Napastnicy Ruchu powinni upatrywać swojej szansy w... niekonsekwencji selekcjonera?

Arkadiusz Piech i Maciej Jankowski z Ruchu Chorzów znaleźli się wśród 17 ligowców, którzy zostali powołani przez trenera Franciszka Smudę na towarzyski mecz z Bośnią i Hercegowiną. Czy mają prawi marzyć o występie na Euro 2012?
- Marzyć zawsze wolno, a nawet trzeba, bo to popycha do działania. Ale tak realnie patrząc, wiemy jak trener Smuda się wypowiada: on już zamknął kadrę. Musiałby go ktoś wybitnie oczarować. A o to jest ciężko, bo on lubi przywiązywać się do nazwisk. I tak naprawdę nie daję wielkich szans zawodnikom z tej grupy. Chociaż tyle dobrze, że ci, którzy prezentują się dobrze w lidze, zostali docenieni i zaliczą mecz z orłem na piersi - mówi Andrzej Iwan, były reprezentant kraju, a obecnie ekspert piłkarski.

Reprezentacja złożona z ligowców (bez piłkarzy Legii i Wisły) zmierzy się w Turcji z bośniacką kadra B. - Ten przeciwnik to nie jest jakaś silna ekipa, więc nawet jakby ktoś zagrał w imponującym stylu, to nie wiadomo, czy trener Smuda to doceni. Nie chce mi się wierzyć, żeby ktokolwiek zrobił na nim takie wrażenie, żeby go włączył do tej swojej elity. Obym się mylił. Czasami lepiej sięgnąć Polaka, a nie szukać zawodników za granicą którzy niewiele wnoszą - uważa Iwan.

Choć przyznaje, że na korzyść chorzowskich napastników może działać...niekonsekwencja Smudy. - On często zupełnie co innego robi niż mówi, więc może być tak, że rzeczywiście ktoś z tej grupy może wskoczyć do kadry. O zawodnikach Śląska Wrocław niedawno mówił przecież, że nikt nie zasługuje na powołanie, a nagle powołał ich czterech - uśmiecha się Iwan.

Więcej o: