"Nędza" zyskał przydomek na Cichej, a teraz stawia na Ruch. "Bardziej umotywowani"

Piotr Włodarczyk, były napastnik niebieskich, uważa, że chorzowski zespół wciąż nie stracił szans na mistrzostwo Polski.
35-letni Włodarczyk gra dziś w drugoligowym Bałtyku Gdynia. W ekstraklasie najdłużej zakładał koszulkę Legii Warszawa, z którą wywalczył mistrzostwo i Puchar Polski.

Na początku kariery był też zawodnikiem chorzowskiego klubu. W sezonie 1997/98 zagrał w 24 meczach, a w latach 1999 - 2000 w kolejnych 41 spotkaniach. Łącznie strzelił dla niebieskich 23 gole.

Pochodzący z Wałbrzycha piłkarz podkreśla, że Wielkie Derby Śląska to dziś, niestety, nie jest wydarzenie, którym żyje cała Polska. - Tam, gdzie teraz gram, kibice czekają jednak na inne derby. Liczą się przede wszystkim mecze drużyn z Trójmiasta. Teraz o nie trudno, gdyż Lechia Gdańsk gra w ekstraklasie, Arka Gdynia w pierwszej lidze, a my bronimy się przed spadkiem z drugiej.

Dla mnie jednak Wielkie Derby Śląska to wydarzenie kolejki. Mimo, że minęło już ponad dziesięć lat od czasu, gdy zakładałem koszulkę Ruchu, sentyment dla chorzowskiego klubu pozostał. To niebieskim będę kibicował w niedzielę - zapewnia napastnik.

- Stawiam, że wygra Ruchu. Ma lepszą drużynę od Górnika. Będą też mocniej umotywowani. Jestem pod wrażeniem pracy trenera Waldemara Fornlika i jego piłkarzy. Po cichu wdrapali się niemal na sam szczyt. Ostatnia porażka z Legią na pewno nie przekreśla ich szans nawet na mistrzostwo Polski - podkreśla Włodarczyk, który swojego boiskowego pseudonimu - "Nędza" dorobił się właśnie na Cichej.

Za czasów, gdy drużynę Ruchu trenował Orest Lenczyk, Włodarczyk przyszedł do klubu mimo wysokiej gorączki. Lenczyk, gdy go zobaczył, stwierdził, że wygląda jak nędza i tak już zostało.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »