Śląsk, Lechia, Polonia, Wisła... W Chorzowie wyliczają pechowo stracone punkty

Czwarta pozycja niebieskich na koniec roku to wynik lepszy, niż ktokolwiek oczekiwał. Michal Pesković, bramkarz niebieskich podkreśla jednak, że mogło być zdecydowanie lepiej.
Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


- Nasz klubowy bilans piłkarskiego pecha i szczęścia jest dla nas fatalny. Na dużym farcie wygraliśmy tylko na inaugurację sezonu z GKS-em Bełchatów [Ruch zdobył zwycięskiego gola z rzutu karnego w doliczonym czasie gry - przyp. red.]. Tymczasem porażek, na które nie zasłużyliśmy, było przynajmniej kilka. Sam najbardziej żałuję pechowo oddanych punktów w meczach ze Śląskiem Wrocław, Lechią Gdańsk i Polonią Warszawa. Nie powinniśmy też przegrać z Wisłą Kraków. Nasza największa, i jedyna poważna wpadka, to wyjazdowe spotkanie z Lechem (0:3). Liczę, że wiosną ten bilans się wyrówna - uśmiecha się słowacki bramkarz.

Słowakowi z końcem grudnia kończy się kontrakt. Eugeniusz Kamiński, były piłkarz Ruchu, a dziś menedżer Peskovicia, przebywa za granicą. Gdy wróci do Polski, rozmowy w sprawie przyszłości Słowaka na Cichej będę kontynuowane. - Chciałbym, żeby na początku przyszłego tygodniu ta sprawa była już zakończona - mówi dyrekor Ruchu, Mirosław Mosór.