Edward Lorens znowu pracuje dla Ruchu Chorzów

Edward Lorens, były piłkarz i szkoleniowiec niebieskich odpowiada w chorzowskim klubie za skauting.
Wielkim zwolennikiem powrotu Lorensa na Cichą był Janusz Paterman, członek rady nadzorczej niebieskiej spółki.

Paterman liczył, że Lorens razem z Krzysztofem Warzychą - byłym napastnikiem Ruchu i reprezentacji Polski - pomogą zbudować w Chorzowie silny klub. Paterman widział Lorensa we władzach niebieskich.

- Czy to dziwnie, że klub sięga po osobę, która zna się na piłce? Jeżeli ktoś uważa, że to jakieś zagrożenie dla trenera, to niech lepiej szuka specjalistów na przystankach autobusowych. Wracam do Ruchu dla trenera. Żeby mu ewentualnie pomóc, doradzić. Współczuję szkoleniowcom, którzy po meczach zamykają się w szatni i nawet nie mają możliwości, by z kimś podzielić się swoimi spostrzeżeniami czy problemami - mówił nam Lorens, który ostatecznie jednak nie został członkiem rady nadzorczej.

59-letni Lorens - mistrz Polski w niebieskich barwach z roku 1979 i szkoleniowiec, który w 2000 roku poprowadził Ruch do trzeciego miejsca w lidze - rozpoczął współpracę z chorzowskim klubem w nowej roli.

Dołączył do grupy odpowiedzialnej za skauting. Lorens był na ostatnim meczu drugoligowego GKS-u Tychy z Jarotą Jarocin, oglądał też ubiegłotygodniowe spotkanie niebieskich z Ruchem Zdzieszowice w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Po tym jak Jerzy Wyrobek przestał zajmować się skautingiem i wrócił na trenerską ławkę - tym razem Zagłębia Sosnowiec - w klubie z Cichej brakowało osoby, która obserwowałaby zawodników - potencjalnych nowych piłkarzy Ruchu.

- Doświadczenie Edwarda Lorensa może nam tylko pomóc. Tym bardziej, że w przypadku piłkarzy na jednej obserwacji nigdy się nie kończy - mówi Mirosław Mosór, dyrektor sportowy Ruchu.