, to inna sprawa... Przede wszystkim nie możemy jednak pozwolić sobie na spadek z ekstraklasy. Zwłaszcza że Górnik dwukrotnie w takiej sytuacji już był i przekonaliśmy się, co to oznacza.

Co, gdyby - odpukać - Górnik jednak spadł?

- Mogę zapewnić, że go nie zostawimy. Jesteśmy i będziemy konsekwentni w opiece nad klubem. To jest właśnie to bezpieczeństwo, jakie dajemy. Miasto kocha Górnika "pomimo", a nie "za". Ten klub jest ogromną wartością społeczną, a my realizujemy przecież zadania społeczne. Czyli odwrotnie niż biznesmen, który po prostu robi biznes. Już nie chcę mówić, że ktoś taki potraktowałby klub instrumentalnie. Zawsze będę robiła wszystko, by uciec od instrumentalnego traktowania klubu.

W tej chwili Górnik jest na dobrej drodze do pierwszej ligi. Zajmuje ostatnie miejsce w tabeli...

- Nie jestem fachowcem, ale moja wiedza wystarczy do tego, by spojrzeć na to, co się dzieje, rzetelnie. A tabela ekstraklasy jest bardzo spłaszczona i ciągle może zdarzyć się właściwie wszystko. Oczywiście, nie można uciekać od pesymistycznych wariantów, ale w zarządzaniu zawsze są wersje A, B i C.

Do dziś pamiętam różne tytuły prasowe na temat Górnika sprzed lat: "Pan Bóg jest zabrzaninem" albo "Górnikowi znów udało się uciec przed spadkiem". Kiedy czytałam je po raz pierwszy, bawiły mnie. Ale kiedy dotknęłam tego podwórka już jako osoba współodpowiedzialna za ten klub, to nie są już dla mnie żarty.

Przypominam sobie okres po spadku z ekstraklasy w 2009 roku. Ściągnęliśmy do Zabrza trenera Adama Nawałkę i za cel postawiliśmy mu awans. Nie było łatwo. Ani wtedy, ani później. Pamiętacie serię porażek, gdy trybuny krzyczały: "Nawałka musi odejść!"? Ale trener był bardzo konsekwentny i miał konkretną filozofię działania. Dlatego, mimo wielu głosów sprzeciwu, zdecydowaliśmy, że trener zostaje. W efekcie doczekaliśmy momentu, kiedy Górnik znalazł się na pierwszym miejscu tabeli! Trwało to co prawda krótko, a my mieliśmy świadomość, że jest to pozycja nieadekwatna do budżetu klubu, ale się zdarzyło. To pokazuje, jak ważnym jest, aby patrzeć na klub odpowiedzialnie. I ja właśnie tak na niego patrzę.

Bez pomocy miasta Górnik już by upadł?

- Nie wiem. Proszę wsłuchać się w opinie ludzi, którzy towarzyszą Górnikowi od 20 czy 25 lat. Robię to, co uważam za obowiązek prezydenta miasta. Mamy kilka marek sławiących Zabrze. To medycyna, kultura, nauka i sport. Gdyby zrobić wśród mieszkańców ankietę na temat tej największej ikony, to jak odpowiedzieliby zabrzanie? Z czym utożsamiają się najbardziej? To oczywiste: z Górnikiem. Dopiero potem są Śląskie Centrum Chorób Serca czy Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii. Coraz mocniejsza jest turystyka poprzemysłowa, ale ciągle między Górnikiem a całą resztą jest kilka schodów różnicy.

Górnik jest ogromną wartością społeczną, czymś niezwykłym dla wielu ludzi z naszego miasta, i nie tylko z naszego. Proszę sobie przypomnieć, co stało się, gdy oddaliśmy do użytku stadion. Pierwszy mecz, z Ruchem Chorzów, obejrzało ponad 25 tysięcy widzów, a bilety rozeszły się w przedsprzedaży w trzy dni. Żal było mi kibiców, którzy przy padającym deszczu stali w tych długich kolejkach.

Górnik to więc duża odpowiedzialność. Tym bardziej nie chciałabym znów przeżywać tego, co przeżywałam na początku swojej kadencji. Wtedy przynajmniej raz w tygodniu do urzędu miasta przychodzili piłkarze i mówili: "Pani prezydent, Górnik nam nie płaci. Kiedy dostaniemy nasze pieniądze?". Właśnie dlatego powstała spółka, która ma wreszcie postawić klub na nogi. Ma działać jak przedsiębiorstwo, bo przecież klub piłkarski to nic innego jak przedsiębiorstwo. W mieście funkcjonuje wiele spółek. Po to każda z nich ma prezesów i dyrektorów, by dobrze realizowały swoje zadania. Ja je tylko rozliczam. I tak samo ma to wyglądać w Górniku. Ludzie, którzy wchodzą do klubu, muszą czuć się za niego odpowiedzialni.

Wciąż nie ma odpowiedzi na pytanie, kto jest winien temu, że w zeszłym roku długi Górnika sięgnęły 40 mln zł? Fatalnym zarządzaniem za czasów Allianzu wszystkiego wytłumaczyć się nie da.

- Nie chcę zapuszczać się w ten temat, od tego są prezesi klubu. Tak jak mówiłam: był okres, kiedy w klubie brakowało nawet prądu. Od momentu, kiedy klub jest wspierany przez miasto, takie incydenty nie miały już miejsca. Owszem, względy finansowe, które ciągną klub w dół, są od lat. Nie wiem, który rok był ostatnim dobrym rokiem dla Górnika, ale obecnie klub nie ma żadnych pilnych płatności w stosunku do ZUS-u czy innych podmiotów.

Kiedy Górnik zacznie na siebie zarabiać?

- To pytanie do prezesa klubu. Sama zresztą mu je zadaję.

I co odpowiada?

- Tu już nie chodzi tylko o słowa, ale o czyny. Prezes ma własną filozofię, którą jak do tej pory mnie przekonuje. A składowych w budżecie jest oczywiście wiele. Im lepsza gra, tym więcej pieniędzy z Canal Plus, zysków z transferów i korzyści z dnia meczowego. Życzmy sobie więc, by nadal na stadion przychodziło po kilkanaście tysięcy ludzi. Czy to chłód, czy mróz, czy środek tygodnia. Cieszę się, że kibice są z zespołem, mimo że ten rozpoczął rok bardzo słabo. Kiedy słucham dyskusji na temat zawodników, którzy obecnie grają w Górniku, to okazuje się, że wielu z nich ma ogromne walory piłkarskie. Pytam więc: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Z drugiej strony, można raz jeszcze przytoczyć przykład trenera Nawałki, który pracował w Górniku prawie cztery lata. Od czasu do czasu zespół ocierał się o szpic tabeli, ale to dlatego, że trener cały czas coś w nim poprawiał, ciągle wypatrywał nowych zawodników.

Kiedy Adam Nawałka odejdzie z reprezentacji - kiedyś każda misja się kończy - będzie pani namawiała go do powrotu do Górnika?

- Nie ja będę o tym decydowała. Jeśli jednak władze klubu chciałyby postawić na trenera Nawałkę, ja również bym mu zaufała. Nie znam się na piłce, więc nie będę się popisywała wiedzą, ale jako obserwator mogę powiedzieć, że do tej pory lepszego trenera nie widziałam. W tym, że został selekcjonerem, nie ma żadnego przypadku. To człowiek bardzo konsekwentny, żyjący swoją pracą.

Teraz podobne podejście widzę u trenera Jana Żurka. Rozpoczął swoją pracę z ogromnym entuzjazmem, chociaż, powiem szczerze, postawienie na niego akurat przed meczem z Legią Warszawa to nie była wcale łatwa decyzja. Ostatni zespół tabeli spotykał się przecież z pierwszym. Mimo to po trenerze Żurku widziałam, że on naprawdę wierzy w zwycięstwo.

Ile w tym prawdy, że to pani wybiera i zwalnia trenerów Górnika?

- Prezydent miasta jest od wszystkiego. Zmiany trenerów wymagają mojej akceptacji. Ale akceptacja i wybór to nie to samo. Trenerów ani nie wybieram, ani nie zwalniam, bo nie mam takich ambicji. Swoją drogą, to bardzo poważne pytanie. Widzę, że cenicie mnie, panowie. Miło mi, ale nie jestem od tego, by rozstrzygać, kto powinien poprowadzić klub.

W takim razie według jakiego kryterium akceptuje pani taką kandydaturę?

- Na końcu zawsze stoją pieniądze. Jeśli prezes spółki chce wydać je na jakieś konkretne działanie, to musi swój wybór uzasadnić. W przypadku trenera chcę usłyszeć pięć argumentów "na tak". Tego typu sytuację mieliśmy zresztą w tym miesiącu. Szczerze? Nie wiem, czy trenerowi Leszkowi Ojrzyńskiemu nie podziękowano zbyt wcześnie. Gdyby prezes Marek Pałus uznał, że powinniśmy jeszcze poczekać, powiedzmy, dwa mecze, to tak by się stało. Ale widział to inaczej. I trzeba sobie rzeczywiście powiedzieć, że gry w ostatnich poczynaniach zespołu za wiele nie było. Mecze były raczej "chodzone", a nie grane.

Kiedy zostanie wybudowana czwarta trybuna stadionu?

- Proces budowy stadionu jest bardzo trudny. Ta inicjatywa to jednak nie kwestia mojego wymysłu, lecz kwestia, którą w Zabrzu analizowano od wielu lat. Proszę zauważyć, że elementem tego procesu było boisko z podgrzewaną murawą, które oddano już wcześniej. To dowód tego, że o nowym stadionie myślano już i za prezydenta Urbańczyka, i za prezydenta Gołubowicza. Na początku mojej prezydentury każda runda rozgrywek zaczynała się od pytań w stylu: "dostaniemy licencję czy nie?", "policja pozwoli grać czy nie?", "a co ze strażą pożarną?".

Kiedy Górnik obchodził swój jubileusz w Domu Muzyki i Tańca w 2008 roku, na tę uroczystość przyjechał Marcin Rosół, przedstawiciel Mirosława Drzewieckiego, ówczesnego ministra sportu, i powiedział - właśnie z inicjatywy ministra - że kiedy budowa stadionu się rozpocznie, Ministerstwo poniesie połowę jej kosztów. Powtarzam: połowę. Te słowa można odsłuchać z nagrań, odnaleźć w gazetach. Dyskusje z radnymi miasta czy z jego skarbnikiem nie były łatwe, ale trzeba pamiętać, że budowy stadionu podjęliśmy się w komfortowej sytuacji. Allianz, który był większościowym udziałowcem, miał zadbać o budowę klubu, a miasto o infrastrukturę. Taki podział ról był do przyjęcia. Wspomniana obietnica ministerstwa została jednak szybko przyćmiona przez wybór Polski na współgospodarza Euro 2012. Tu trzeba było wybudować jeden stadion, tam drugi... Wiadomo, że obiekt w Zabrzu mógł liczyć najwyżej na rolę wspomagającego. Został zepchnięty na dalszy tor, a kiedy minister Drzewiecki odszedł ze stanowiska, temat tego wsparcia w ogóle upadł, choć wniosek leży w ministerstwie do dziś. Wciąż myślimy o tym, aby upomnieć się o jego rozpatrzenie

Uważam, że tak naprawdę na Śląsku mamy tylko dwa kluby z tradycjami, które ściągają kibiców - to Górnik Zabrze i Ruch Chorzów. Gliwice, które wybudowały stadion według swoich potrzeb, są przykładem na to, że brak tradycji może przekładać się na frekwencję. Tamtejsze trybuny liczą około 10 tysięcy miejsc, a trudno je zapełnić. Nawet dziś, kiedy Piast jest wiceliderem tabeli. Górnik tymczasem znajduje się w jej dole, a widownia na jego meczach jest zupełnie inna.

Ale ta czwarta trybuna powstanie?

- Oczywiście! Dzięki Bogu jestem jeszcze prezydentem Zabrza. Przede mną trzy budżety w tej kadencji, a nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Jestem bardzo konsekwentna w działaniu. Proszę tylko dać nam czas. Na razie realizujemy wciąż inwestycje w parkingi, całą strefę komercyjną. I jeszcze jedno. Jak kocham swoje miasto, tak muszę powiedzieć, że w przypadku tak dużej inwestycji jak ten stadion nie jest to "aż Zabrze", ale "tylko Zabrze". Inaczej niż Gliwice i Tychy, my swoją strefę ekonomiczną dopiero tworzymy. A żeby coś zrobić, muszę przecież najpierw na czymś innym zarobić. Na dodatek nasz budżet bardzo obciążyła poprawa gospodarki wodno-ściekowej. To kosztowało nas miliard złotych. Ba, w międzyczasie dołożyliśmy się również do budowy Drogowej Trasy Średnicowej. Mogliśmy się obrazić i tego nie robić, ale wtedy nie przyjechałby do nas żaden inwestor.

Oczywiście nasz stadion jest zbyt piękny, by zostawić go w trzech czwartych. Ten temat trzeba dokończyć, ale nie możemy rzucić się od razu na budowę czwartej trybuny, kiedy rząd wskazał chociażby działania oświatowe, czyli konieczność zorganizowania dla trzy-, cztero- i pięciolatków miejsc w przedszkolach. Zgodzicie się panowie, że nikt by mi nie wybaczył, gdybym myślała o budowie trybuny stadionu, podczas gdy dla dzieci nie byłoby miejsc w przedszkolach. Ale jak tylko trochę się odkujemy, dokończymy budowę stadionu.

Czy to realne, żeby czwartą trybunę wybudowano w ciągu najbliższych pięciu lat?

- Jak najbardziej. To może być pięć lat, ale to równie dobrze mogą być trzy lata. Stadionu w obecnym stanie na pewno nie zostawimy, choć rozumiem, że w tym momencie kibicom bardziej chodzi o efekt wizualny, bo przecież miejsc na trybunach jest dosyć. Patrząc na ostatnie dwa mecze, do wypełnienia pozostaje jeszcze sporo krzesełek.

Chcę zwrócić uwagę na coś jeszcze. Na kontrole NIK. Kończyła się jedna i już zaczynała następna. Gdyby coś znaleziono, sprawa trafiłaby przecież do prokuratury. Oczywiście, każdy ma prawo do swojej oceny, więc ktoś może na przykład powiedzieć, że trzeba było wybudować stadion na 45 tys. widzów. Ja wiem, że w Zabrzu wystarczą 32 tys. Ale to nie wynika z mojej subiektywnej opinii, tylko z fachowych analiz. Prowadziliśmy je przez lata.

Wszyscy pamiętamy czasy, kiedy Górnik grał, jak grał, a na stadion przychodziło 20 tysięcy ludzi. Kiedy przyjechali do nas przedstawiciele spółki Allianz, to patrzeć się na te spotkania nie dało, takie były słabe! Trybuny jednak pękały w szwach. Pamiętam słowa Michaela Muellera [ówczesnego wiceprezesa Allianz Polska - przyp. aut.], który powiedział: "To jest jakiś fenomen! Gra fatalna, ale kibiców mnóstwo. Jak to możliwe?". To właśnie dzięki tamtym tłumom Allianz zaangażował się w klub.

Teraz o takich sponsorów muszą zawalczyć klub i Spółka Stadion w Zabrzu. Bo na razie dużą aktywnością wykazuje się przede wszystkim miasto. Czas, by to samo zrobili prezesi.

Wydźwięk raportu NIK był dla was bardzo niekorzystny. Tymczasem wiceprezydent Krzysztof Lewandowski przekonywał w rozmowie z "Wyborczą", że w porównaniu do innych polskich stadionów ta kontrola wypadła pozytywnie.

- Wiem, jak NIK podszedł do tej kontroli. Sprawdzano nas bardzo dokładnie, dopytywano, analizowano. Gdyby NIK miał jakiekolwiek powody, by zaalarmować prokuraturę, zrobiłby to. Skoro jednak do tego nie doszło, to znaczy, że naruszeń nie stwierdził.

Kiedy zaczynaliśmy budowę, doskonale wiedziałam, że cały ten proces będzie wnikliwie sprawdzany. Tym bardziej się staramy. Zwłaszcza że stadion ma trudną historię. Przypomnijmy sobie czas spowolnienia gospodarczego, by nie powiedzieć: kryzysu. Mimo to ówczesny wykonawca, czyli Polimex-Mostostal, dużą część inwestycji zrealizował na naprawdę dobrym poziomie. Niestety, kryzys spowodował, że Polimex-Mostostal zszedł z jednej, drugiej, trzeciej budowy, a w końcu i my musieliśmy się z nim pożegnać. Znów powiem nieskromnie: w sytuacji, kiedy firma schodzi z budowy, koszty niejednokrotnie mocno idą w górę, ale w naszym przypadku tak nie było. Gdyby porównywać koszt jednego krzesełka, to u nas jest on znacznie niższy niż w Warszawie, Poznaniu, Gdańsku, Wrocławiu. Mówimy o najkorzystniejszej cenie, jaką można było uzyskać. Udało się to, bo poszliśmy trudną drogą. Nie wyłoniliśmy kolejnego generalnego wykonawcy, tylko wybraliśmy mniejsze przetargi.

Myślę, że jak przejdę na emeryturę, to napiszę bardzo ciekawą książkę. O Górniku Zabrze i jego stadionie. I raz jeszcze powtórzę - ten klub kocha się "pomimo", a nie "za". Ja wiem, że - podobnie jak wielu kibiców - serca do Górnika nigdy nie stracę.

Czy Jan Żurek wyciągnie Górnika Zabrze ze strefy spadkowej
Więcej o:
Komentarze (25)
Górnik Zabrze. Małgorzata Mańka-Szulik o klubie, pieniądzach i czwartej trybunie [OBSZERNA ROZMOWA]
Zaloguj się
  • zmeczony22

    Oceniono 31 razy 13

    Złapany .Jest kibolem z Górnika
    "Około godz. 12:30 na teren budowy sklepu w gliwickiej Sośnicy wtargnęło sześć zamaskowanych osób. Napastnicy zaatakowali ostrym narzędziem, najprawdopodobniej maczetą, 25-letniego robotnika.
    Mężczyzna został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Sosnowcu. Został raniony w głowę.
    Policja szuka sprawców. Wszyscy zdążyli uciec. Według nieoficjalnych ustaleń, tłem ataku mogły być porachunki pseudokibiców."

  • zmeczony22

    Oceniono 31 razy 13

    KUlisy działań tej Pani. Proponuję przyjrzeć się sitwie
    "Ostatnio pewien znajomy powiedział mi tak: „Wiesz, byłbym zainteresowany Górnikiem, ale z taką szajką urzędników nie będę walczył”. Zresztą, pewnie czytał pan wywiad Gazety Wyborczej z Mateuszem Juroszkiem, właścicielem STS-u, który powiedział mniej więcej takie słowa: „Mój tata próbuje kupić Górnika od 10 lat”. A mówimy o absolutnej czołówce najbogatszych ludzi w tym kraju i zagorzałym kibicu klubu. Idźmy dalej – firma ETL, którą zachęcił do Górnika Łukasz Podolski. Poważni ludzie. Byli zdecydowani, przylecieli do Zabrza finalizować rozmowy, a pani prezydent… nie miała dla nich czasu. Po prostu ich olała. Przejęli więc Lechię Gdańsk i – jak widać – pieniędzy na nią nie żałują. Powiedzmy więc sobie szczerze – Górnika miasto nie chce sprzedać. I nie dla jego dobra, ale dlatego, że oddając go komuś, musiałoby się pożegnać chociażby z etacikami dla swoich ludzi. Nie mówię już nawet o sytuacji, kiedy nowy właściciel nie poparłby pani prezydent w kolejnych wyborach. To by dopiero była dla niej katastrofa! Albo gdyby Górnik – już w rękach tego nowego inwestora – został mistrzem. Nikt wtedy nie powiedziałby, że osiągnął sukces dzięki pani prezydent. Gdy natomiast balansuje nad krawędzią, ona może stawiać się w roli jego obrończyni. Jest chu*owo, ale stabilnie.

    Pani Mańka-Szulik będzie ten klub utrzymywać, bo nic ją to nie kosztuje. Jestem ciekaw, co by było, gdyby miała wyłożyć na niego 1000 złotych miesięcznie, ale z własnej kieszeni. Czy byłaby tak chętna jak do wydawania milionów z miejskiej kasy? Nie sądzę. Prawda jest taka, że Górnik jest skazany na zwykłe przeciętniactwo. Zresztą, o czym tu mówić, skoro najlepszym w ostatnich latach miejscem na koniec sezonu było piąte? Różnice punktowe w tej lidze są tak małe, że wręcz wypadałoby choć raz wskoczyć na to pudło. Tak jak zrobił to Ruch. Ba, do europejskich pucharów awansował nawet Piast."

  • zmeczony22

    Oceniono 28 razy 12

    Tradycje podtrzymane. Obligacje to także kant
    Cytat z prasy, nie łamię przytaczając go ani regulaminu ani prawa. Jeśli kogoś coś boli to trudno. Każdy ma prawo do swojej interpretacji sprawiedliwości i poczucia przyzwoitości.
    "pytanie do S. Płoskonia

    Czy w 1996 roku klub był zadłużony?

    Tak i to znacznie. Jednak prawo polskie jest tak skonstruowane, że mogłem skorzystać z jego dobrodziejstwa i długi w stosunku do jednostek państwowych poszły w niepamięć. Później Zakład Ubezpieczeń Społecznych wytoczył sprawę Górnikowi Zabrze SSA o zaległości i przegrał. Spółka nie przejęła bowiem zobowiązań towarzystwa. Na podobnych zasadach oddłużyła się Stocznia Gdańska. Według mojego prywatnego uznania, jest to niemoralne, ale na to nam pozwolono w świetle prawa. "

  • zmeczony22

    Oceniono 26 razy 12

    KOgo wspiera ta mocno niewiarygodna polityk budująca swój elektorat na patologii Górnika Zabrze.
    W „Asie wywiadu” powiedział pan, że w Górniku trwa „czyszczenie pieniędzy”.

    - Jeżeli Urząd Miasta chce zamówić papier toaletowy, odbywa się to poprzez przetarg publiczny. Podobnie ze spółkami miejskimi. Ale czy widział pan jakiś przetarg zorganizowany przez klub? W ten sposób zrobiono sobie furtkę do wyprowadzania pieniędzy.

    Ma pan na to dowody?

    - Wiem, kogo podejrzewałem o wyprowadzanie pieniędzy, gdy sam byłem jeszcze w klubie. Wiem też, kto proponował mi dzielenie się pieniędzmi za podpisanie kontraktu z jednym z piłkarzy. Sęk w tym, że jestem człowiekiem nieprzekupnym… do pewnej kwoty (śmiech). Wtedy natomiast zaoferowano mi kwotę mniejszą. Reasumując – są w Górniku ludzie robiący lewe interesy. Pamięta pan chociażby kogoś takiego jak Idan Shriki? Coś niesamowitego, mój ulubiony przykład. Chodzi o człowieka ściągniętego z Izraela, co oczywiście wiązało się z dużymi wydatkami, którego po kilku treningach Adam Nawałka uznał za kompletnie nieprzydatnego.
    DO OBOŃCÓW MORALNOŚCI ,ŁADU I OBURZONYCH SPOD ZNAKU górnika ZABZE.
    Zapytajcie sie waszych braci po szalu gdzie byla wasza duma i honor kiedy zabijali kibicow innych klubow a potem wywieszali transparenty z napisami"wy palicie nasze szale my was zabijamy" i "2-0 dla nas" i przestańcie grać uciśnionych bo to śmieszne. napiszę wam jedno. Takich hipokrytów jak wsród kibioców górnika Zabrze nie ma na całym świecie. najpierw przeproście a potem możemy rozmawiać .na razie się chwalicie tym że macie brudne od hańby ręce,. A misjonarz czy lentner niech zajmą się najpierw wychowaniem tej bandy ze swojego stadionu a potem pouczajcie innych. Ci którzy piszą o was i pytają o pewne rzeczy mają do tego prawo.Czemu was tak to boli. Żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo wiedzieć jakie są finanse , polityka klubu czy sprawy budżetu miasta. także mamy prawo wymagać tego od dziennikarzy."

  • zmeczony22

    Oceniono 38 razy 12

    youtube.com/watch?v=syRcFWnJCAA
    A co ma gadać ta baba? Caryca wie ,że wygrywa wybory wspierając patologię. Caryca wie ,że wygrywa wybory wspierając klub ,który skamle u Ruskich o pomoc finansową. To kobieta polityk karierowicz i lawirant. Przyjdzie czas a obligacje pokażą tej pani gdzie jej miejsce a i przyjdzie czas na są d nad nią. Tego jestem pewien na 200 %

  • zmeczony22

    Oceniono 33 razy 11

    A Pani prezydent zna tą sprawę?
    "Piłkarz Ruchu wracał z meczu Piast - Ruch swoimsamochodem. Jechał z kolegą, nagle na DTŚ kilka samochodów zajechało mu drogę i zatrzymało jego samochód. Agresorzy wybili szybę ciężkim narzędziem w samochodzie Helika i chcieli młodego piłkarza i jego kolegę wyciągnąć z samochodu, lecz zorientowali się, że DTŚ jest monitorowana i odjechali".

    Z naszych informacji wynika, że bandyta wybił siekierą szybę od strony kierowcy.

    Helik nie grał w weekendowym meczu z Piastem, który Ruch przegrał 0:3. Utalentowany obrońca od początku sezonu nie wybiega na boisko z powodu kontuzji kolana.

    Dariusz Smagorowicz, prezes Ruchu był zbulwersowany i zasmucony bandyckim atakiem na piłkarza niebieskich. Sprawa trafiła na policję. "

  • zmeczony22

    Oceniono 29 razy 11

    Pani Prezydetn Zabrza wspiera takie zachowania.Czy Pani jest w stanie przeprosić za swoje "dzieci"
    Cytat z prasy, nie łamię przytaczając go ani regulaminu ani prawa. Jeśli kogoś coś boli to trudno. Każdy ma prawo do swojej interpretacji sprawiedliwości i poczucia przyzwoitości.
    W szpitalu zmarł 16-letni Rajmund Drynda, kibic Ruchu Chorzów. Został śmiertelnie raniony racą wystrzeloną podczas bójki wywołanej przez chuliganów Górnika Zabrze. - Oni są nieobliczalni, mieli na swoim koncie już śmierć dwóch kibiców, teraz Rajmund jest trzeci - mówi posępnie Mariusz, brat zabitego.

    Raca wbiła się w udo chłopaka. Płonęła żywym ogniem. Wypaliła krocze. Chirurdzy z trudem wydobyli metalowe resztki tkwiące głęboko w ranie.

    - Rzuciłem się na pomoc bratu. Ściągałem z niego płonące spodnie, a on się palił i skomlał o zmiłowanie - dodaje Mariusz.

    Chłopak mieszkał w Halembie, dzielnicy Rudy Śląskiej. Na stronach internetowych Ruchu pojawiają się zapowiedzi krwawej zemsty. Policja obawia się, że po planowanym na czwartek pogrzebie 16-latka może dojść do zamieszek.

    - Chcę w spokoju złożyć mojego syna do grobu, nie chcę żadnych burd - apeluje zdruzgotany nieszczęściem ojciec zamordowanego chłopaka, Brunon Drynda.

    Emerytowany górnik nie potrafi wytrzymać bólu. Słowa więzną mu w gardle. - Chowałem synalka przez tyle lat - mówi spoglądając na jego zdjęcie. Wciąż ma przed oczami widok straszliwie poparzonego syna. - W sobotę, w urodziny, nogę mu amputowali, a w niedzielę skonał - opowiada szlochając.

    Do bójki z tragicznym finałem doszło w Zabrzu, kiedy kibice Ruchu szli na mecz Górnika z Zagłębiem Lubin. Twierdzą, że nie mieli z sobą żadnych pałek i nie sprowokowali nikogo.

    - Nie pokazywaliśmy żadnych barw klubowych na szalikach - twierdzi Mariusz. - Zaatakowali nas między familokami, kiedy wysiedliśmy z autobusu. Wystrzelili trzy race. Ta, która wbiła się Rajmundowi w nogę, przeleciała mi metr koło głowy. Odpalili je prosto w nas, chcieli, żeby trafiły.

    Policja nie chce udzielać informacji na temat zdarzenia. Obawia się poważnych zamieszek. - Musimy dokładnie wyjaśnić wszystkie okoliczności - wypowiada zwyczajową formułkę rzecznik prasowy zabrzańskiej policji, nadkomisarz Waldemar Oziębło.

    Na bloku, w którym mieszka rodzina Dryndów, wisi nekrolog zaklejony białą kartką z odręcznie napisaną informacją. Planowany na wtorek pogrzeb został odwołany.

    Rajmund zmarł tydzień po bójce. Jego śmierć zaskoczyła wszystkich. Nawet policję, która teraz gorączkowo szuka świadków. Prokurator wstrzymał pogrzeb i zarządził sekcję zwłok.

    Na podwórku w Halembie ludzie zgodnie mówią:

    - Ten chłopak, który zginął, nie był łobuzem. Spokojny, wesoły. Chuliganem nie był.

    Brunon Drynda płacze. Świat mu się zawalił na głowę. Wciąż pyta, dlaczego zginął jego syn. Nie potrafi zrozumieć współczesnej młodzieży. Chce krzyczeć przez łzy: - Ludzie, obudźcie się, co robicie! Niech śmierć mojego syna będzie przestrogą dla innych - kończy."

  • zmeczony22

    Oceniono 31 razy 9

    Obraz głosujących na tą Panią kiboli
    "Zamieszki przed meczem, po meczu. Są ranni zarówno po stronie policji jak i pseudokibiców

    W czasie spotkania doszło do utarczek pomiędzy kibicami obydwu drużyn. Na płocie sektora zabrzan spalono szaliki Widzewa i Ruchu. Po meczu doszło również do bijatyk poza stadionem. Interweniowała policja i ochrona. Użyto armatek wodnych.

    Wcześniej do regularnych bitew dochodziło na ulicach w okolicach stadionu. Wstępne szacunki mówią o pięciu rannych policjantach i ponad 10 aresztowanych pseudokibicach.

    - 10 kibiców Widzewa zostało rannych w wyniku ran kłutych. Jedna osoba niestety przebywa w szpitalu w stanie ciężkim z raną kłutą klatki piersiowej. - Taką nieoficjalną informację otrzymaliśmy od jednego z naszych czytelników. Oficjalnie mówi się o kilkunastu rannych kibicach i 21 policjantach i ochroniarzach.
    Zniszczeniu uległy bramy stadionowe, część płotu i kilka samochodów. Policja nie zna jeszcze całościowych strat. Nie wiadomo czy Komisja Dyscyplinarna przy PZPN nałoży na Górnika karę. Klub odmawia komentarza w tej sprawie."

  • zmeczony22

    Oceniono 29 razy 9

    Dal Polaka to hańba dla Górnika Zabrze norma. Od samego początku służyli Radzieckim i Rosyjskim interesom a wspiera go ta Pani
    Cytat z prasy, nie łamię przytaczając go ani regulaminu ani prawa. Jeśli kogoś coś boli to trudno. Każdy ma prawo do swojej interpretacji sprawiedliwości i poczucia przyzwoitości.
    Co łączy Górnika Zabrze z Rosją? Teoretycznie niewiele. Ale wprawne oko kibica szybko dostrzeże że, barwy zabrzańskiej drużyny są takie same jak flaga Federacji Rosyjskiej. Dla władz klubu to wystarczający argument, żeby to właśnie w Rosji poszukać finansowego wsparcia. Pierwszym krokiem ma być spotkanie prezesa Górnika z ambasadorem Rosji w Polsce.
    Górnik Zabrze chce nawiązać współpracę z ambasadą Rosji w Polsce. Dlaczego akurat z Rosją? Ano dlatego, że barwy zabrzańskiej drużyny są praktycznie identyczne jak barwy flagi rosyjskiej. Już wkrótce prezes zabrzańskiego klubu ma spotkać się z ambasadorem Rosji. - Chcielibyśmy, żeby to był początek jakiejś szerszej współpracy. Bo skoro można mieć sponsora czy partnera z Francji, Niemiec, Warszawy, to równie dobrze może to być partner z Moskwy - wyjaśnia Łukasz Mazur, prezes Górnika Zabrze.
    Według specjalistów takie prawdopodobieństwo jest. Pod warunkiem, że polska Ekstraklasa będzie stawała się coraz silniejsza. - Jeżeli chodzi o pozycję Polski, to jesteśmy w drugiej lidze jeśli chodzi o zainteresowanie Rosjan. Nie przebijemy tutaj Wielkiej Brytanii, która jest znana z potężnych inwestycji Rosjan w ten sport - mówi Marek Rasiński ze Stowarzyszenia Współpracy Polska-Wschód.
    Zyskują na tym nie tylko wielkie, europejskie kluby. Również rosyjska liga staje się coraz mocniejsza dzięki pieniądzom oligarchów. - Z tego wzięły się wysokie kontrakty i umowy z zawodnikami. Obojętnie czy zawodnik będzie grał w Kijowie, Moskwie, czy w Ałma Acie, jeżeli płacą, to tam będzie grał - stwierdza Stanisław Oślizło, legenda zabrzańskiego Górnika."

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX