Człowiek w masce pogrążył Wisłę. Ruch naciska na lidera

Wygrana z mistrzem Polski może mieć dla chorzowian kluczowe znaczenie w walce o medale mistrzostw Polski. Porażka Wisły na Cichej ogranicza jej szanse na obronę tytułu do minimum.
Na siedem kolejek przed końcem sezonu krakowianie tracą do liderującej Legii aż jedenaście punktów. Co innego Ruch! Niebiescy nie przegrali w lidze od ośmiu spotkań, a od pierwszego miejsca dzielą ich raptem trzy oczka. Za dwa tygodnie Ruch gra w Warszawie. Czy to będzie mecz o tytuł?

Działacze niebieskich w końcu doświadczyli miłego uczucia, gdy w kasie biletów brak, a do okienka wciąż stoi kolejka chętnych. Niedzielne spotkanie z Wisłą zgromadziło na trybunach ponad 9 tysięcy fanów. Część miejsc było, co prawda pustych, ale w innych sektorach fani stali jeden obok drugiego, nawet między krzesełkami.

Ruch w meczach rozgrywanych na Cichej z dużą łatwością spycha rywali do obrony. Wisła to jednak nie jest ekipa, która czeka na to, jakie warunki gry zaproponuje przeciwnik. Przynajmniej tak było w niedzielę w Chorzowie. To krakowianie dłużej utrzymywali się przy piłce, wyczekując na błędy niebieskich.

Akcje mistrzów Polski były jednak łatwe do rozszyfrowania - czytelne, w jednym tempie. W pierwszej połowie najlepszą okazję zmarnował Cwetan Genkow, który z kilku metrów wpakował piłkę w wychodzącego z bramki Michala Peskovicia.

Ruch - tradycyjnie - najmocniej straszył Wisłę po stałych fragmentach gry. Niemal każdy rzut rożny wykonywany przez Marka Zieńczuka jest jak zalążek przyszłej bramki. Po podaniach skrzydłowego niebieskich dwa razy groźnie główkował Rafał Grodzicki.

Stoperowi chorzowskiej drużyny w poprzednim ligowym meczu z Podbeskidziem złamano nos. Z Wisłą kapitan Ruchu musiał zagrać w masce ochraniającej twarz. Czy to przez nią nie uderzył piłki tak jak chciał? Niekoniecznie. W pierwszej połowie fantastycznym strzałem głową popisał się też Łukasz Janoszka - który przecież grał bez maski - a Sergiej Pareiko i tak w dobrym stylu zatrzymał piłkę.

W pierwszej połowie chorzowscy kibice podnieśli się też z miejsc, gdy trener Wisły, Michał Probierz zarządził rozgrzewkę rezerwowych. Wzdłuż linii bocznej przebiegł wtedy przywrócony do składu Patryk Małecki. Chorzowscy kibice zaczęli gwizdać, a Małecki pomachał im rękę, czym jeszcze wzmógł nieprzychylność fanów.

ZOBACZ KONIECZNIE - Zdjęcia z meczu Ruch - Wisła



Druga część meczu jeszcze się nie rozpoczęła, a Probierzowi już skoczyło tętno. Gdy zawodnicy zaczęli wychodzić na boisko, na połowie Wisły z murawy wyłonił się automatyczny zraszacz trawy, który obficie zlał trawę przed polem karnym krakowskiego klubu. Poirytowany Probierz wbiegł na boisko i wskazywał sędziemu uwagę na "mokry problem". Arbiter spokojnie odesłał trenera za linię boczną.

Kilka minut później Probierz miał już prawdziwy powód do zmartwień. Po zagraniu Cezarego Wilka. w polu karnym przewrócił się Zieńczuk, a sędzia wskazał na jedenastkę.

Do piłki - co zaskakujące - podszedł Grodzicki. Przeżegnał się, poprawił maskę i po chwili wpadł w ramiona szczęśliwych kolegów.

- Wykonuję swój zawód najlepiej jak potrafię. Wychodząc na boisko nie myślę o tym, że gram przeciwko swojej byłej drużynie - mówił Zieńczuk, były wislak. - Trudny mecz, który jednak mogliśmy rozstrzygnąć dużo szybciej. Szkoda, że trzymaliśmy kibiców w niepewności do ostatnich sekund. Nie spodziewaliśmy, że tych okazji do strzelenia kolejnych bramek będzie aż tak dużo. Wisła trenera Probierza zyskała jednak na jakości. Na pewno pomogły nam czerwone kartki dla rywala - dodawał.

Chorzowianie wyszli na prowadzenie, a przed polem karnym Wisły zaraz zrobiło się więcej miejsca, co szybko wykorzystał Maciej Jankowski. Napastnik Ruchu był za szybki dla obrońców Wisły, gdy mijał ostatniego - Gordana Bunoze - ten złapał go i przewrócił na ziemię. Mistrz Polski od 63. minuty gonił wynik w dziesiątkę.

Marnie to wychodziło i gdyby nie Pareiko (znakomita obrona strzału Gabora Straki), to Ruch wygrałby wyżej.

W doliczonym czasie gry z boiska po kolejnym faulu i drugiej żółtej kartce z boiska został wyrzucony kolejny wiślak, Junior Diaz.

- Zagraliśmy solidny mecz. Może bez fajerwerków, ale skutecznie. Przeciwko Wiśle przeciwstawiliśmy to, co mamy najlepsze: agresję i konsekwencję. Mankamentem było to, że nie potrafiliśmy przypieczętować wygranej kolejnymi bramkami - podsumował Waldemar Fornalik, trener Ruchu. A Probierz przyznał: - Mecz ustawił rzut karny. Potem doszła czerwona kartka. Nawet w dziesiątkę mogliśmy jeszcze pograć w piłkę, ale robiliśmy to zbyt nerwowo. Popełnialiśmy zbyt dużo błędów. Ruch wygrał zasłużenie.

Ruch Chorzów 1 (0)

Wisła Kraków 0

Bramka: 1:0 (Grodzicki 54. - z rzutu karnego podyktowanego za faul Wilka na Zieńczuku)

Ruch: Pesković - Dokić, Grodzicki, Stawarczyk, Szyndrowski - Zieńczuk(84. Abbott), Malinowski, Straka, Janoszka (90. Lewczuk) - Jankowski, Piech (87. Niedzielan)

Wisła: Pareiko - Diaz Ż , CZ Bunoza CZ , Chavez Ż , Jovanović Ż - Kirm, Nunez Ż (64. Garguła), Melikson (46. Iliew), Wilk, Biton (67. Małecki) - Genkow

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)

Widzów: 9000

Więcej o: