Niebywale krótki sezon Ekstraklasy. Ruch chce go sobie wydłużyć.

Piłkarze niebieskich mogą zapomnieć o dłuższych wakacjach. Działacze i sztab szkoleniowy już myślą jak urozmaicić im wolny maj.
Mistrzostwa Europy sprawiły, że w tym roku ekstraklasa gra szybko i sezon kończy się zdecydowanie wcześniej, niż zazwyczaj.

Zgodnie z terminarzem ostatnia ligowa kolejka odbędzie się 6 maja. Na Cichą przyjedzie wtedy Lechia Gdańsk. Dla porównania w roku 1989, gdy chorzowianie zdobyli ostatnie mistrzostwo Polski w historii klubu, zespół kończył ligowe granie dopiero 21 czerwca.

- Liga nawet w sytuacji, gdy nie ma turnieju mistrzostw świata czy Europy i tak trwa zdecydowanie krócej, niż kilkanaście lat temu. To jednak nie oznacza, że zespół będzie miał dłuższe wakacje - zaznacza Mirosław Mosór, dyrektor sportowy klubu.

Problem zbyt długiej przerwy między sezonami irytował już trenera Duszana Radolsky'ego, który w czasie pracy w Chorzowie proponował rozegranie tzw. letniej ligi.

Radolsky chciał zorganizować rozgrywki, w których wzięłyby udział drużyny z Polski, Niemiec, Czech i Słowacji. Poparł go wtedy Werner Liczka, trener i działacz Banika Ostrawa.

- Zbyt długa przerwa może być zabójcza dla formy zawodników - przestrzegał Radolsky, ale ostatecznie ambitnego planu organizacji rozgrywek nie udało się zrealizować.

Ruch też nie chce się porywać na tak skomplikowane wyzwanie. - Jedno jest pewne. Mimo, że liga się skończy, to zespół na pewno będzie pracował do końca maja, a może i do początku czerwca. Nie będziemy czekać na innych, na pomoc związku, tylko już dziś szukamy sparingpartnerów. W planach mamy m.in. wyjazdy za południową granicę do Czech i na Słowację - wyjaśnia Mosór.

Sposobem na skrócenie przerwy byłby start w eliminacjach europejskich pucharów. - Tak, to byłoby rozwiązanie, ale na razie nie wybiegamy tak daleko w przyszłość - dodaje dyrektor niebieskich.

Jaki jest najlepszy sposób na przedłużenie sezonu?