Piłkarze Ruchu nie przyjęli jeszcze śmiertelnej dawki

Przed spotkaniem z Koroną Kielce, ostatnim meczem w tym roku, na Cichej nikt nie narzeka na zmęczenie. - Narazilibyśmy się na śmieszność - uważa Igor Lewczuk, obrońca Ruchu.
Niebiescy mają w nogach szesnaście spotkań w lidze i dwa w Pucharze Polski. - Do dawki śmiertelnej wciąż nam daleko - śmieje się Lewczuk. - W wielu ligach o tej porze roku piłkarze mają w nogach znacznie więcej spotkań - zaznacza.

Korona, która uchodzi za zespół walczaków, na pewno zmusi Ruch do dużego wysiłku. - Nasze dotychczasowe spotkania pokazują, że jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu i zawsze gramy do końca. Korona to drużyna, która gra na tak zwanej piłkarskiej żyle. Dają z siebie ile mogą. Jak gola nie strzelą po ładnej akcji, to po prostu wepchną piłkę do siatki. Za wszelką cenę, byle czym. My jednak mamy swoje atuty i pomysły na kielczan, a rok na pewno chcemy zakończyć zwycięstwem - mówi Lewczuk.