Waldemar Fornalik oglądał na żywo finał Euro. "Czeka nas mnóstwo pracy"

Waldemar Fornalik, trener Ruchu Chorzów i kandydat na nowego selekcjonera polskiej kadry, niedzielny finał mistrzostw Europy obejrzał z trybun stadionu w Kijowie.
Fornalikowi towarzyszyli Dariusz Smagorowicz, prezes niebieskich oraz Aleksander Kurczyk, szef rady nadzorczej niebieskiej spółki.

- Świetna gra Hiszpanów sprawiła, że nawet tak dobrze prowadzona drużyna jak Włosi, nie była w stanie nawiązać z nimi rywalizacji. Z drugiej strony trzeba też przyznać podopiecznym trenera Cesare Prandelliego, że robili co mogli, aby pokrzyżować Hiszpanom szyki. Gdyby udało im się wykorzystać jedną z sytuacji, którą stworzyli sobie w pierwszej połowie lub gdyby Di Natale strzelił bramkę kontaktową, to spotkanie mogło się ułożyć zupełnie inaczej - uważa Fornalik.

Kandydat na nowego selekcjonera reprezentacji Polski podkreśla, że mecz został rozstrzygnięty w chwili, gdy z boiska zszedł kontuzjowany Thiago Motta. - Wtedy było praktycznie wiadomo, że nie uda się odwrócić losów finałowego spotkania. Przykra konstatacja jest taka, że różnica między piłką na najlepszym światowym poziomie, a polskim futbolem jest spora i czeka nas jeszcze mnóstwo pracy - mówi Fornalik, który w poniedziałkowe popołudnie poprowadzi już trening na Cichej.

- Cieszę się, że mogłem zobaczyć na żywo finał Euro. To bardzo ciekawe doświadczenie dla szkoleniowca, który z jednej strony może podglądać pewne rozwiązania taktyczne, a z drugiej cieszyć się atmosferę tego wspaniałego widowiska - dodaje.