Licencja dla Ruchu Chorzów jest niezagrożona [KOMENTARZ]

Chuligański incydent podczas Wielkich Derbów Śląska rozpętał lawinę półprawd i domysłów, które - co kuriozalne - mają pozbawiać niebieskich prawa gry w ekstraklasie.
Ruch ma problem - to jest pewne. Gdyby jednak banda zamaskowanych chuliganów miała decydować o tym, kto może, a kto nie grać w ekstraklasie to w Polsce już dawno o mistrzostwo rywalizowałyby zespoły z przykościelnych lig salezjańskich.

Dziwi mnie natomiast, że działacze Ruchu z taką nerwowością reagują na komentarze, że przyszłość klubu na Cichej jest zagrożona. Spadliście na ten stadion z księżyca w niedzielne popołudnie? Zapomnieliście, że co rok dostajecie na ten obiekt warunkową licencję? Irytujecie się, gdy ktoś powie wam prawdę, że to przeżytek i ruina, której przyszłość od dawna wisi na włosku?

Przecież to prawda. Przekonacie się o tym już w przyszłym tygodniu, gdy obiekt będzie wizytował przedstawiciel PZPN-u.

Chuligani nie zamkną Ruchowi drogi do gry z najlepszymi. Może do tego doprowadzić opieszałość władz klubu i miasta, które zamiast działać - szukać rezerwowego stadionu - będą się obrażać na głosy rozsądku wytykające słabości Cichej.

Jasne, gra poza Chorzowem nie będzie tania. Gorzej: będzie droga i uciążliwa. Może wydrenować kasę klubu, skazać go na sprzedaż kluczowych zawodników, pozbawić sukcesów. Daje jednak pewność, że licencję macie jak w banku.

A może PZPN jednak doceni, że się staracie, że szukacie rezerwowego wyjścia? Że usłyszy od was samych, że ta Cicha to jednak zabytek, a potem pozwoli wam jeszcze na niej trochę pograć?

Nowy stadion w Chorzowie w kilka miesięcy nie powstanie, ale jest szansa, że wiosną przyszłego roku zagracie już na Stadionie Śląskim.