Sport.pl

Dlaczego Ruch nie ma sobie równych w lidze? Zdradzi wam to trener

Niebiescy zajmują w tabeli ekstraklasy czwarte miejsce, ale pod jednym względem nie może się z nimi równać żaden zespół. Poznajcie mistrzów stałych fragmentów gry.
W dziewiętnastu dotychczas rozegranych meczach chorzowski zespół zdobył trzydzieści bramek. Aż połowa z nich wpadła po stałych fragmentach gry. Rzuty wolne i rożne przyniosły niebieskim dziesięć trafień. Dwa gole padły po bezpośrednich uderzeniach ze stojącej piłki, a trzy kolejne z rzutów karnych.

W czym tkwi tajemnica? Najprościej byłoby powiedzieć, że w lewej nodze Marka Zieńczuka. 34-letni pomocnik przeżywa na Cichej renesans formy. To właśnie Zieńczuk wykonuje większość rzutów wolnych i rożnych, po których do strzałów dochodzą jego koledzy.

- Podaje mocno, celnie, z rotacją. Po prostu wprost na głowę czy nogę - chwali Rafał Grodzicki, kapitan zespołu.

W ostatnim meczu z Lechem Zieńczuk przymierzył z 35 metrów, znakomicie dograł też piłkę z wolnego do Arkadiusza Piecha, po strzale, którego poznaniacy sami sobie wbili piłkę do siatki.

- Staram się zostawać po treningach i razem z kolegami ćwiczymy te akcje. Cieszę się, że potem udaje się je powtarzać w czasie meczów. To jednak nie tak, że stałe fragmenty gry to tylko Zieńczuk. Dokładnie potrafi też dograć piłkę chociażby Gabor Straka. Pokazał to ostatnio w meczu ze Śląskiem Wrocław - przypomina Zieńczuk.

Waldemar Fornalik, trener niebieskich apeluje, żeby na głowę Ruchu nie wkładać korony "mistrzów stałych fragmentów gry". - Każdy nad nimi pracuje, bo to ważny element taktyki. Nie przesadzałbym z tymi pochwałami. A co decyduje o skuteczności? Wiele zależy od determinacji, agresji i pozytywnego nastawiania zawodników - podkreśla.

Co ciekawe Ruch wie też jak się przed stałymi fragmentami skutecznie bronić. Dotąd niebiescy stracili w ten sposób tylko sześć bramek - w tym dwie z rzutów karnych.

Więcej o: