Co musi się wydarzyć, żeby trener Waldemar Fornalik opuścił Ruch?

Gdy szukam odpowiedzi na tak postawione pytanie to widzę tylko jedno rozwiązanie - z pracy musiałby zrezygnować sam.W przeciwnym wypadku Fornalik może pracować na Cichej do emerytury. Życzę mu tego, ale pod warunkiem, że na innych stadionach przestanie się czuć jak ubogi - piłkarski - krewny.
Kibice niebieskich z niepokojem czekają na informacje dotyczące przyszłości trenera Fornalika. Jego umowa z klubem obowiązuje, co prawda do końca sezonu, ale zdrowy rozsądek nakazuje, żeby przedłużyć ją już teraz.

Jest bardzo możliwe, że tak się stanie, ale tak naprawdę wcale nie oznacza, że inne - bogatsze kluby - o Fornaliku zapomną. Sytuacja zmieni się o tyle, że jeżeli znajdzie się chętny by zatrudnić szkoleniowca to będzie musiał dogadać się z Ruchem. Istnieje również możliwość, że Fornalik zastrzeże sobie w nowym kontrakcie prawo do zmiany barw bez finansowych konsekwencji.

Pozycja trenera jest komfortowa. Ruch niedomaga organizacyjne, a gra więcej niż przyzwoicie. To jest właśnie zasługą Fornalika. Jeżeli odejdzie kibice ocenią, że to wina działaczy, gdyż "nie stworzyli mu właściwych warunków do pracy". Jeśli zostanie, a Ruch zacznie przegrywać, teza może być podobna - "działacze wyprzedali piłkarzy, znowu musi budować zespół".

I teraz załóżmy, że Fornalik odchodzi - na przykład do Lecha. Nie idzie mu tak dobrze jak na Cichej, bo też działacze poznańskiego klubu nie są tak cierpliwi jak ci z Chorzowa. Nie chcą czekać na wyniki, oni je chcą tu i teraz.

Fornalik traci pracę i... wraca na Cichą. I co? I nic! Jest po staremu. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Kibice są szczęśliwy, wiara w sukces wraca.

To jest właśnie ten komfort, na który zapracował w Chorzowie Fornalik. Czego nie zrobi, to i tak wyjedzie mu to na dobre.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »