Na Cichej sypią solą i piaskiem, w ruch idą też łopaty. W piątek mecz z Lechem

Pierwszy mecz po przerwie zimowej to zawsze duże wyzwanie dla organizatorów.
O to, by piłkarze grali na zielonej murawie, a kibice dopingowali swój zespół na uprzątniętych i bezpiecznych trybunach dbają połączone siły pracowników chorzowskiego MORiS-u oraz klubu. MORiS wziął m.in. na swoje barki drogi dojazdowe i ewakuacyjne oraz trybunę krytą.

- Na obiekcie niemal cały czas pracuje dziesięć, dwanaście osób. Pierwszy mecz po zimie to rzeczywiście duże wyzwanie. Nigdy nie wiadomo, czy nie dojdzie do załamania pogody i już wykonana praca nie okaże się "syzyfową" - podkreśla Alina Zawada, dyrektor MORiS-u.

W ruch poszedł ciężki sprzęt do odśnieżania, ale tam gdzie nie można dojechać nie ma wyjścia - trzeba zakasać rękawy. - Niezbędne są oczywiście łopaty. Trzeba też sypać solą i piaskiem. Gdy śnieg zostanie już uprzątnięty, na trybunę krytą wejdą pracownicy, którzy wyczyszczą wszystkie krzesełka. Zapewniam, że z naszej strony zrobimy wszystko, żeby kibice oglądali piątkowy mecz z Lechem w komfortowych warunkach - podkreśla Zawada.

O piątkowym meczu Ruchu z Lechem możesz podyskutować na Facebooku Śląsk - Sport.pl »