Kapitan Ruchu nie chce zabiegu i wacików w nosie

Rafał Grodzicki, któremu w trakcie rundy wiosennej dwa razy złamano nos, ma przesuniętą przegrodę nosową.
Piłkarz po raz pierwszy został trafiony w twarz w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Potem poprawił mu jeszcze Danijel Ljuboja z Legii Warszawa.

Mimo to zawodnik nie przestał wybiegać na boisko. W części spotkań grał w specjalnej masce osłaniającej twarz, którą pożyczył od Andrzeja Niedzielana, napastnika niebieskich.

Grodzicki zapowiadał, że po sezonie - jeżeli będzie taka potrzeba - podda się zabiegowi.

- Jestem już po wizycie u laryngologa. Przegroda nosowa rzeczywiście powinna być ustawiona na nowo. Nie chcę jednak po raz kolejny mieć łamanego nosa. Chodzić z wacikami. Kto tego nie przeżył, ten nie zrozumie, o czym mówię. W grze mi to nie przeszkadza, co zdążyłem już sprawdzić w pięciu spotkaniach, w których występowałem mimo urazu. Wielu zawodników ma tego typu przypadłość, a na ich formie to się nie odbija - podkreśla Grodzicki.

Ruch i inni... Cały sport na Śląsku na Facebooku Śląsk - Sport.pl »