Sport.pl

Górnik Łęczna - Górnik Zabrze 0:0. Grzegorz Kasprzik obronił rzut karny!

Spotkanie drużyn broniących się przed spadkiem mogło wiele wyjaśnić. Tak się jednak nie stało.
Górnik Zabrze uratuje się przed spadkiem? Podyskutuj na Facebooku >>

Oba Górniki przystępowały do tego meczu będąc w bardzo trudnej sytuacji. Wprawdzie zarówno łęcznianie, jak i zabrzanie ostatnio jakby odżyli, ale nadal potrzebują punktów jak ryba wody.

W przeddzień meczu w zespole gospodarzy doszło do sporego tąpnięcia - z prowadzenia drużyny zrezygnował trener Jurij Szatałow. Szkoleniowiec zespołu z Łęcznej tłumaczył, że nie jest egoistą i robi to dla dobra drużyny. Faktycznie pod jego wodzą Górnik miał katastrofalną serię dziewięciu spotkań bez zwycięstwa, ale kiedy Szatałow został przez Komisję Ligi zawieszony na dwa mecze wówczas drużynę poprowadził drugi trener Andrzej Rybarski. I to z powodzeniem, bo w tych spotkaniach łęcznianie zdobyli cztery punkty. Szatałow przyznał, że Rybarski zdołał podnieść zespół, a jak idzie, to nie ma co zmieniać.

Kibice gospodarzy spodziewali się, że ich drużyna od początku mocno zaatakuje. Wprawdzie w pierwszych minutach łęcznianie może i mieli więcej z gry, ale niewiele z tego wynikało. Z upływem czasu inicjatywę zaczęli przejmować zabrzanie, choć też nie pokazywali niczego szczególnego.

Zadziwiająca była taktyka gospodarzy, którzy grali głęboko cofnięci. W pierwszej połowie w zasadzie tylko Tomasz Nowak zagroził zabrzańskiej bramce, ale po jego mocnym uderzeniu z zza pola karnego piłka minimalnie poszybowała na poprzeczką.

Z kolei Ślązacy dwukrotnie byli bliscy szczęścia, ale w obu przypadkach na wysokości zadania stanął Sergiusz Prusak. Szczególnie groźna była akcja Jose Kante, który po dośrodkowaniu z prawej strony uderzył w róg, ale łęczyński bramkarz zdołał piłkę wybić, a nadbiegający Armin Cerimagić dobijał, lecz trafił tylko w boczną siatkę.

Po przerwie strony się zmieniły, ale obraz gry nie bardzo. Nadal akcje obu zespołów były dość niemrawe. W 52. minucie potężną bombę z dystansu posłał na bramkę gospodarzy Rafał Kurzawa, ale Prusak po raz kolejny udowodnił, że zna swój fach i zdołał futbolówkę wybić.

W 67. minucie łęcznianie mieli olbrzymią szansę na objęcie prowadzenia. W polu karnym został sfaulowany Przemysław Pitry i arbiter podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Bartosz Śpiączka, mocno strzelił w róg, ale jego intencje wyczuł Grzegorz Kasprzik i fantastyczną interwencją uchronił swój zespół od straty bramki.

Z kolei tuż przed końcem spotkania szczęście dopisało gospodarzom, kiedy to po strzale głową Marcisa Ossa piłka trafiła w słupek.

- Jestem zawiedziony tym spotkaniem. Oba zespoły walczą o utrzymanie się, więc spodziewałem się więcej walki i odważniejszej gry gospodarzy - podsumował jeden z kibiców Górnika Łęczna.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Czy Jan Żurek wyciągnie Górnika Zabrze ze strefy spadkowej
Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]
 
Komentarze (5)
Górnik Łęczna - Górnik Zabrze 0:0. Grzegorz Kasprzik obronił rzut karny!
Zaloguj się
  • gebels86

    Oceniono 7 razy -1

    Kozdy ino nie wy
    1:0
    0:2
    Pamiyntej smieciu

  • faithers

    Oceniono 7 razy -1

    Gramy do końca!!!

  • Michał Tre

    Oceniono 5 razy -3

    Ten karny mógł przesądzić, ale i tak szczewa mają najmniejszą szane na utrzymanie. Szczewa grają antyfutbol i rzygać sie chce jak sie patrzy na tych debili z krupniokiem w herbie - spadnie Łęczna i Szczewa.

  • faithers

    Oceniono 7 razy -3

    Nie to co te śmierdzące wrzody co każdy ich leje czego można spodziewać po tej patologi co mecz kazdy ich poniewiera jak szmata. A fuj do 4 ligi nieudaczniki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX