Ten piłkarz Ruchu jest jak gaz. Niewidoczny, a paraliżuje

Po bramkarzach i obrońcach przyszedł czas na ocenę linii pomocy chorzowskiego klubu. Chyba najbardziej niedocenianą.
W opinii wielu specjalistów zestawienie tej formacji jest dalekie od kanonów. Niebieskim zarzuca się przede wszystkim to, że opierają grę w środku pola na defensywnych pomocnikach.

Optymalne zestawienie to Marcin Malinowski i Gabor Straka. Malinowski jest trochę jak Mirosław Widuch z czasów gry w GKS-ie Katowice. Trener Bogusław Kaczamrek powiedział wtedy o Widuchu, że jest jak gaz: "niewidoczny, a paraliżuje". Z Malinowskim jest podobnie. Nie pamięta się go ze spektakularnych zagrań i akcji, ale jego udział w wygranych Ruchu jest nieoceniony.

Straka jest równie ważny. Szkoda, że nie może zagrać nawet jednej rundy bez kontuzji, gdyż jego forma nieustannie przez to faluje.

W środku pola grał też Paweł Lisowski. Trener Waldemar Fornalik umiejętnie wprowadza go do składu i młody piłkarz gra coraz lepiej, pewniej i bardziej pomysłowo.

Na razie niewiele dobrego można powiedzieć o Rafale Grzelaku, który miał zastąpić Andreja Komaca. Grał za mało, wciąż goni za dawną formą.

Siłą niebieskich jest na pewno gra skrzydłami. Numer jeden na tej pozycji to doświadczony Marek Zieńczuk, który szczególnie w końcówce rundy grał tak, że ręce same składały się do oklasków. Sześć asyst, trzy bramki - to jego najlepsza wizytówka.

Pewniakiem jest też Łukasz Janoszka, ale w jego grze wciąż brakuje błysku, którym już wcześniej czarował na Cichej. Zmiennicy to Wojciech Grzyb, który stracił miejsce w składzie na rzecz Zieńczuka oraz Jakub Smektała.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »