Pamiętacie Fabusza? Kanonier z Cichej wciąż strzela. Także kijem!

Martin Fabusz był jednym z najbardziej utytułowanych piłkarzy, jaki w ostatniej dekadzie grał w Ruchu. 35-letni napastnik ze Słowacji wciąż pojawia się na boisku.
Fabusz - były reprezentant Słowacji - trafił na Cichą w 2007 roku dzięki rekomendacji ówczesnego trenera niebieskich Duszana Radolsky'ego.

Słowak podkreślał, że w polskiej lidze nie będzie drugiego zawodnika, który grałby głową równie dobrze co Fabusz. Napastnik miał dobre piłkarskie CV. Był dwukrotnym królem strzelców słowackiej ekstraklasy. Trzy razy sięgał też po mistrzostwo swojego kraju.

W pierwszym sezonie strzelił dla Ruchu sześć goli. W kolejnym tylko dwa. Potem z powodu kontuzji grał coraz mniej, by w końcu wiosną 2010 roku wyjechać z Polski.

Przestał grać w piłkę, ale z czasem dał się namówić na powrót działaczom małego trzecioligowego klubu z Nemsovej. Grał w nim na początku kariery, a bramek strzelał wtedy tak dużo, że zyskał miano "Top kanoniera".

Co ciekawe, Fabusz ugania się nie tylko za piłką! Gdy Słowak był zawodnikiem Ruchu, wziął udział w charytatywnym meczu hokejowym w Janowie. Mówił wtedy "Gazecie", że gdyby nie został piłkarzem, pewnie grałby teraz w hokeja.

W słowackich mediach można znaleźć informacje, że Fabusz nie zrezygnował ze swojego hobby i gra dla przyjemności we floorball, czyli halową odmianę hokeja.