Piłkarz Ruchu Chorzów ma ten sam problem, co Mario Balotelli

Andrzej Niedzielan, napastnik Ruchu Chorzów, jest alergikiem. Piłkarz, jeżeli nie chce kichać i łzawić, podczas meczów w eliminacjach Ligi Europejskiej, musi uzyskać zgodę UEFA na zażycie leku.
- Przed meczami w eliminacjach Ligi Europejskiej musimy wysłać do UEFA pismo z informacją, jakiego leku potrzebuje Andrzej i prosić o zgodę na jego użycie - mówi Włodzimierz Duś, fizjoterapeuta niebieskich.

Waldemar Fornalik, trener niebieskich, dodaje, że problemy z alergią miał również w jego drużynie Marcin Malinowski. Łukasz Janoszka, pomocnik Ruchu też zmagał się z tym problemem. - Ostatnio alergia aż tak bardzo mi nie doskwiera, ale był okres - szczególnie wiosną - gdy męczył mnie katar, a oczy łzawiły. Trudno wtedy myśleć o normalnej pracy na treningu, nie mówiąc już o rozgrywaniu spotkań - mówi.

Najbardziej znany w ostatnim okresie przypadek piłkarza, który zmaga się z alergią to Mario Balotelli. 22-letni napastnik reprezentacji Włoch i Manchesteru City jest uczulony na pyłki traw. Podczas meczu MC z Dynamem w Kijowie w Lidze Europejskiej zawodnik musiał z tego powodu opuścić boisko. Wystąpiły takie objawy jak znaczne pogorszenie dyspozycji oraz spuchnięta twarz. Angielski dziennik "The Sun", powołując się na źródła klubowe napisał, że w kilku przypadkach, by pomóc Włochowi, podawano mu adrenalinę.

Zażywanie adrenaliny jest jednak o tyle ryzykowne, że może ściągnąć na głowę sportowca podejrzenie o stosowanie nielegalnego dopingu.

- O wszystkim decydują normy, które określają kiedy mówimy o dawce leczniczej, a kiedy już o dopingu - mówi doktor Paweł Ryngier , fizjoterapeuta, który współpracował m.in. z Górnikiem Zabrze.

Ryngier podkreśla, że lekarz sportowy musi teraz informować odpowiednią instytucję o każdym zastrzyku czy wlewie dożylnym, który dotyczy jego podopiecznego.