Sport.pl

Prezes Ruchu nie była jego twarzą [KOMENTARZ]

Zakończył się okres sześcioletnich rządów Katarzyny Sobstyl na Cichej. Jak na osobę, która od początku podkreślała, że na piłce zna się słabo, to całkiem długo.
Sobstyl była przede wszystkim menedżerem. Kibiców irytowało, że o ich ukochanym Ruchu mówiła "przedsiębiorstwo lub firma", ale czym tak naprawdę, jak nie firmami, są dziś kluby piłkarskie?

Celem Sobstyl było uczynienie z niebieskich "dobrze funkcjonującego, wypłacalnego przedsiębiorstwa" - jak mówiła podczas swojej pierwszej konferencji prasowej - a to już się nie udało. Raport, który klub opublikował we wtorek, informuje przecież o 11 milionach złotych straty.

Sobstyl zarządzała klubem, ale nie była jego twarzą. Rzadko udzielała się w mediach, nie brylowała - jak prezesi innych klubów - w piłkarskim środowisku.

Na wielki plus na pewno może sobie zapisać zwycięski bój z ZUS-em i Urzędem Skarbowym. Te dwie instytucje mogły doprowadzić do bankructwa Ruchu, starając się odzyskać pieniądze, które było im winne stowarzyszenie, zarządzające klubem jeszcze przed nastaniem spółki.

Sobstyl zostanie też zapamiętana z tego, że doprowadziła do giełdowego debiutu niebieskich. Ruch to pierwszy polski klub, który tego dokonał.

Więcej o: