Sport.pl

W Ruchu połamią się opłatkiem. To klubowa tradycja, ale raz był wstyd

Niebiescy zapraszają w środę na klubową wigilię. Nawet najstarsi piłkarze Ruchu nie pamiętają, kiedy połamali się opłatkiem po raz pierwszy.
Gerard Cieślik, legendarny piłkarz niebieskich, wspomina, że wigilia odbywała się na Cichej "od zawsze". - Przy okazji świąt klubowa kawiarenka była odświętnie udekorowana. Długo dbał oto Heniek Hadasik, który nie tylko świetnie grał w Ruchu w piłkę rowerową, ale na dodatek był dekoratorem wnętrz - mówił kiedyś "Gazecie" Cieślik. W spotkaniach brali udział byli piłkarze, trenerzy, działacze, ale także politycy, duchowni, dziennikarze i zaprzyjaźnieni z klubem ludzie kultury. Zdarzało się, że gości było tak wielu, że opłatki organizowano w hali sportowej albo w wielkim namiocie na płycie boiska.

Ale nie zawsze tak było. Trzy lata temu klub zrezygnował z organizacji opłatkowego spotkania dla niebieskiej rodziny.

Mariusz Śrutwa, były piłkarz chorzowskiego klubu, nie zostawił wtedy na działaczach suchej nitki. - Wstyd. Wigilia na Cichej była przecież symbolem klubu. Pokazywała, że ludziom skupionym wokół Ruchu chodzi o coś więcej, niż tylko o kopanie piłki. Wielka szkoda, że zapomniano o tym, na co pracowało kilka pokoleń. Nie musieli robić tego z pompą. Wystarczyłby stół, biały obrus i opłatki - denerwował się, a potem z grupką zapaleńców i tak zorganizował spotkanie opłatkowe w chorzowskiej kawiarence.

Więcej o: