Szpital w Ruchu Chorzów. Złamany nos, pęknięta łąkotka, skręcony staw

Spotkanie z Legią Warszawa w finale Pucharu Polski nie dość, że przegrane to jeszcze kosztowało niebieskich mnóstwo zdrowia.
Ruch i inni... Cały sport na Śląsku na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Podczas środowego treningu nie wszyscy z chorzowskich piłkarzy mogli skupić się tylko na wskazówkach sztabu szkoleniowego. Przypomnijmy, że mecz w Kielcach zakończył się przed czasem dla Marka Szyndrowskiego i Marcina Malinowskiego. Szyndrowski już wcześniej miał problemy z kolanami, ale lekarze i fizjoterapeuci postawili go na nogi na spotkanie z Legią. Niestety nie na długo. - Po około pół godzinie gry ból wrócił. Marek nie może grać z pękniętą łąkotką. Musi poddać się zabiegowi - mówi Włodzimierz Duś, fizjoterapeuta Ruchu. Zabieg oznacza, że w tym sezonie obrońca Ruchu w lidze już nie zagra.

Malinowski ma bardzo silne stłuczenie stawu skokowego i nie ma szans na grę z ŁKS-em.

Z kontuzją zakończył także mecz Rafał Grodzicki. Kapitan Ruchu został trafiony ręką w twarz przez Danijela Ljuboję. - Nos znowu jest złamany - mówi Duś. Grodzicki już zapowiedział, że na mecz z ŁKS-em ponownie chce założyć maskę ochraniającą twarz.

Urazy zgłosili również Gabor Straka i Marek Zieńczuk. Straka ma problem z mięśniami obręczy biodrowej i czeka go badanie USG. Zieńczuk wybił palec ręki, ale powinien zagrać w sobotę. Po spotkaniu w Kielcach nie w pełni sił jest również Łukasz Burliga.

Przypomnijmy, że już wcześniej z powodu urazu kolana z gry wypadł Serb Żeljko Dokić.