Prezes Ruchu ma złe wiadomości dla Michala Peskovicia

Słowacki bramkarz negocjuje z niebieskimi warunki nowej umowy. 30-letni zawodnik liczy na podwyżkę.
Pesković pojawił się we wtorek na pierwszym treningu chorzowskiej drużyny, ale pewności, że będzie stał w bramce niebieskich w nowym sezonie nie ma. - Rozmawiamy na temat nowego kontraktu, ale na razie są jeszcze pewne rozbieżności - mówi.

Eugeniusz Kamiński, menedżer zawodnika, uważa, że są duże szanse, że Pesković zostanie na Cichej.

- Zobaczymy. Nie ukrywam, że chciałbym zarabiać więcej niż proponuje klub. Ponad rok temu, gdy przyjechałem do Chorzowa, wziąłem niemal w ciemno to, co proponowali mi działacze. Gdy przedłużałem umowę, też nie kręciłem nosem na warunki. Teraz jednak uważam, że należy mi się podwyżka - uśmiecha się Pesković, który w opinii zawodników Ekstraklasy (ankietę przeprowadził Canal +) jest najbardziej niedocenianym bramkarzem ostatniego sezonu.

Dariusz Smagorowicz, prezes niebieskich, nie ma dobrych wiadomości dla Peskovicia i podkreśla, że oferta, jaką proponuje Słowakowi klub, jest ostateczna. Co ciekawe, prezes zaznacza, że nowa umowa daje Peskoviciowi wyższe zarobki, niż w poprzednim sezonie. Jak to się skończy?

- Na razie nie rozglądam się za nowym klubem, bo wierzę, że zostanę w Ruchu. Do końca czerwca zostało jeszcze trochę czasu - mówi Pesković, który w najbliższych dniach chce w końcu śledzić także mecze Euro. - Dotąd nie miałem na to czasu. Widziałem zaledwie kilka spotkań. Na razie za wcześnie mówić, kto jest faworytem. Poczekajmy, aż turniej się rozkręci. Polska reprezentacja jest mi bliska. Trzymałem za was kciuki w meczu z Rosją - zapewnia bramkarz.